Damian Olszewski
W pierwszym półroczu 2026 roku Polacy zrobili zakupy z odroczoną płatnością za 8,6 mld zł. Ponad połowa takich transakcji nie przekraczała 100 zł. To mogą być drobiazgi, o których łatwo zapomnieć, dopóki za kilka takich zakupów nie trzeba zapłacić z jednej wypłaty.
Media Expert zachęca do PayPo hasłem „Możesz pozwolić sobie na więcej”. PayPo pokazuje sprzedawcom przypadek butiku, w którym po wprowadzeniu tej metody wartość koszyka wzrosła o 30%. Sprzedawca chce większego zamówienia. Kupujący dostaje 30 dni, zanim pieniądze zejdą mu z konta.
Można spłacić wszystkie takie zakupy w terminie, bez prowizji i odsetek, a mimo to skończyć miesiąc bez pieniędzy na oszczędności. Policzmy, jak do tego dochodzi.
Cena znika z konta później, z budżetu już teraz
PayPo płaci sklepowi za zakup, a klient oddaje tę kwotę później. Jeśli wybierze usługę „Zapłać za 30 dni” i dotrzyma terminu, odda tyle, ile wynosiła cena towaru. Żadnej dopłaty. To naprawdę może być wygodne, zwłaszcza gdy chcemy najpierw obejrzeć albo przymierzyć zamówioną rzecz.
Po zakupie saldo bankowe się nie zmienia. Kwota, którą trzeba oddać PayPo, nadal wygląda na dostępną. Przy jednym zamówieniu łatwo o niej pamiętać. Gdy po drodze zapłacimy później również w drugim i trzecim sklepie, bank nadal nie pokaże, ile z następnej wypłaty pójdzie na wszystkie te zakupy.
Każdy panel pokaże własne transakcje. Żaden nie zsumuje ich z ratą kredytu, czynszem i pozostałymi wydatkami domowymi. Tę sumę trzeba policzyć osobno. BIK podaje, że 53,9% transakcji płatności odroczonych na badanym przez niego rynku nie przekraczało 100 zł, a średnia kwota wynosiła 173 zł. O drobnym zakupie łatwo też zapomnieć. Tymczasem sześć zakupów po 80 zł oznacza rachunek na 480 zł. To mój przykład, nie średnia kwota do oddania przez klienta PayPo.
Trzy sklepy, jedna październikowa wypłata
Załóżmy, że we wrześniu ktoś kupuje lampę za 240 zł na Allegro, słuchawki za 360 zł w Media Expert i ekspres za 600 zł w RTV EURO AGD. W każdym przypadku wybiera dostępną dla niego opcję spłaty całej ceny po 30 dniach bez dodatkowej opłaty. Łącznie ma oddać 1200 zł. Te ceny, zakupy i dostępność takich opcji są założeniami do rachunku, nie ofertą dla każdego klienta. Allegro Pay i PayPo pozostają różnymi usługami.
Zakupy są z 20, 22 i 24 września. Terminy zapłaty wypadają 20, 22 i 24 października. Pensja wpływa 10 października. Każdy sklep pokazał cenę własnego towaru i własny termin. Wszystkie trzy terminy spotykają się jednak przy jednym przelewie od pracodawcy.
Teraz liczby. Dochód wynosi 5200 zł. Koszty mieszkania, rachunków, jedzenia i dojazdów to 3300 zł. Planowana wpłata na oszczędności wynosi 500 zł. Przed uwzględnieniem zakupów zostaje 1400 zł na pozostałe wydatki. Po spłacie 1200 zł zostaje 200 zł.
W tym rachunku nie ma odsetek, kar ani prowizji. Wszystkie trzy zakupy można spłacić w terminie. Tyle że po ich spłacie na pozostałe potrzeby zostaje 200 zł. We wrześniu każdy sklep pokazywał swoją niewielką kwotę. W październiku te kwoty trzeba oddać z jednej pensji.
