Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej 9 października zarekomendowała postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Narodowy Bank Polski odrzuca oskarżenia i ostrzega przed możliwym zablokowaniem pracy swoich organów po odsunięciu prezesa. W sprawie pojawia się osiem zarzutów, w tym dotyczący pośredniego finansowania deficytu na co najmniej 144 mld zł. Stanowisko NBP z 12 października wskazuje przede wszystkim na kompetencje prezesa związane ze zwoływaniem posiedzeń Rady Polityki Pieniężnej. Decyzja całego Sejmu pozostaje jednak przed nami. Nie ma wyroku ani obecnego paraliżu banku centralnego. Stawką jest sposób rozliczenia prezesa przy zachowaniu ciągłości instytucji odpowiedzialnej za politykę pieniężną. Dla kredytobiorców, oszczędzających i przedsiębiorców znaczenie ma sprawność podejmowania decyzji wpływających na koszt pieniądza. Samo głosowanie komisji nie zmienia stóp procentowych, rat kredytów ani oprocentowania lokat. Nie daje również podstaw do przewidywania konkretnego ruchu złotego.
NA TERAZ
| DECYZJA KOMISJI | 9 października przyjęto rekomendację postawienia prezesa NBP przed Trybunałem Stanu. Cały Sejm jeszcze nie rozstrzygnął sprawy. |
| OSIEM ZARZUTÓW | Obejmują między innymi skup obligacji, działania na rynku walutowym i zarzucane polityczne motywacje decyzji. Glapiński je odrzuca. |
| 144 MLD ZŁ | Co najmniej taka kwota pojawia się przy zarzucie pośredniego finansowania deficytu. Nie jest ustaloną stratą ani skradzioną sumą. |
| OSTRZEŻENIE NBP | Bank wskazuje na ryzyko zablokowania pracy swoich organów bez prezesa. To stanowisko dotyczące możliwych następstw dalszego postępowania. |
Komisja zrobiła krok, Sejm jeszcze nie głosował
Przyjęte sprawozdanie otwiera kolejny etap sprawy. Według Reutersa, który powołał się na dwóch uczestników zamkniętego posiedzenia, poparło je 11 z 21 członków komisji. Do Sejmu mają trafić także dwa wnioski mniejszości. Dalsza procedura wymaga czasu: akta sprawy muszą być dostępne posłom przez co najmniej 21 dni przed posiedzeniem. Nie oznacza to odliczania od 9 października ani ustalonej daty głosowania. Reuters podał również, że Glapińskiego nie wezwano do złożenia zeznań. Nie można zatem przedstawiać jego nieobecności jako udokumentowanej odmowy stawienia się przed komisją. Jego druga kadencja na stanowisku prezesa NBP ma zakończyć się w czerwcu 2028 roku.
Co naprawdę oznacza kwota 144 mld zł
Największa liczba w tej sprawie dotyczy zakupów obligacji z lat 2020 i 2021. Według opisu zarzutów opublikowanego przez Money.pl komisja wiąże je z pośrednim finansowaniem deficytu budżetowego na co najmniej 144 mld zł. To zarzut dotyczący sposobu wykorzystania instrumentów banku centralnego. Nie jest to potwierdzony rachunek strat, kwota przywłaszczenia ani pieniądze przypisane prywatnie Glapińskiemu. Zakup papierów wartościowych oznacza nabycie aktywów, a ocena legalności konkretnych operacji wymaga ustalenia ich charakteru i okoliczności. Sama wielkość zakupów nie rozstrzyga odpowiedzialności prezesa. Właśnie to rozróżnienie pozwala ocenić finansową skalę sprawy bez zamieniania oskarżenia w gotowy wyrok.
Źródło wypowiedzi lub danych: Decyzja komisji i opis zarzutów
Obniżki stóp mają wielu autorów
Pozostałe zarzuty opisane przez Money.pl obejmują między innymi interwencje walutowe, polityczne motywacje obniżek stóp, utrudnianie dostępu do dokumentów oraz naruszenie zasady apolityczności. Każda z tych kwestii wymaga osobnej oceny. Obniżka stóp procentowych i interwencja na rynku walutowym są różnymi działaniami, nawet jeśli oba mogą wpływać na kurs złotego. Wysokość stóp ustala Rada Polityki Pieniężnej, czyli organ kolegialny. Prezes NBP przewodniczy radzie, lecz nie podejmuje wszystkich jej decyzji jednoosobowo. Dlatego zarzut dotyczący jego osobistej odpowiedzialności powinien być oceniany z uwzględnieniem podziału kompetencji i przebiegu głosowań. Polityczne motywacje pozostają elementem oskarżenia, które Glapiński odrzuca.
Wyroki TK dotyczą procedury, a nie niewinności
W 2024 roku Trybunał Konstytucyjny zakwestionował przepisy regulujące postępowanie wobec prezesa NBP. Styczniowe rozstrzygnięcie dotyczyło między innymi większości potrzebnej w Sejmie oraz automatycznego zawieszenia po uchwale o postawieniu przed Trybunałem Stanu. Sierpniowe objęło również elementy pracy komisji. Te rozstrzygnięcia nie badały, czy konkretne zakupy obligacji albo inne działania Glapińskiego były zgodne z prawem. Nie stanowią więc uniewinnienia z obecnych zarzutów. Ich znaczenie dla dalszej procedury pozostaje przedmiotem sporu, obejmującego także status samych orzeczeń. Przedstawianie prostego scenariusza, w którym określona liczba głosów bezspornie usuwa prezesa z czynnej pracy, pomija zasadniczy problem prawny całej sprawy.
