newsy

TRUMP OTWIERA DROGĘ DO DWÓCH NOWYCH BAZ NA GRENLANDII

Czas czytania: 7 min.

Donald Trump podpisał porozumienie, które otwiera drogę do dwóch dodatkowych amerykańskich baz na Grenlandii. Umowę z Danią i władzami wyspy zawarto 22 września 2026 roku w siedzibie ONZ w Nowym Jorku. Jej znaczenie wykracza jednak poza wojsko. Dokument ogranicza dostęp części zagranicznych inwestorów do kopalń i infrastruktury, przewiduje zamówienia dla miejscowych firm i określa zobowiązania na wypadek niepodległości Grenlandii. Waszyngton chce w ten sposób zabezpieczyć swoją obecność na dekady, również po ewentualnej zmianie statusu wyspy. Porozumienie potwierdza suwerenność Królestwa Danii i prawo Grenlandczyków do samostanowienia. Zanim zacznie obowiązywać, trzeba jeszcze zakończyć wymagane procedury parlamentarne.

NA TERAZ

PODPIS22 września 2026 roku w Nowym Jorku.
NOWE MIEJSCANarsarsuaq i Mestersvig jako dodatkowe obszary obronne USA.
STATUS WYSPYUmowa potwierdza suwerenność Królestwa Danii i prawo Grenlandczyków do samostanowienia.
WEJŚCIE W ŻYCIEPo wymaganych procedurach parlamentarnych i przekazaniu USA noty dyplomatycznej.

Co Trump uzyskał po miesiącach nacisku

Na początku roku groźby przejęcia Grenlandii wywołały kryzys między sojusznikami. Teraz Donald Trump ma porozumienie pozwalające rozbudować obecność wojskową na wyspie. Premier Danii Mette Frederiksen przedstawia je jako wzmocnienie wspólnego bezpieczeństwa, a pod dokumentem podpisał się również szef grenlandzkiego rządu Nielsen. Grenlandia posiada autonomię i własny rząd, ale pozostaje częścią Królestwa Danii. Jej status nie zmienia się wraz z podpisaniem umowy. Zmieniają się natomiast ustalenia obronne oparte na porozumieniu z 1951 roku. Nowy dokument je uzupełnia i rozszerza. Waszyngton może więc pokazać rezultat nacisku, a Kopenhaga zachowanie integralności terytorialnej.

Źródło wypowiedzi lub danych: Komunikat kancelarii premiera Danii o podpisaniu umowy

Dwie lokalizacje i rozbudowa Pituffik

USA mają uzyskać możliwość utworzenia dodatkowych obszarów obronnych w Narsarsuaq na południu Grenlandii i w Mestersvig na jej wschodnim wybrzeżu. W pierwszej miejscowości działała już amerykańska baza lotnicza, druga służy duńskiemu wojsku. USA mają też modernizować istniejącą bazę Pituffik i rozszerzać prowadzoną tam działalność. Szczegóły dotyczące dwóch dodatkowych lokalizacji strony uzgodnią wspólnie. Umowa dopuszcza ponadto tworzenie kolejnych obszarów obronnych. Każda taka propozycja wymaga konsultacji w stałym komitecie. Jeśli przez 90 dni nie będzie porozumienia, rozmowy przejdą na szczebel wiceministrów, a następnie ministrów. Upływ tego terminu nie oznacza automatycznej zgody. Nie znamy jeszcze ostatecznej skali rozbudowy, a podpisanie dokumentu nie oznacza uruchomienia nowych baz.

Co zmienia się dla samolotów i okrętów

Amerykańskie wojsko potrzebuje także dostępu do baz i możliwości działania poza ich granicami. Szerokie prawa przelotów, lądowania oraz przemieszczania między obszarami obronnymi USA otrzymały już w umowie z 1951 roku. Nowy dokument wyraźnie obejmuje również poruszanie się amerykańskich jednostek państwowych w zanurzeniu po grenlandzkich wodach terytorialnych. Ewentualne ograniczenia strony mogą uzgadniać wspólnie. To zapis o dostępie do terytorium Grenlandii, więc przedstawianie go jako blokady całej Arktyki albo zamknięcia szlaków przed Rosją byłoby przesadą. Korzystanie z tych praw ma uwzględniać, w możliwie największym stopniu, miejscowy sposób życia, w tym polowania i rybołówstwo. Ich wdrażanie będzie regularnie omawiane w stałym komitecie.

Zagraniczny kapitał pod kontrolą

Porozumienie obejmuje również szczególnie wrażliwe sektory gospodarki, w tym infrastrukturę krytyczną i wydobycie surowców. Ograniczenia dotyczą państw oraz inwestorów z krajów, które nie należą do NATO ani Unii Europejskiej i nie są partnerami NATO. Chodzi o kontrolę, istotny wpływ oraz dostęp do niepublicznych informacji, który może zagrażać bezpieczeństwu lub porządkowi publicznemu. Przewidziano wyjątek: strony mogą wspólnie uznać, że konkretna działalność takiego zagrożenia nie stwarza. Pochodzenie inwestora i zakres jego wpływu będą więc miały znaczenie przy ocenie przedsięwzięcia. Sam kapitał nie wystarczy do uzyskania dostępu do strategicznego sektora. W ten sposób umowa obronna obejmuje także decyzje o tym, kto może inwestować na wyspie.