Gdyby te same 1200 zł zeszło z konta we wrześniu, od razu byłoby widać, o ile mniej zostaje na dalsze zakupy. Przy odroczeniu ta informacja pojawia się dopiero wtedy, gdy sami dopiszemy przyszłe spłaty do budżetu. Zapłata później nie sprawia, że lampę, słuchawki i ekspres kupiliśmy taniej. Zmienia termin, w którym trzeba je oddać. Przy jednej rzeczy może to być wygodne. Przy trzech zakupach w różnych sklepach łatwo przeoczyć ich sumę.
Najłatwiej wtedy skreślić oszczędności. Bez wpłaty 500 zł na ten cel po spłatach zostaje 700 zł. Na bieżące wydatki jest więcej, lecz rezerwa nie rośnie. Jeden taki miesiąc nie musi być problemem. Jeśli jednak wpłata na oszczędności odpada po każdej serii zakupów z terminem „za 30 dni”, po roku nie będzie z czego zapłacić za poważniejszą awarię.
W tym przykładzie regularne odkładanie 500 zł dałoby 6000 zł przez 12 miesięcy, bez liczenia odsetek. Jeden słabszy miesiąc nie przekreśla takiego planu. Jeśli jednak oszczędzanie odpada co miesiąc, bo trzeba zapłacić za rzeczy kupione wcześniej, na koniec roku zabraknie całych 6000 zł. Te 6000 zł pójdzie na wcześniejsze zakupy, mimo że za samo odroczenie nie zapłaciliśmy nic.
Co, jeśli w tym samym miesiącu przyjdzie rachunek za naprawę samochodu na 400 zł? Z pozostałych 200 zł nie da się go zapłacić. Można zmniejszyć wpłatę na oszczędności z 500 do 300 zł. Można odłożyć inny, mniej pilny zakup. Można też skorzystać z odroczonej płatności przy następnym potrzebnym zakupie.
W ostatnim wariancie wrześniowe 1200 zł nadal trzeba oddać w październiku. Odroczona płatność za nowy zakup doda osobny termin w listopadzie. Starego zobowiązania PayPo nikt automatycznie nie przesuwa. Jeśli w listopadzie znów zabraknie pieniędzy na zwykłe wydatki i kolejny zakup zostanie opłacony później, grudniowa wypłata też będzie już częściowo zajęta. Tak można wejść w spiralę, spłacając każdą poprzednią transakcję w terminie.
Ten przykład wygląda zupełnie inaczej, jeśli 1200 zł zostało odłożone już we wrześniu i nie służy do niczego innego. Wtedy październikowa pensja nie musi pokrywać tych zakupów. Zmienił się termin przelewu, nie dostępny budżet. Właśnie w tym miejscu przebiega granica, która mnie interesuje: czy pieniądze na spłatę naprawdę czekają, czy dopiero liczymy, że pojawią się później?
Ta różnica nie zależy od tego, czy rzecz jest potrzebna. Zepsuta pralka może wymagać natychmiastowej wymiany. Jeśli po zapłaceniu czynszu, jedzenia i wcześniejszych zobowiązań nie ma pieniędzy na jej spłatę za miesiąc, odroczenie nie rozwiąże problemu z dochodem. Kupowanie rzeczy potrzebnych bywa konieczne, lecz nadal trzeba wiedzieć, z której kwoty zostaną opłacone. Inaczej kolejna wypłata zacznie się od braku, który zobaczymy dopiero po zapłaceniu rachunków.
UOKiK ostrzega, że przy częstym korzystaniu z płatności odroczonych można stracić kontrolę nad zakupami. Nie trzeba przy tym spóźniać się ze spłatą. W naszym przykładzie już jedna terminowo spłacona seria zakupów zostawia tylko 200 zł po zaplanowanej wpłacie na oszczędności. W kolejnych miesiącach trzeba pilnować, żeby ten sam układ się nie powtarzał.
Po co sklep podsuwa ci płatność za miesiąc?
Dla sklepu zakup za 600 zł jest zakończony dzisiaj, choć klient odda pieniądze PayPo dopiero później. Firma może dzięki temu przekonać do zakupu osobę, która nie chce teraz płacić kartą. Dlatego PayPo przedstawia odroczenie sprzedawcom jako sposób na zwiększenie liczby i wartości zamówień.
