Obywatel USA znalazł się wśród zabitych w ataku na lotnisko w Rijadzie, a Donald Trump dopuścił możliwość udziału USA w nalotach przeciwko wspieranym przez Iran Huti. Uderzenie z 10 października spowodowało śmierć 13 osób i obrażenia u ponad 300. To bilans jednego ataku, nie całej serii. Waszyngton nie ogłosił decyzji o rozpoczęciu bombardowań w obecnej saudyjskiej kampanii. Skutki gospodarcze są już jednak widoczne: przewoźnicy odwołują rejsy, główne lotnisko stolicy pozostaje zamknięte, a rynek ropy reaguje na zagrożenie dostaw. W poniedziałek Brent zdrożał, we wtorek oddawał część wzrostu. Dla odbiorców paliw znaczenie ma przede wszystkim to, czy ataki zaczną trwale ograniczać transport i przetwarzanie surowca. Dla firm działających w Arabii Saudyjskiej dochodzi bardziej bezpośredni problem: jak przewieźć ludzi i prowadzić interesy, gdy kolejne uderzenia zakłócają pracę lotnisk.
NA TERAZ
| BILANS ATAKU | Uderzenie 10 października zabiło 13 osób, w tym jednego Amerykanina. |
| DECYZJA USA | Trump rozważa naloty, lecz nie ogłosił przystąpienia do obecnej kampanii. |
| LOTNISKO | Komunikat lotniczy przewiduje zamknięcie portu w Rijadzie do 17 października. |
| RYNEK ROPY | Brent zakończył poniedziałek na 106,65 USD, po czym we wtorek taniał. |
Jedno uderzenie i bilans całej serii
Pierwsze komunikaty po sobotnim ataku mówiły o 12 zabitych. Późniejsze informacje podniosły liczbę do 13. Saudyjskie władze wymieniły wśród ofiar obywatela Stanów Zjednoczonych, co potwierdził również sekretarz stanu Marco Rubio. Następnego dnia kolejny pocisk uderzył w terminal numer cztery, zabijając jedną osobę i raniąc 11. Reuters podał następnie, że cała tygodniowa seria ataków na lotnisko w Rijadzie pochłonęła co najmniej 18 ofiar. W niedzielę saudyjski urząd lotnictwa potwierdził także atak na port w Dammam. Zagrożenie obejmuje więc więcej niż jeden terminal i jedno miasto. Dla przewoźników oznacza to konieczność oceny bezpieczeństwa całych połączeń.
Źródło wypowiedzi lub danych: Reuters o bilansie ataków i odpowiedzi USA
Trump zostawia otwartą możliwość amerykańskich nalotów
Prezydent USA powiedział po sobotnim uderzeniu, że rozważy przyłączenie się do saudyjskich ataków na Huti. W poniedziałek ponownie skrytykował grupę, nie przedstawiając konkretnego planu odpowiedzi. Jednocześnie Waszyngton już pomaga Rijadowi. Według Associated Press przekazuje informacje wywiadowcze, wspiera rozpoznawanie celów i planowanie operacji. Bezpośrednie amerykańskie bombardowania oznaczałyby kolejny poziom zaangażowania. Przedstawiciel Huti zagroził w rozmowie z AFP odpowiedzią wymierzoną w USA i ich interesy w regionie, jeśli dołączą do kampanii. To groźba strony konfliktu, a nie informacja o przeprowadzonym ataku. Decyzja Białego Domu może więc zmienić zakres ryzyka dla amerykańskich sił, przedsiębiorstw i infrastruktury.
Ropa zdrożała, ale następnego dnia zawróciła
W poniedziałek 12 października kontrakty na Brent zakończyły handel na poziomie 106,65 USD za baryłkę, zyskując 1,93 USD, czyli 1,8 procent. Było to najwyższe zamknięcie od 15 września. Następnego dnia notowania zaczęły już jednak wyraźnie spadać. We wtorek o godzinie 10.20 czasu Warszawy cena wynosiła 105,03 USD, co oznaczało spadek o 1,52 procent. Inwestorzy równocześnie oceniali zagrożenie dla dostaw z Zatoki oraz perspektywę dodatkowych dostaw rosyjskiego diesla. Poniedziałkowej zwyżki nie można przypisać wyłącznie oczekiwaniu na amerykański odwet. Rynek reaguje na kilka konfliktów i źródeł podaży, a kolejne informacje potrafią szybko odwrócić kierunek notowań.
Źródło wypowiedzi lub danych: Reuters o notowaniach ropy 13 października
Linie lotnicze odwołują rejsy do stolicy
Komunikat dla lotników przewiduje zamknięcie lotniska w Rijadzie do 17 października. Część przewoźników ogranicza połączenia na znacznie dłużej. Air France oraz KLM przedłużyły zawieszenie lotów do końca października, a Delta przesunęła start planowanej trasy z Atlanty do Rijadu na marzec 2027 roku. Linie grupy Lufthansa odwołały rejsy do saudyjskiej stolicy do 16 października. To konkretne utrudnienie dla podróżnych, pracowników i uczestników spotkań biznesowych. Nawet zakończenie formalnego zamknięcia portu nie przywróci automatycznie wszystkich połączeń: przewoźnicy stosują własne terminy i ocenę ryzyka. Firmy organizujące wyjazdy muszą uwzględnić możliwość zmiany trasy, przesunięcia spotkań i dodatkowych noclegów.
