newsy

USA URATOWAŁY JAPOŃSKĄ WALUTĘ? JEN ODBIŁ Z 40-LETNIEGO DNA

Czas czytania: 7 min.

Stany Zjednoczone i Japonia wspólnie kupiły jeny, gdy waluta znalazła się najsłabiej wobec dolara od 1986 r. Operację przeprowadzono 31 lipca czasu wschodniego USA, a Tokio potwierdziło ją 3 sierpnia. To pierwszy zakup jena przez amerykańskie władze od 28 lat. Kurs USD/JPY zszedł z niedawnego szczytu 163,99 do 155,20, choć później część ruchu została oddana. Najważniejsza liczba wciąż pozostaje jednak tajemnicą: kwoty wykonanej przez USA nie ujawniono. Widoczne na zdjęciu notatnika Scotta Bessenta 5-10 mld dolarów było planem do wykonania, a nie oficjalnym rachunkiem za interwencję.

NA TERAZ

DATAWspólna operacja odbyła się 31 lipca czasu wschodniego USA.
KURSUSD/JPY spadł od 163,99 do chwilowego poziomu 155,20.
HISTORIAUSA kupiły jeny po raz pierwszy od czerwca 1998 r.
KWOTASkala części amerykańskiej nie została oficjalnie ujawniona.

Jen znalazł się na 40-letnim dnie

23 lipca kurs USD/JPY doszedł do 163,99. W tej parze wyższa liczba oznacza słabszego jena, więc był to najgorszy poziom japońskiej waluty wobec dolara od 1986 r. Nie oznacza to jednak „najniższej wartości jena w historii” wobec każdej waluty. Amerykański Departament Skarbu wyliczał, że od końca 2011 r. do końca kwietnia 2026 r. jen stracił około 51 proc. zarówno wobec dolara, jak i w realnym ujęciu efektywnym. W lipcowym raporcie nazwał go znacząco niedowartościowanym. Słaba waluta podnosi w Japonii koszt importowanej energii i żywności, więc rynkowy wykres szybko przekłada się na ceny odczuwane przez gospodarstwa domowe.

Tokio uderzyło dzień wcześniej

Pierwszy gwałtowny ruch nastąpił 30 lipca czasu wschodniego USA. Według źródeł rynkowych Japonia samodzielnie sprzedawała dolary i kupowała jeny, a USD/JPY spadł mniej więcej z 162,80 do 157,80. Dane o przepływach Banku Japonii wskazywały, że operacja mogła sięgnąć około 8,45 bln jenów, czyli około 53 mld dolarów; Reuters dopuszczał górny szacunek bliski 59 mld. To nadal estymacje, nie oficjalne rozliczenie. Skala będzie pewna dopiero po publikacji danych MOF. Sam skok kursu także nie wystarcza do ustalenia kwoty, bo w tym samym czasie pozycje zamykali prywatni inwestorzy, wzmacniając ruch wywołany przez państwo.

USA weszły do gry 31 lipca

Dzień później akcja przestała być wyłącznie japońska. Ministerstwo Finansów Japonii potwierdziło, że 31 lipca czasu wschodniego USA kupowało jeny w koordynacji z amerykańskim Departamentem Skarbu. Oficjalny komunikat ukazał się 3 sierpnia i zapowiedział gotowość do kolejnych wspólnych interwencji. Tokio powołało się na wspólne oświadczenie ministrów finansów z września 2025 r. Dokument dopuszcza działanie przeciw nadmiernej zmienności i nieuporządkowanym ruchom, a nie obronę z góry ustalonego kursu. W praktyce władze nie ogłosiły więc poziomu, którego będą bronić, ani harmonogramu kolejnych zakupów. Rynek ma sam uwzględnić ryzyko ponownego uderzenia.

Kto naprawdę nacisnął przycisk?

Interwencja nie była decyzją Banku Japonii o stopach procentowych. W japońskim systemie kierunek operacji ustala minister finansów, a bank centralny wykonuje zlecenie jako jego agent. W USA politykę kursową prowadzi Departament Skarbu, natomiast transakcje może realizować nowojorski Fed jako agent fiskalny. To ważne rozróżnienie: udział infrastruktury Fed nie oznacza głosowania FOMC ani zmiany stóp. Władze kupują walutę na rynku, próbując zmienić cenę i oczekiwania inwestorów. W Japonii rachunek interwencyjny jest też oddzielony od zwykłych operacji polityki pieniężnej, choć technicznie obie czynności przechodzą przez bilans i system rozliczeniowy banku centralnego.