PayPo przedstawia sprzedawcom przykład butiku Capital de la Moda. Według firmy przez sześć miesięcy od udostępnienia płatności odroczonych wartość koszyka wzrosła tam o 30%, a co czwartą transakcję opłacono z PayPo. To wyjaśnia hasło skierowane do klienta: „Możesz pozwolić sobie na więcej”. Sklep liczy, że z tej możliwości skorzystamy.
PayPo opisuje w tym samym materiale, gdzie butik umieścił informację o odroczonej płatności: na karcie produktu, między jego zdjęciem a opisem. Kupujący dowiaduje się więc, że może zapłacić później, zanim jeszcze zdecyduje, co włożyć do koszyka. To ważniejsze niż sam przycisk przy końcowej płatności. Klient widzi możliwość zapłaty później już podczas wybierania towaru, a nie dopiero przy kasie.
Nie da się z tej historii ustalić, czy cały wzrost wynikał z PayPo. Butik mógł równocześnie zmieniać promocje i ofertę. Wynik jednego sklepu nie opisuje też zachowania każdego klienta. Pokazuje za to, dlaczego PayPo promuje swoją usługę wśród sprzedawców jako sposób na większe zamówienia.
PayPo znajdziemy w Media Expert i RTV EURO AGD. Allegro proponuje własne Allegro Pay, działające na innych zasadach. Dla klienta kupującego w kilku miejscach wspólny skutek jest prosty: rzeczy przychodzą od razu, a terminy zapłaty rozkładają się między różne usługi. Żaden z tych sklepów nie pokaże przy kasie pełnej sumy pozostałej do oddania innym firmom.
PayPo zaczynało od 96 klientów w pierwszym roku działalności. Według danych podanych przez firmę przy dziesięcioleciu z jej usług skorzystało już ponad 2,5 mln osób, a liczba transakcji przekroczyła 87,5 mln. Te liczby obejmują całą historię spółki. BIK podaje z kolei, że wartość zakupów finansowanych odroczoną płatnością na polskim rynku wzrosła w pierwszym półroczu 2026 roku o 36,6% względem tego samego okresu rok wcześniej.
„Parkiet” podał 24 września, że PayPo rozważa debiut giełdowy, a potencjalna oferta akcji mogłaby przekroczyć 2 mld zł. Spółka odmówiła komentarza. To niepotwierdzone ustalenie dziennikarskie, nie ogłoszony przez PayPo plan.
Czy odroczona płatność naprawdę skłania do większych zakupów?
Większy koszyk nie zawsze oznacza większy ostateczny wydatek. Kto zamawia ubrania w trzech rozmiarach, może zapłacić przy kasie za trzy sztuki, a po przymierzeniu zatrzymać jedną. Przy odroczeniu zapłaty taki zakup jest wygodniejszy, bo przed zwrotem pieniądze nie zeszły z konta. Wartość zamówienia w sklepie rośnie, choć klient nie zamierza zatrzymać wszystkich rzeczy. Dlatego z wyników jednego butiku nie można wyliczyć, ile dodatkowo wydają klienci PayPo.
Ciekawszy test przeprowadzili badacze związani z irlandzkim bankiem centralnym. W eksperymencie z 3000 uczestników osoby korzystające z odroczonej płatności wybrały towary o średnio 4,39% wyższej wartości niż osoby płacące kartą debetową. Uczestnicy podejmowali jednak decyzje w hipotetycznej sytuacji zakupowej. Wyniku nie można przenieść na rzeczywiste wydatki wszystkich Polaków ani na klientów PayPo.
Badanie dotyka jednak sytuacji, którą znamy z własnego rachunku bankowego. Po pierwszym zakupie z PayPo saldo nadal pokazuje tę samą kwotę. Gdy tego dnia albo tydzień później trafimy na kolejną ofertę, nie dostajemy od banku sygnału, że część widocznych pieniędzy jest już przeznaczona na wcześniejszy zakup. Łatwiej wtedy podjąć drugą decyzję, zanim pierwsza zostanie odczuta jako wydatek. Badacze sprawdzili taką reakcję w eksperymencie. Nie obliczyli kwoty, którą polski klient PayPo wyda w prawdziwym sklepie.