Umowa ma przetrwać nawet niepodległość

Porozumienie nie ma daty końcowej, a jego zmiana wymaga wzajemnej zgody. Co więc stanie się z nim, jeśli Grenlandia uzyska niepodległość? Dania i władze wyspy mają zapewnić, że nowe państwo zgodzi się pozostać w NATO, w razie potrzeby składając wniosek o członkostwo. Od dnia niepodległości ma też przejąć określone zobowiązania obronne. Dokument nie przesądza zatem o automatycznym członkostwie nowego państwa w sojuszu. Ma zabezpieczać ciągłość współpracy z USA mimo zmiany politycznego statusu Grenlandii. Dla jej mieszkańców oznacza to, że droga do samostanowienia pozostaje otwarta, ale przyszłe państwo miałoby rozpocząć funkcjonowanie z uzgodnionymi już zobowiązaniami dotyczącymi obrony.

Źródło wypowiedzi lub danych: Pełny tekst porozumienia opublikowany przez duńskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Zamówienia mają trafić do miejscowych firm

Budowa i obsługa baz oznaczają zamówienia. Zgodnie z porozumieniem Amerykanie mają w możliwie największym stopniu kierować je do grenlandzkich dostawców. Dotyczy to zarówno tworzenia obszarów obronnych, jak i ich utrzymania oraz obsługi. Warunkiem są możliwości wykonawcze miejscowych firm. Mogłyby one zarabiać na pracach budowlanych, dostawach i usługach, ale dokument nie określa wartości kontraktów ani gwarantowanej liczby miejsc pracy. O tym, ile pieniędzy rzeczywiście pozostanie na wyspie, zdecydują szczegółowe projekty, zamówienia i zdolność przedsiębiorstw do ich wykonania. Trzeba będzie również pogodzić wojskowe inwestycje z ochroną środowiska i codziennym życiem mieszkańców. Te interesy zostały w umowie wprost uwzględnione.

Północny Atlantyk to także sprawa Europy

Przez północny Atlantyk biegną połączenia handlowe, transportowe i komunikacyjne między Europą a Ameryką Północną. Arktyka jest bramą do tego obszaru. NATO wskazuje na rosnącą aktywność wojskową Rosji oraz zainteresowanie Chin energią, surowcami krytycznymi i szlakami morskimi. Topnienie sezonowego lodu zwiększa dostępność tras i zmienia warunki działania wojska. W razie kryzysu otwarte połączenia przez Atlantyk mają umożliwiać przerzut wsparcia. Rozbudowa amerykańskiej obecności może ułatwiać obserwację regionu i zwiększać gotowość do działania. Dla Europy stawką jest więc również dostęp do własnego zaplecza obronnego.

Teraz decyzje parlamentów i szczegóły budowy

Złożone w Nowym Jorku podpisy nie uruchamiają jeszcze nowych uprawnień. Umowa wejdzie w życie w dniu noty dyplomatycznej informującej USA o zakończeniu wymaganych procedur parlamentarnych przez Danię wraz z Grenlandią. Realizacja ustaleń wymaga też uzgodnienia szczegółów dotyczących baz, rozwiązań technicznych i kontraktów. Od tych decyzji zależą rozmiary inwestycji oraz tempo prac. Sam dokument nie podaje harmonogramu pozwalającego wskazać datę uruchomienia dodatkowych baz. Trump uzgodnił więc możliwość zwiększenia obecności wojskowej i warunki jej utrzymania w przyszłości. O tym, jak szybko podpisana umowa przyniesie widoczne zmiany na Grenlandii, rozstrzygną teraz decyzje parlamentarne i późniejsze uzgodnienia wykonawcze.

NAJKRÓCEJ  USA mają zwiększyć obecność wojskową na Grenlandii, a umowa ma zabezpieczać ich współpracę z wyspą także po jej ewentualnej niepodległości. Obejmuje przy tym zasady inwestowania w strategiczne sektory i kierowania zamówień do miejscowych firm. Do realizacji potrzebne są jeszcze wymagane procedury parlamentarne oraz ustalenia dotyczące poszczególnych baz. Terminy ich uruchomienia pozostają nieznane.

Udostępnij artykuł

Autor
Picture of Piotr
Piotr

Zespół redakcyjny Praktycznie o Pieniądzach

Spis treści

Zobacz również

RZĄD SZYKUJE WYŻSZE PODATKI. KTO ZAPŁACI WIĘCEJ W 2027?

Raty 0 procent. Kto zarabia, skoro Ty nie płacisz odsetek?

NASDAQ BIJE REKORD. GIGANCI AI ROZKRĘCAJĄ WALL STREET