NBP broni niezależności i odrzuca oskarżenia
W stanowisku opublikowanym 12 października NBP utrzymuje, że działania banku miały uzasadnienie prawne i ekonomiczne. Ostrzega też przed skutkami nacisku politycznego dla niezależności instytucji oraz zaufania do polskiej waluty. To argumentacja strony sporu, którą należy odróżnić od niezależnego rozstrzygnięcia zarzutów. Ustawowym podstawowym celem NBP pozostaje stabilność cen, a wspieranie polityki gospodarczej rządu jest dopuszczalne, o ile tego celu nie ogranicza. Ochrona samodzielności banku ma więc konkretny sens gospodarczy. Jednocześnie Konstytucja przewiduje odpowiedzialność jego prezesa przed Trybunałem Stanu. Te dwie zasady trzeba pogodzić w prawidłowej procedurze, zamiast traktować którąkolwiek jako automatyczne zakończenie sprawy.
Kto zwoła radę bez prezesa
Najbardziej praktyczne ostrzeżenie banku dotyczy pracy Rady Polityki Pieniężnej. W komunikacie z 12 października NBP wskazuje, że zwoływanie posiedzeń należy do prezesa. Odróżnia tę kompetencję od prowadzenia obrad przez wyznaczonego członka podczas nieobecności przewodniczącego. Według banku takie zastępstwo nie przenosi wszystkich ustawowych uprawnień prezesa i nie wystarcza do zapewnienia pełnego działania organów w razie jego odsunięcia. Stąd ostrzeżenie przed blokadą pracy rady oraz zarządu. To interpretacja NBP odnosząca się do hipotetycznej sytuacji. Nie oznacza, że obecnie nie można podejmować decyzji ani że każde krótkie zastępstwo przy prowadzeniu posiedzenia zatrzymuje bank. Sednem sporu jest ciągłość wykonywania konkretnych kompetencji.
Źródło wypowiedzi lub danych: Stanowisko NBP o pracy RPP
Członek RPP nie przewiduje zamknięcia banku
Odmienne akcenty postawił Ludwik Kotecki, członek RPP, w rozmowie z PAP opublikowanej 10 października. Przekonywał, że nieobecność prezesa nie oznacza zaprzestania działalności NBP, a obradom rady może przewodniczyć wyznaczony członek. Nie przedstawił jednak gotowego rozwiązania każdego problemu prawnego. Pytanie o zwoływanie posiedzeń w określonym układzie nieobecności skierował do służb prawnych. Jego wypowiedź pokazuje więc różnicę ocen wewnątrz otoczenia banku, ale nie usuwa wszystkich wątpliwości opisanych w późniejszym komunikacie. Paraliż nie został więc przesądzony, a spór dotyczy konkretnych uprawnień. Przyszła zdolność organów do działania zależałaby od faktycznych decyzji, obsady stanowisk i prawnej oceny sposobu zastępowania prezesa.
Raty i lokaty nie zmieniają się od głosowania
Dla gospodarstw domowych finansowa stawka sporu przebiega przez politykę pieniężną i wiarygodność instytucji. Stopy NBP wpływają na warunki, w których banki wyceniają kredyty i oszczędności, ale konkretne oprocentowanie zależy również od umowy oraz oferty banku. Rekomendacja komisji nie jest decyzją RPP i sama nie przelicza rat. Przedsiębiorcy potrzebują natomiast przewidywalnych zasad działania banku centralnego, szczególnie przy planowaniu finansowania. Nie ma podstaw, by z obecnego etapu postępowania wyliczać określony wzrost kosztu kredytu, spadek lokat lub zmianę kursu. Kolejne istotne informacje to formalne decyzje Sejmu i sposób zapewnienia ciągłości władz NBP, jeśli sprawa rzeczywiście doprowadzi do zmiany sytuacji prezesa.
| NAJKRÓCEJ Glapiński jest bliżej postępowania przed Trybunałem Stanu, ponieważ komisja przyjęła rekomendację dla Sejmu. Odpowiedzialność prezesa nie została rozstrzygnięta. Kwota 144 mld zł odnosi się do zarzucanego pośredniego finansowania deficytu, a nie ustalonej straty. NBP odrzuca oskarżenia i ostrzega przed problemami z działaniem swoich organów po ewentualnym odsunięciu prezesa. Skala tego ryzyka jest sporna, podobnie jak część procedury. Dla odbiorcy najważniejsze pozostaje rozróżnienie politycznego głosowania od decyzji o pieniądzu. Raty, lokaty i kurs złotego nie mają z góry przypisanego scenariusza. Trzeba śledzić rzeczywiste rozstrzygnięcia i ciągłość pracy banku, a nie traktować ostrzeżeń jako skutków, które już wystąpiły. |