NEWSY

GIEŁDA WIERZY W SZTUCZNĄ INTELIGENCJĘ. MFW OSTRZEGA PRZED RACHUNKIEM ZA TEN BOOM

Na giełdzie zarabia się dziś także na obietnicy tego, ile sztuczna inteligencja przyniesie jutro. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzega, że rozczarowanie przyszłymi zyskami może wywołać korektę, a długi i powiązania między firmami mogą ją pogłębić. W październikowym raporcie eksperci przyjrzeli się między innymi czternastu dużym transakcjom obejmującym około 650 mld dolarów finansowania dłużnego. Nie jest to suma zadłużenia całej branży ani zapowiedź nieuchronnego krachu. Problem dotyczy konstrukcji części boomu: pieniądze, zamówienia i oczekiwania wobec przyszłych przychodów łączą te same przedsiębiorstwa. Kiedy wszystko rośnie, taki układ przyspiesza rozwój. Jeśli jednak odbiorcy usług nie zapłacą tyle, ile zakładano, kłopot może jednocześnie dotknąć dostawcę, inwestora i wierzyciela. Dlatego ostrzeżenie dotyczy także ludzi, którzy kupują szerokie fundusze giełdowe i nigdy świadomie nie wybierali konkretnej spółki zajmującej się sztuczną inteligencją.

NA TERAZ

OSTRZEŻENIERaport MFW z 13 października wskazuje ryzyko korekty związanej ze sztuczną inteligencją.
BADANA PRÓBACzternaście ujawnionych transakcji od 2023 roku obejmuje około 650 mld dolarów długu.
PRZYSZŁE WPŁYWYZ transakcjami wiąże się około 1,4 bln dolarów przyszłych zobowiązań zakupowych.
STATUSMFW opisuje ryzyko warunkowe. Nie wyznacza terminu giełdowego załamania.

Dobre wyniki nie usuwają ryzyka rozczarowania

Przy prezentacji raportu przedstawiciele MFW zwracali uwagę, że rynki zniosły ostatnie wstrząsy zaskakująco dobrze. Pomagały wyniki przedsiębiorstw, korzystne niespodzianki gospodarcze i optymizm wobec nowych technologii. Jednocześnie odporność kursów nie oznacza pełnego bezpieczeństwa. W przypadku sztucznej inteligencji zagrożeniem byłoby niespełnienie bardzo ambitnych oczekiwań dotyczących inwestycji lub rentowności. Firma może nadal zarabiać, ale zarabiać mniej, niż inwestorzy wcześniej założyli. Wówczas spór nie dotyczy tego, czy technologia działa. Dotyczy ceny, którą rynek zapłacił za spodziewane efekty jej rozwoju. To właśnie różnica między powodzeniem produktu a opłacalnością kupionej akcji decyduje o charakterze takiego rozczarowania.

Źródło wypowiedzi lub danych: MFW o ryzyku rozczarowania zyskami i inwestycjami w sztuczną inteligencję

Wielkie kwoty opisują różne zobowiązania

Analiza czternastu ujawnionych transakcji od 2023 roku obejmuje około 300 mld dolarów inwestycji kapitałowych oraz 650 mld dolarów długu. Towarzyszy im około 1,4 bln dolarów zobowiązań do przyszłych zakupów usług lub chipów. Tych kategorii nie należy dodawać i przedstawiać jako jednej straty czy pieniędzy już wydanych przez klientów. Udział w spółce, pożyczka i zamówienie oznaczają inne prawa oraz obowiązki. MFW pokazuje w ten sposób skalę finansowych powiązań w badanej grupie. Nie twierdzi, że wszystkie te zobowiązania przepadną. Nie jest to również pełny bilans całej światowej branży sztucznej inteligencji ani wszystkich inwestycji technologicznych.

Dostawca bywa jednocześnie inwestorem swojego klienta

MFW opisuje układ, w którym duże firmy finansują słabsze przedsiębiorstwa, a te zobowiązują się kupować ich usługi lub podzespoły. Powstają więc powiązania kapitału, długu i przyszłych przychodów. Gdy klient ma problemy, dostawca może odczuć je w kilku miejscach jednocześnie: jako właściciel udziałów, wierzyciel i sprzedawca oczekujący zamówień. To mechanizm wzmacniający wstrząs, a nie samoistny dowód nieuczciwości transakcji. Podobna zależność istnieje także poza technologią, gdy producent pomaga finansować zakup swojego produktu. Dla oceny odporności ważne jest wtedy, ile odbiorca zarabia poza tym układem i czy potrafi samodzielnie regulować swoje zobowiązania wobec partnerów.

Źródło wypowiedzi lub danych: Raport MFW, rozdział o zadłużeniu i powiązaniach finansowych branży

Kredyt może zmienić spadek kursu w przymusową sprzedaż

Amerykański nadzór giełdowy SEC wyjaśnia, że kupowanie papierów za pożyczone pieniądze powiększa zarówno możliwości inwestora, jak i ryzyko straty. Zabezpieczeniem kredytu bywają same akcje. Gdy ich wartość spada, broker może zażądać dodatkowych pieniędzy lub papierów. Jeśli zabezpieczenie okaże się niewystarczające, może sprzedać aktywa zgodnie z warunkami rachunku. Wtedy decyzja nie wynika już wyłącznie z przekonania o przyszłości spółki. Wynika także z konieczności spłaty finansowania. Jednoczesne ograniczanie zadłużonych pozycji przez wielu uczestników zwiększa presję sprzedażową. To ogólny mechanizm rynku, który tłumaczy, dlaczego obecność kredytu ma znaczenie dla siły i tempa giełdowej korekty.

