newsy

SAUDOWIE WYDALI 83,2 MLD USD NA WOJSKO. TERAZ PROSZĄ O POMOC

Czas czytania: 7 min.

Arabia Saudyjska prosi partnerów o pomoc przeciw Huti. Rebelianci atakują jej terytorium i zajmują kolejne pozycje nad Morzem Czerwonym, przez które płynie saudyjska ropa. Według Bloomberga premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham zgodził się na wysłanie doradców wojskowych. Londyn nie ogłosił jednak decyzji o szerszym udziale w walkach. Rijad wcześniej zabiegał o pomoc Waszyngtonu, a teraz izraelska prasa opisuje również starania o dane wywiadowcze z regionu. O wsparcie zwraca się państwo, które według SIPRI wydało na wojsko 83,2 mld dolarów w 2025 roku. Walki znów pokazują, jak trudno zabezpieczyć równocześnie miasta, instalacje naftowe i żeglugę. Saudowie chcą powstrzymać ofensywę Huti w Jemenie, ale dla ich partnerów oznaczałoby to ryzyko kolejnej kampanii na Bliskim Wschodzie. Stawką są także dostawy paliw poza region.

NA TERAZ

PROŚBA O POMOCWedług Bloomberga Saudowie zabiegają o brytyjskie wsparcie wojskowe i dyplomatyczne.
SKALA WYDATKÓWSIPRI szacuje saudyjskie wydatki wojskowe w 2025 roku na 83,2 mld dolarów.
NIEWIADOMANie wiadomo, czy Londyn zgodzi się na szerszy udział w działaniach bojowych.
STATUSInformacja o zgodzie na doradców pochodzi od anonimowych rozmówców agencji.

Czego Saudowie chcą od Londynu

Rijad zabiega o pomoc w zatrzymaniu marszu Huti wzdłuż wybrzeża oraz w obronie instalacji naftowych przed pociskami i dronami. Bloomberg opisał te prośby na podstawie rozmów z osobami znającymi sprawę. Według nich Burnham zaakceptował wysłanie doradców. Brytyjski rzecznik ograniczył się do deklaracji współpracy na rzecz stabilności regionu, a saudyjskie władze nie odpowiedziały na pytania agencji. Zakres dalszego wsparcia pozostaje otwarty. Doradcy mogą pomagać w planowaniu i koordynacji, ale nie ma ogłoszonej decyzji o nowej brytyjskiej operacji bojowej. Burnham kieruje rządem dopiero od 20 lipca. Kryzys u saudyjskiego partnera przypadł na pierwsze tygodnie jego urzędowania.

Źródło wypowiedzi lub danych: Bloomberg o saudyjskiej prośbie do Wielkiej Brytanii

Na wojsko wydali niewiele mniej niż Brytyjczycy

W 2025 roku Arabia Saudyjska zajmowała ósme miejsce na świecie pod względem wydatków wojskowych. Według SIPRI sięgnęły one 83,2 mld dolarów. To niewiele mniej niż 89 mld wydane przez Wielką Brytanię. Saudyjski rachunek wzrósł o 1,4 proc. w ujęciu realnym, czyli po uwzględnieniu inflacji. Obejmuje nie tylko uzbrojenie, ale też żołd, utrzymanie sił zbrojnych, operacje i badania. Nie jest budżetem samych walk z Huti. Rijad finansuje ochronę całego państwa, a obecnie zagrożenie dotyczy zarówno jego terytorium, jak i dróg eksportu. Sam rozmiar wydatków nie mówi więc, ile sił można skierować do konkretnej operacji w Jemenie.

Sky Sabre miał pomóc osłonić saudyjskie niebo

Brytyjczycy wspierali saudyjską obronę jeszcze przed wrześniową ofensywą Huti. Resort obrony 31 marca ogłosił skierowanie do królestwa systemu Sky Sabre wraz z obsługą. Radary, stanowisko dowodzenia i wyrzutnie miały przyjechać w tym samym tygodniu. Plan przewidywał włączenie ich do saudyjskiej i regionalnej obrony powietrznej. Londyn odpowiadał wówczas na ataki Iranu na państwa Zatoki i podkreślał obronny charakter misji. Do obsługi sprzętu wyznaczono baterię artylerii oraz specjalistów kierujących działaniem systemu. Pomoc oznaczała zatem również obecność brytyjskiego personelu. Obecne rozmowy dotyczą kolejnego zakresu wsparcia, w tym działań przeciw ofensywie Huti po jemeńskiej stronie granicy.

Prośba do Izraela miała trafić przez Amerykanów

Israel Hayom podał, że następca tronu Mohammed bin Salman zwrócił się o pomoc do Egiptu i innych państw Zatoki. Izrael miał otrzymać prośbę pośrednio, przez amerykańskie dowództwo CENTCOM. Chodziło między innymi o dane wywiadowcze dotyczące zagrożenia dla żeglugi przez Bab al Mandab. Gazeta powołuje się na regionalnych dyplomatów. Nie ma publicznego potwierdzenia, że informacje rzeczywiście przekazano. Sprawa jest politycznie delikatna: Arabia Saudyjska i Izrael nie utrzymują formalnych stosunków dyplomatycznych. W relacji gazety Rijad przekonywał partnerów, że utrudnienia w cieśninie uderzą także w ich gospodarki. Egipt miałby szczególny powód do obaw, bo zagrożony jest ruch przez Kanał Sueski.