Kiedy wygoda przeradza się w koszt
PayPo „Zapłać za 30 dni” i PayPo „Zapłać w ratach” to różne usługi. Przy pierwszej zwracasz cenę zakupu w wyznaczonym terminie bez dodatkowej opłaty. Według PayPo z tego wariantu można skorzystać tylko na początku współpracy z firmą, przy pierwszych zakupach. Druga usługa może pozwolić spłacić całość w ciągu 30 dni bez kosztu, ale późniejsze raty są już objęte warunkami konkretnej umowy, w tym odsetkami i prowizją. Warto sprawdzić nazwę usługi przy własnym zakupie, bo wspólny znak PayPo nie oznacza identycznej umowy.
To rozróżnienie ma znaczenie szczególnie dla kogoś, kto korzystał już z PayPo i zapamiętał jedynie hasło o darmowych 30 dniach. Przy następnym zakupie może zobaczyć inną usługę, choć nadal ma przed sobą ten sam znak firmy i możliwość zapłacenia później. Przed zatwierdzeniem trzeba przeczytać kwotę do oddania, termin spłaty całości oraz koszt rat po upływie okresu bez dodatkowych opłat. Różnicę robi treść umowy, nie kolor przycisku w sklepie.
Na stronie Media Expert widnieje przykład reprezentatywny dla płatnych rat PayPo, wyliczony 1 lipca 2026 roku. Zakup za 287 zł oznacza w nim 335,65 zł do oddania w pięciu ratach. Dopłata wynosi 48,65 zł, z czego 40,01 zł to prowizja, a 8,64 zł to odsetki. Podane RRSO wynosi 89,7%. Roczny wskaźnik przy tak krótkim finansowaniu może brzmieć abstrakcyjnie, dlatego wolałbym przy zakupie zobaczyć najpierw te 48,65 zł. Tyle w tym przykładzie kosztuje rozłożenie 287 zł na pięć rat, gdy nie spłacimy całości w ciągu 30 dni.
Te 48,65 zł to niemal 17% ceny kupionej rzeczy. Przy kasie łatwiej zauważyć pięć rat po 67,13 zł niż całą dopłatę. W przyszłych miesiącach każda z tych rat będzie jednak konkurować z rachunkami i z pieniędzmi, które chcieliśmy odłożyć. Jeśli ktoś już ma na koniec miesiąca niewielki margines, sama wysokość jednej raty nie powie mu, czy stać go na cały zakup. Trzeba zobaczyć pięć terminów i całkowitą kwotę do oddania.
Warunki innej transakcji mogą być inne. Media Expert podaje, że koszt zależy między innymi od sklepu, promocji i oceny klienta, a dokładną kwotę pokazuje formularz przed zawarciem umowy. To właśnie tę kwotę porównałbym z ceną przy zwykłej płatności. Dopiero wtedy wiadomo, za ile kupujemy wygodę rozłożenia wydatku.
To nie jest cena każdego zakupu przez PayPo. Nie wynika też z tego, że darmowe odroczenie automatycznie zamieni się w płatne raty 31. dnia. PayPo informuje wprost, że zaległości powstałej w usłudze „Zapłać za 30 dni” nie da się po terminie rozłożyć na raty w tej usłudze. Kto przy kasie myśli „najwyżej potem wezmę raty”, powinien przeczytać zasady wybranego produktu przed zakupem, nie po upływie terminu.
BIK podaje, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy 75% transakcji na rynku płatności odroczonych zostało spłaconych bez odsetek. Jednocześnie 31,5% użytkowników zamieniało na raty większość własnych transakcji. Te wyniki się nie wykluczają: pierwszy dotyczy zakupów, drugi ludzi. W grupie częściej korzystającej z rat BIK odnotował także większe zadłużenie i więcej opóźnień w spłacie. Dane nie dowodzą, że to odroczenie było przyczyną każdego z tych problemów. BIK ocenia cały rynek, nie samych klientów PayPo, i nie stwierdza podwyższonego ryzyka dla całej kategorii.
