newsy

ZŁOTO TRACI 3%, SREBRO NIEMAL 5%. CO SIĘ DZIEJE?

Czas czytania: 7 min.

Złoto traciło w poniedziałek rano 3 proc., a srebro niemal 5 proc. Kto liczył, że obawy o drożyznę automatycznie podniosą wartość jego kruszcu, dostał bolesne przypomnienie, jak działa rynek. Inwestorzy patrzą również na to, co z inflacją zrobią banki centralne. Wyższe stopy procentowe oznaczają mocniejszą konkurencję dla metalu, który sam nie wypłaca odsetek. I właśnie ten mechanizm pomaga zrozumieć przecenę z 28 września. Określenie „bezpieczna przystań” brzmi uspokajająco, ale nie gwarantuje spokoju na każdej sesji. Dla polskiego posiadacza sztabki dochodzi jeszcze kurs dolara oraz różnica między ceną zakupu i odkupu. Zanim więc ktoś przeliczy giełdowy spadek na własną stratę, musi sprawdzić, jakie ceny porównuje. Bo wynik na ekranie amerykańskiego inwestora i kwota, którą zaoferuje polski sprzedawca złota, mogą zmienić się w różnym stopniu.

NA TERAZ

ZŁOTO4156,45 dolara za uncję, spadek o 3 proc.
SREBRO61,17 dolara za uncję, spadek o 4,8 proc.
NOTOWANIARynek spot, 28 września rano. Odczyt złota z godz. 10:14 czasu polskiego.
W POLSCENa cenę kruszcu w złotych wpływa także kurs dolara.

Mocna przecena jeszcze przed południem

Reuters podał, że złoto znalazło się najniżej od 5 sierpnia. Przytoczone notowania pochodzą z trwającej sesji, więc nie są jej wynikiem końcowym. Skalę ruchu łatwo zobaczyć na przykładzie. Pakiet metalu wyceniany wcześniej na 10 tys. dolarów przy spadku o 3 proc. byłby wart 9700 dolarów. Przy przecenie o 4,8 proc. jego wartość wyniosłaby 9520 dolarów. To uproszczone obliczenie, bez kosztów transakcji. Nie mówi też, czy właściciel zarobił od dnia zakupu. Osoba, która kupiła dużo taniej, może nadal mieć zysk. Kto wszedł na rynek chwilę przed spadkiem, zobaczy zupełnie inny wynik, choć oboje patrzą na ten sam wykres.

Droższa ropa może zaszkodzić złotu

Reuters wiązał poniedziałkową przecenę z droższą ropą i nasileniem oczekiwań na kolejne podwyżki stóp w USA. Wyższe ceny energii utrudniają opanowanie inflacji. Bank centralny ma wtedy powód, żeby utrzymywać drogi pieniądz lub podnieść stopy. Rynek próbuje przewidzieć jego reakcję, zanim zapadnie decyzja. Dlatego wzrost cen energii może jednocześnie zwiększać obawy o drożyznę i osłabiać zainteresowanie złotem. Liczy się bowiem również to, ile można zarobić na innych aktywach. Podwyżka ceny baryłki nie działa jednak jak przycisk uruchamiający sprzedaż kruszcu. Znaczenie mają oczekiwania inwestorów i to, czy bank centralny zaskoczy ich mocniejszą reakcją, niż wcześniej zakładali.

Źródło wypowiedzi lub danych: Reuters o porannej przecenie złota i srebra

Sztabka nie wypłaca odsetek

Złoto może drożeć, ale samo leżenie sztabki w sejfie nie daje właścicielowi regularnego przelewu. Inaczej jest z oprocentowanym depozytem czy obligacją wypłacającą kupon. Gdy dostępne odsetki stają się bardziej atrakcyjne, część inwestorów zaczyna inaczej dzielić swoje pieniądze. Za pozostawienie kapitału w złocie rezygnują z dochodu, który mogliby otrzymać gdzie indziej. Ekonomiści nazywają to kosztem alternatywnym. Nie oznacza to, że każda obligacja jest bezpieczniejsza od kruszcu. Jej cena również może spaść, a emitent może mieć kłopoty. Sam mechanizm konkurencji pozostaje jednak prosty: złoto musi przekonać kupującego perspektywą zmiany ceny albo rolą, jaką ma pełnić w jego oszczędnościach.

Fed już podniósł stopy procentowe

To nie jest wyłącznie rozważanie o tym, co bank centralny mógłby kiedyś zrobić. Amerykańska Rezerwa Federalna 16 września podniosła docelowy przedział swojej stopy procentowej o 0,25 punktu procentowego, do poziomu od 3,75 do 4 proc. W komunikacie wskazała, że inflacja pozostaje podwyższona, a decyzja ma przyspieszyć jej powrót do celu wynoszącego 2 proc. To rzeczywista zmiana warunków finansowania. Nie jest jednak obietnicą konkretnego oprocentowania lokaty ani rentownością każdej amerykańskiej obligacji. Kolejne decyzje będą zależeć od sytuacji gospodarczej. Dla rynku metali znaczenie ma już samo oczekiwanie, że walka z inflacją potrwa dłużej, a pieniądz pozostanie drogi.