Trump potwierdził telefon z Rijadu

Saudyjski następca tronu wcześniej poprosił Donalda Trumpa o pomoc wojskową. Reuters powołał się na trzech rozmówców, według których Waszyngton zaoferował wsparcie wywiadowcze, ale na tamtym etapie nie zgodził się na bezpośrednią interwencję. Prezydent potwierdził rozmowę z księciem. Powiedział również, że z jego administracją skontaktowali się Huti, zabiegając o pozostanie Amerykanów poza walkami. USA mają za sobą siedmiotygodniową kampanię przeciw tej grupie w 2025 roku, zakończoną wynegocjowanym zawieszeniem broni. Wówczas naloty były odpowiedzią na ataki na statki. Obecne stanowisko opisane przez Reutersa dotyczy saudyjskiej prośby o kolejną interwencję. Nie przesądza, jak Waszyngton zareaguje na dalszą eskalację.

Źródło wypowiedzi lub danych: AFP i Reuters o rozmowach Saudów z Waszyngtonem

Miejscowe oddziały wycofały się z wysp

Saudowie weszli do wojny po stronie uznawanego międzynarodowo rządu Jemenu w 2015 roku. Ponad dekadę później jego oddziały nadal walczą z Huti, a ostatnia ofensywa przyniosła im kolejne straty terytorialne. AP opisała zajęcie wysp Hanish po wycofaniu się stamtąd setek żołnierzy sprzymierzonych z władzami w Adenie. Wojska rządowe zaczęły się przegrupowywać i ruszyły w kierunku miejscowości Dhubab. Agencja podała też, że Huti deklarowali ataki na saudyjską bazę w odwecie za naloty. Tak wygląda konflikt, do którego Rijad szuka dodatkowej pomocy: walki lądowe w Jemenie toczą się równolegle z wymianą uderzeń przez granicę.

Spotkanie o Ormuz odłożono bez nowej daty

Nie udało się też rozpocząć zapowiadanych rozmów o żegludze przez Ormuz. Oman poinformował 13 września, że spotkanie regionalne planowane na następny dzień w Salali zostaje przełożone. Powołał się na potrzebę uzgodnienia stanowisk i stworzenia warunków do konstruktywnego dialogu. Nowego terminu nie podał. Dzień wcześniej omańskie MSZ potępiło atak na saudyjski rurociąg i zadeklarowało solidarność z królestwem. Jednocześnie wezwało strony do powściągliwości oraz rozwiązań politycznych. Rijad nadal ma więc poparcie sąsiadów, ale rozmowy nie przyniosły jeszcze porozumienia w sprawie bezpiecznej żeglugi.

Za dłuższy konflikt zapłacą również odbiorcy ropy

Utrudnienia w eksporcie ropy szybko stają się problemem jej odbiorców. Rafineria musi znaleźć zastępczy ładunek, armator zdecydować, czy ryzykować rejs, a firma transportowa uwzględnić koszt paliwa. Jeśli kryzys się przeciągnie, droższe dostawy mogą podnieść rachunki także daleko od Arabii Saudyjskiej. Wiele zależy od czasu napraw instalacji i dostępności surowca z innych kierunków. Dla Londynu czy Waszyngtonu pomoc Rijadowi wiąże się więc także z ochroną własnych interesów gospodarczych. Pozostaje pytanie, czy uda się zabezpieczyć dostawy bez rozszerzenia wojny na kolejnych uczestników.

NAJKRÓCEJ  Saudowie zabiegają o pomoc wojskową i wywiadowczą, bo Huti zagrażają ich miastom, instalacjom naftowym oraz eksportowi. Według Bloomberga Londyn zgodził się na doradców, lecz zakres dalszego zaangażowania pozostaje otwarty. Doniesienie o staraniach o izraelskie dane nie oznacza, że zostały one przekazane. Arabia Saudyjska wydała na wojsko 83,2 mld dolarów w 2025 roku. Teraz musi jednocześnie osłaniać własne terytorium i wspierać sojuszników w Jemenie, którzy stracili kolejne pozycje. Według Reutersa USA zaoferowały wsparcie wywiadowcze, a rozmowy o Ormuz odłożono. Dla odbiorców ropy najważniejsze będzie to, czy uda się ograniczyć ataki i utrzymać dostawy, zanim zakłócenia wymuszą droższe zakupy.

Spis treści

Zobacz również

REBELIANCI HUTI ZAJMUJĄ WYSPY. ZAGROŻONE DOSTAWY ROPY DO EUROPY

NVIDIA I AMD W DÓŁ. INDEKS PRODUCENTÓW CHIPÓW TRACI NIEMAL 6%

Pensje dogoniły ceny mieszkań. Dlaczego nadal tak trudno je kupić?