Eskalacja zaczęła się jeszcze przed październikiem
Huti kontrolują Sanę od 2014 roku, a saudyjska interwencja po stronie uznanego rządu Jemenu rozpoczęła się w 2015 roku. Rozejm z 2022 roku ograniczył walki, lecz nie rozwiązał konfliktu. Nowe napięcie przyniósł 13 lipca nalot na pas lotniska w Sanie. Jemeński resort obrony przyznał, że chodziło o zablokowanie lądowania irańskiego samolotu. Huti obwinili Arabię Saudyjską i ogłosili atak na Abhę. We wrześniu zdobyli strategiczne tereny przy Morzu Czerwonym. Czwartego października wspierany przez Rijad rząd ogłosił kontrofensywę. Dzisiejsze uderzenia na lotniska są zatem częścią ponownie narastającej wojny, której stawką pozostaje także kontrola ważnych dróg handlowych.
Pakt obronny nie oznacza wspólnej ofensywy
Arabia Saudyjska, Turcja i Pakistan podpisały 7 sierpnia porozumienie z Mekki. Przewiduje ono uznanie zbrojnego ataku na jednego uczestnika za atak na wszystkich. Piątego października partnerzy uzgodnili szybkie rozmieszczenie sił i zdolności wojskowych w królestwie, zgodnie z prawem krajowym. Nie oznacza to jednak identycznej roli każdej armii. Turecki minister spraw zagranicznych wykluczył udział w operacjach ofensywnych i wysyłanie wojsk do przeprowadzania ataków. Mówił o wsparciu obronnym oraz technicznym. Dodatkowo 12 października prezydent Turcji zapowiadał dopiero skierowanie paktu do parlamentu. Pomoc udzielana przed ratyfikacją może zatem opierać się na odrębnej współpracy dwustronnej z Rijadem.
Dla handlu liczy się także droga statku
Walki w Jemenie dotyczą wybrzeża przy południowym wejściu na Morze Czerwone. Bezpieczeństwo tego szlaku ma znaczenie dla statków korzystających z Kanału Sueskiego, łączącego Europę z Azją. W poprzednich falach ataków część armatorów kierowała jednostki wokół Afryki. Dłuższy rejs zajmuje więcej czasu i zużywa więcej paliwa, a to zwiększa koszt przewozu. Dla importera może oznaczać późniejsze dostawy oraz dłuższe zamrożenie pieniędzy w towarze. Zagrożenie dla lotnisk nie dowodzi jednak automatycznie zamknięcia drogi morskiej. Firmy muszą osobno śledzić bezpieczeństwo żeglugi, dostępność portów i warunki transportu, zamiast traktować każde uderzenie jako całkowite wstrzymanie handlu w regionie.
Polski kierowca nie płaci według jednego wykresu
Cena ropy jest ważna dla paliw, ale nie przekłada się mechanicznie na identyczny ruch przy dystrybutorze. Znaczenie mają także notowania gotowej benzyny i diesla, kurs dolara, podatki oraz koszty produkcji i transportu. Krótka zwyżka kontraktów nie wystarcza więc, by zapowiedzieć konkretną podwyżkę w Polsce. Większe znaczenie miałoby trwałe ograniczenie pracy rafinerii lub dostaw i utrzymanie droższego transportu. Istnieje też możliwość ograniczenia konfliktu: Iran zadeklarował gotowość ułatwienia rozmów między stronami. To oferta mediacji, jeszcze nie zawieszenie broni. Dla odbiorców energii rozstrzygające będą faktyczne decyzje wojskowe, drożność szlaków oraz tempo przywracania bezpiecznej pracy infrastruktury w kolejnych dniach.
| NAJKRÓCEJ Amerykanin zginął w sobotnim ataku na lotnisko w Rijadzie, a Trump rozważa udział w nalotach przeciwko Huti. Nie ogłosił jednak rozpoczęcia amerykańskich bombardowań w obecnej kampanii. Bilans 13 zabitych dotyczy uderzenia z 10 października, nie wszystkich ataków. Gospodarka już odczuwa zakłócenia: lotnisko pozostaje zamknięte, linie anulują połączenia, a ceny ropy zmieniają się wraz z oceną ryzyka dostaw. Poniedziałkowy wzrost Brent częściowo cofnął się we wtorek. Dla polskich odbiorców paliw liczą się trwałość zakłóceń, ceny surowca i gotowych paliw oraz kurs dolara. Dalsze naloty pozostają możliwością, a nie przesądzonym scenariuszem rozwoju wydarzeń. |