5-10 mld USD: notatka, nie rachunek

Fotografia notatnika Scotta Bessenta pokazała punkt „To Do” dotyczący kupna jenów za 5-10 mld dolarów. Taki zapis dowodzi, że sekretarz skarbu rozważał konkretny przedział, ale nie potwierdza ani wykonania całej kwoty, ani ostatecznego rozliczenia. Wartość amerykańskiej części pozostaje nieznana. Japońską część piątkowej operacji dane banku centralnego pozwalały oszacować na maksymalnie około 36,6 mld dolarów. Raport MOF opublikowany 31 lipca obejmował okres tylko do 29 lipca i wykazywał zero, więc nie zawierał obu późniejszych interwencji. Najuczciwiej rozdzielić zatem trzy liczby: nieznaną kwotę USA, szacowaną skalę Japonii oraz przedział z notatki. Ich sumowanie tworzyłoby pozornie precyzyjny, ale nieistniejący rachunek.

Amerykanie mieli sprzedawać euro

Według źródeł Reutersa amerykański Departament Skarbu kupował jeny za euro, a transakcje realizował nowojorski Fed przez Goldman Sachs i Morgan Stanley. Oficjalny komunikat Japonii potwierdza koordynację, lecz nie podaje waluty finansującej ani pośredników, dlatego szczegół pozostaje informacją medialną. Sprzedaż euro zamiast dolarów mogła zawęzić sygnał do samego jena i nie sugerować ogólnej polityki osłabiania dolara. Rynek zareagował mocno: EUR/JPY zsunął się z około 187,4 w czwartek do chwilowo poniżej 180 w poniedziałek. Europejski Bank Centralny był informowany o działaniach, lecz nie potwierdził własnej transakcji. Nie ma więc podstaw, by nazywać operację nowym porozumieniem walutowym całej grupy G7.

1998 i 2011 oznaczały coś innego

USA ostatni raz kupowały jeny 17 czerwca 1998 r. Amerykańskie władze przeznaczyły wtedy 833 mln dolarów, a operację skoordynowano z Japonią. W marcu 2011 r. kraje G7 również działały razem, lecz w przeciwną stronę: po trzęsieniu ziemi sprzedawały gwałtownie umacniającego się jena. Amerykańska część wyniosła wtedy 1 mld dolarów. Dlatego obecny ruch jest pierwszym wspólnym działaniem USA i Japonii od 15 lat, ale pierwszym amerykańskim zakupem jena – czyli jego wsparciem – od pełnych 28 lat. W 1998 r. zakup za 833 mln dolarów był wielokrotnie mniejszy od dzisiejszych szacunków dla Japonii, co pokazuje, jak bardzo przez trzy dekady urósł światowy rynek walutowy.

Rynek odpowiedział ruchem przekraczającym 5 proc.

Po potwierdzeniu wspólnej akcji kurs USD/JPY dotarł do 155,20, czyli najniżej od początku maja. Od szczytu 163,99 oznacza to spadek pary o około 5,4 proc.; liczony odwrotnie jen umocnił się o około 5,7 proc. Później dolar wrócił w okolice 157 jenów, więc część efektu zniknęła jeszcze tego samego dnia. W skali poprzedniego tygodnia jen zyskał niemal 4 proc., najmocniej od dwóch lat. Ruch był duży, ale nie jest dowodem, że wieloletni trend został trwale odwrócony. Warto też nie dodawać procentowego spadku USD/JPY do procentowego wzrostu jena. To dwie odwrotne miary tego samego przesunięcia, a nie dwa osobne efekty interwencji.

Interwencja kupuje czas, nie zmienia fundamentów

Bank Japonii 31 lipca utrzymał stopę na poziomie 1 proc. stosunkiem głosów 8 do 1; jeden członek chciał podwyżki do 1,25 proc. Różnica stóp wobec USA, drogi import energii i niepewność fiskalna nadal obciążają jena. Tokio zapowiedziało przyszłe wykorzystanie FIMA Repo Facility, które pozwala pozyskać dolary pod zastaw amerykańskich obligacji zamiast je sprzedawać. Nie ma jednak dowodu, że ten mechanizm finansował piątkową akcję. Wiosną Japonia wydała na interwencje 11,73 bln jenów, a efekt z czasem wyparował. Trwałe umocnienie wymaga więc zmiany oczekiwań, nie tylko dużego zlecenia. Dla Tokio sukcesem może być już spowolnienie jednostronnej spekulacji, ale długoterminową cenę waluty nadal ustalają przepływy handlowe, kapitałowe i różnica rentowności.

NAJKRÓCEJ  USA i Japonia wspólnie podparły jena po jego spadku do 40-letniego minimum wobec dolara. Historyczny jest przede wszystkim powrót USA do kupowania jena po 28 latach. Kurs USD/JPY zszedł z 163,99 do 155,20, lecz część ruchu szybko się cofnęła. Kwota wykonanej przez USA operacji pozostaje niejawna, a 5-10 mld dolarów to przedział zapisany w notatniku Bessenta, nie oficjalny koszt. Interwencja może odstraszyć spekulantów i kupić czas, ale o dalszym trendzie zdecydują głównie stopy, energia i polityka gospodarcza.

Spis treści

Zobacz również

AMAZON PRZEBIŁ 3 BILIONY USD. PIĄTY TAKI GIGANT W HISTORII

Circle K Połyka Żabkę?

Polacy odstawiają alkohol. Budżet już ma KACA