Źródło wypowiedzi lub danych: Komunikat Rezerwy Federalnej z 16 września

W Polsce spadek może wyglądać inaczej

Polski inwestor musi jeszcze przeliczyć dolary na złote. Załóżmy wyłącznie na potrzeby przykładu, że złoto tanieje w dolarach o 3 proc., a dolar drożeje wobec złotego o 1 proc. Po połączeniu tych zmian cena metalu w polskiej walucie spada o 2,03 proc. Wycena równa wcześniej 10 tys. zł zmieniłaby się w 9797 zł, przed kosztami. Mocniejszy dolar zamortyzowałby więc część przeceny. Gdyby natomiast dolar osłabł, mógłby pogłębić spadek liczony w złotych. To hipotetyczny rachunek, nie opis dzisiejszego kursu walutowego. Pokazuje, dlaczego posiadacz złota w Polsce nie powinien utożsamiać zagranicznego nagłówka z dokładną zmianą wartości swojej sztabki.

Srebro ma także przemysłową stronę

Srebro kupują zarówno inwestorzy, jak i firmy potrzebujące go do produkcji. Jest wykorzystywane między innymi w elektronice i panelach słonecznych. Przy jego wycenie znaczenie mają więc także oczekiwania dotyczące zapotrzebowania przemysłu. Gdy inwestorzy obawiają się słabszej gospodarki, mogą uwzględniać ryzyko mniejszych zamówień. Jednocześnie zmiany zainteresowania metalami szlachetnymi wpływają na srebro jako aktywo inwestycyjne. Te różne zastosowania pomagają zrozumieć, dlaczego jego kurs nie musi poruszać się dokładnie tak jak złoto. Nie wystarczą jednak, żeby przypisać całą poniedziałkową przecenę problemom przemysłu. Dzisiejsza różnica w skali spadków sama w sobie nie dowodzi, że fabryki właśnie ograniczyły zakupy tego metalu.

Wykres nie jest cennikiem odkupu

Międzynarodowe notowania odnoszą się do metalu na rynku, a kupujący w Polsce wybiera konkretną sztabkę lub monetę. Do ceny dochodzą między innymi koszty wytworzenia produktu i marża sprzedawcy. Cena, po której można go później sprzedać, bywa niższa od ceny zakupu w tym samym momencie. Dlatego nawet niezmieniony kurs złota nie oznacza, że natychmiastowa odsprzedaż pozwoli odzyskać całą wydaną kwotę. Porównanie ma sens, gdy dotyczy tego samego produktu, tej samej waluty i rzeczywistej oferty odkupu. Spadek światowych notowań nie musi też od razu przełożyć się w identycznej skali na każdą monetę w sklepie. Detaliczny cennik uwzględnia własne koszty.

Bezpieczna przystań też ma gorsze dni

Złoto jest określane bezpieczną przystanią ze względu na rolę, jaką może odgrywać w okresach niepewności. Ta nazwa nie oznacza jednak gwarancji wartości przy każdej dacie sprzedaży. Kto musi spieniężyć kruszec w konkretnym dniu, jest zależny od ówczesnej ceny. Kto trzyma go przez lata, ocenia inny okres, choć również ponosi ryzyko. Jedna słaba sesja nie rozstrzyga, jak złoto zachowa się w całym kryzysie. Pokazuje za to ograniczenie prostego hasła, że wystarczy kupić metal i przestać przejmować się rynkiem. Na wynik wpływają cena wejścia, kurs waluty, koszty i moment sprzedaży. Samo słowo „bezpieczne” żadnego z tych elementów nie usuwa.

NAJKRÓCEJ  Poranna przecena złota i srebra pokazuje, że obawy o inflację nie gwarantują wzrostu cen metali. Wyższe oczekiwane odsetki od innych aktywów mogą zwiększyć konkurencję dla złota, które samo nie przynosi regularnego dochodu. Fed już podniósł stopy, ale kolejne decyzje pozostają otwarte. Podane spadki dotyczą notowań z trwającej sesji 28 września. Dla posiadacza kruszcu w Polsce wynik zależy także od kursu dolara i ceny odkupu konkretnej sztabki czy monety. „Bezpieczna przystań” może mieć miejsce w oszczędnościach, lecz jej cena nadal się zmienia. O rzeczywistym zarobku lub stracie decyduje więcej niż jeden czerwony procent na wykresie.

Udostępnij artykuł

Autor
Picture of Piotr
Piotr

Zespół redakcyjny Praktycznie o Pieniądzach

Spis treści

Zobacz również

BANKOWCY SAMI PRZELALI MILIONY OSZUSTOM. NABRALI SIĘ NA GŁOS Z AI

PayPo daje 30 dni. Sklep chce, żebyśmy kupili więcej?

KTO ZAPŁACI ZA LECZENIE DZIECI? NFZ SZUKA BRAKUJĄCYCH MILIARDÓW