Limit na ekranie nie jest twoją pensją
W Allegro Pay widzimy kwotę środków dostępnych na zakupy. Po wykorzystaniu części limitu dostępna kwota maleje, po spłacie może znów wzrosnąć. Taki ekran łatwo czytać jak dodatkową pulę pieniędzy. W rzeczywistości pokazuje, jaką kwotę zakupów można jeszcze sfinansować w ramach tej usługi. Za wykorzystaną część trzeba później zapłacić z własnego dochodu albo oszczędności.
Kto ma 1000 zł na rachunku i 1000 zł dostępne w usłudze, nie ma nagle 2000 zł własnych pieniędzy. Może wydać więcej dzisiaj, lecz w przyszłym miesiącu jego pozostała do wydania kwota będzie mniejsza o spłatę. Kiedy podobną możliwość pokazuje więcej niż jedna firma, suma przyznanych limitów może wyglądać imponująco. Pieniądze na spłatę nadal pochodzą z tej samej wypłaty.
Przyznany limit nie jest więc odpowiedzią na pytanie „czy mnie stać?”. Firma ocenia, czy może sfinansować dany zakup na swoich zasadach. Nasze pytanie jest szersze: czy po spłacie tego zakupu nadal zostaną pieniądze na życie, planowane odkładanie i wydatki, których nie przewidzieliśmy w miesięcznym planie. W naszym rachunku z trzema sklepami kolejny limit nie podniesie październikowych 200 zł nawet o grosz. Da jedynie możliwość dopisania następnego terminu spłaty.
Kiedy sam skorzystałbym z PayPo?
Nie mam problemu z odroczeniem zapłaty za zaplanowany zakup, jeśli cała kwota już leży odłożona. Przy ubraniach zamówionych do przymierzenia wygoda jest realna: można obejrzeć rzeczy, zwrócić część i rozliczyć się zgodnie z zasadami sklepu oraz operatora. Jeśli termin płatności się zbliża, a sklep nie zgłosił zwrotu, PayPo zaleca odnotowanie go w panelu klienta albo kontakt z obsługą. Samo nadanie paczki nie zastępuje sprawdzenia, czy zwrot został rozliczony.
Właśnie przy zwrotach najłatwiej zobaczyć uczciwą korzyść z tej usługi. Zamawiam trzy rozmiary, zostawiam jeden, za dwa pozostałe nie chcę wcześniej wykładać pieniędzy z konta. Taki zakup nie musi oznaczać większej konsumpcji, mimo że sklep na początku widzi duży koszyk. Trzeba jednak dopilnować rozliczenia zwrotu przed terminem płatności. Jeśli sklep go jeszcze nie potwierdził, sprawdziłbym status w panelu i zgłosił sprawę zgodnie z instrukcją PayPo.
Inaczej oceniam zakup, którego jedynym uzasadnieniem jest „dzisiaj mnie nie stać, ale za miesiąc coś wymyślę”. W takiej sytuacji usługa nie daje mi nowych pieniędzy. Pozwala mi kupić rzecz dzisiaj, choć pieniądze na nią muszę znaleźć w przyszłym miesiącu. Jeśli przyszła pensja ma już pokryć zwykłe życie, inne spłaty i oszczędności, 600 zł, które zniknie z konta później, nadal jest wydatkiem za 600 zł.
Przed kliknięciem zrobiłbym więc jeden rachunek obejmujący wszystkie używane usługi. Spisałbym kwoty i daty zapłaty z PayPo, Allegro Pay oraz pozostałych zakupów. Od przyszłego dochodu odjąłbym koszty życia, zaplanowane oszczędności i tę sumę. Potem sprawdziłbym nazwę usługi, termin oraz całkowitą kwotę do oddania przy tym konkretnym zakupie.
Sklep może mówić, że stać mnie na więcej. Odpowiedź na to pytanie nie znajduje się jednak obok przycisku płatności. Jest w kwocie, która zostanie po wszystkich obiecanych spłatach. Jeśli już dziś nie umiem jej policzyć, za 30 dni nie zrobi tego za mnie żadna promocja.
Ile takich przyszłych płatności masz już w swoim kalendarzu?