Spadek o 20 procent może zabrać 40 procent kapitału

Mechanizm widać na prostym przykładzie, który nie opisuje konkretnego inwestora. Ktoś kupuje akcje za 100 tysięcy złotych, wykładając połowę z własnej kieszeni, a połowę pożyczając. Po spadku kursów o 20 procent papiery są warte 80 tysięcy złotych. Dług nadal wynosi 50 tysięcy, więc własny kapitał maleje do 30 tysięcy. Ubyło 40 procent początkowo wyłożonych pieniędzy, jeszcze przed odsetkami i opłatami. Bez pożyczki strata procentowa odpowiadałaby spadkowi wartości akcji. To własne uproszczone wyliczenie pokazuje znaczenie dźwigni. Nie jest prognozą zachowania żadnej spółki ani informacją o rzeczywistym poziomie zadłużenia uczestników obecnego boomu.

Fundusz z setkami spółek też może odczuć ten sam wstrząs

Nie trzeba samodzielnie kupować akcji producenta chipów, żeby uczestniczyć w zmianach jego wyceny. S&P 500 obejmuje duże amerykańskie przedsiębiorstwa, lecz ich znaczenie w indeksie zależy od wartości rynkowej akcji dostępnych w obrocie. Nie jest to podział po równo między pięćset firm. W rezultacie ruchy większych składników mają większy wpływ na cały wskaźnik. Fundusz odtwarzający taki indeks przenosi ten mechanizm na swój wynik. To konstrukcja instrumentu, nie dodatkowe zadłużenie jego posiadacza. Pozwala zrozumieć, dlaczego informacja dotycząca kilku wielkich przedsiębiorstw technologicznych może dotyczyć także osoby inwestującej szeroko w amerykańską gospodarkę, bez wybierania pojedynczych akcji.

Popularna usługa musi jeszcze zarobić na infrastrukturę

Sama liczba użytkowników nie rozstrzyga, czy dana usługa przyniesie zysk. W uproszczonym rachunku firma potrzebuje przychodów wystarczających na pokrycie działania systemu, zatrudnienia, rozwoju i finansowania. Jeżeli za obsługę klienta płaci więcej, niż od niego otrzymuje, rosnąca popularność może zwiększać potrzebę pozyskiwania pieniędzy. Jeżeli natomiast przychody przewyższają koszty, większa skala może wspierać rentowność. To dwa różne scenariusze, których nie da się rozstrzygnąć samą liczbą kont lub rozmów z chatbotem. Dlatego prezentacja kolejnej funkcji i sprawozdanie finansowe odpowiadają na inne pytania. Pierwsza pokazuje możliwości produktu, drugie pozwala sprawdzić ekonomiczne skutki jego rozwijania.

Dobry produkt i dobra inwestycja wymagają osobnej oceny

Można zachwycać się nową technologią, a jednocześnie zapłacić zbyt dużo za udział w jej przyszłych zyskach. To ogólna zależność wynikająca z ceny zakupu. Wyobraźmy sobie dwie osoby kupujące te same akcje po zupełnie różnych kursach. Obie korzystają z wyników tej samej firmy, ale ich stopa zwrotu może być inna. Również szybki wzrost sprzedaży nie przesądza o wyniku inwestycji, jeżeli rynek oczekiwał jeszcze większej poprawy. Taki sposób patrzenia oddziela dyskusję o użyteczności sztucznej inteligencji od oceny giełdowych obietnic. W tej drugiej liczą się także poniesione koszty, warunki finansowania i cena zapłacona za oczekiwaną przyszłość.

NAJKRÓCEJ  Ostrzeżenie MFW dotyczy sytuacji, w której oczekiwane zyski ze sztucznej inteligencji okażą się słabsze, a zadłużenie powiększy skutki rozczarowania. Przywołana analiza obejmuje konkretną grupę transakcji, więc nie opisuje całego rynku. Mechanizm ryzyka jest jednak czytelny: ta sama firma może zależeć od partnera jako klienta, inwestora i źródła finansowania. Do tego dochodzi kredyt używany przez część uczestników giełdy. Dla szerokiego odbiorcy najważniejsze rozróżnienie przebiega między sukcesem technologii a wynikiem inwestycji. Nawet użyteczna usługa musi zarobić na swoje koszty, a nawet rozwijająca się spółka może nie spełnić oczekiwań zapisanych wcześniej w cenie jej akcji.

Udostępnij artykuł

Autor
Picture of Piotr
Piotr

Zespół redakcyjny Praktycznie o Pieniądzach

Spis treści

Zobacz również

NA KUBIE BRAKUJE PRĄDU I PALIWA. USA ZATRZYMAŁY 90 DOSTAW

TABLETKA ZAMIAST ZASTRZYKU. NOWY LEK NA OTYŁOŚĆ BLIŻEJ UNIJNYCH APTEK

Kto naprawdę płaci za cła? Jak wojna handlowa zmienia ceny i zyski firm?