NEWSY
Picture of Piotr z zespołu Praktycznie o Pieniądzach
Piotr z zespołu Praktycznie o Pieniądzach

SZEF POLICYJNEGO ZWIĄZKU Z DYSCYPLINARKĄ PO LIŚCIE O TK

Spór o działania policji przed Trybunałem Konstytucyjnym ma nowy ciąg dalszy. Wobec Jacka Łukasika, przewodniczącego związku Policyjna Solidarność, wszczęto postępowanie dyscyplinarne po liście do komendanta głównego Marka Boronia. Policja potwierdziła dwa zarzuty dotyczące zasad etyki zawodowej. Funkcjonariusza nie zawieszono w obowiązkach. Związkowiec wcześniej domagał się wyjaśnienia podstaw interwencji przy TK i wsparcia dla policjantów, którzy wykonywali rozkazy. Boroń zapewniał, że działania były zgodne z prawem. Ta historia wykracza więc poza polityczną awanturę pod jednym budynkiem. Dotyczy również odpowiedzialności funkcjonariusza, granic posłuszeństwa oraz tego, czy zapewnienie przełożonego wystarczy, gdy pojawiają się wątpliwości co do polecenia.

NA TERAZ

NOWY FAKT3 listopada wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec Jacka Łukasika.
ZARZUTYChodzi o dwa zarzuty dotyczące zasad etyki zawodowej.
SŁUŻBAPrzewodniczący Policyjnej Solidarności nie został zawieszony.
SPÓRZwiązek zgłasza wątpliwości, a komendant broni legalności interwencji.

Dwa zarzuty po liście do komendanta

Wszczęcie postępowania potwierdziła 3 listopada rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie Katarzyna Cisło. Sprawa dotyczy młodszego aspiranta Jacka Łukasika i listu skierowanego do komendanta głównego po wydarzeniach przy TK. Informacja o zarzutach nie jest rozstrzygnięciem, że policjant naruszył przepisy. Nie oznacza również wyroku karnego. Postępowanie dyscyplinarne dotyczy odpowiedzialności zawodowej wewnątrz formacji. Na tym etapie ważne jest także to, że Łukasik nadal pełni służbę. Nie ogłoszono jego zawieszenia ani prawomocnej kary. Sam początek procedury nie pozwala przesądzić jej wyniku.

Źródło wypowiedzi lub danych: PAP o postępowaniu dyscyplinarnym i stanowisku policji

Związkowcy pytali o podstawy akcji

W liście z 31 października Policyjna Solidarność domagała się publicznego stanowiska Boronia. Związek wskazywał, że część funkcjonariuszy zabezpieczających wydarzenia w Warszawie dopiero rozpoczęła służbę i nie ma dużego doświadczenia. Opisywał również sygnały o wątpliwościach prawnych napływające z różnych garnizonów. Związkowcy obawiali się możliwej ingerencji policji w działalność konstytucyjnego organu państwa oraz sytuacji, w której odpowiedzialność za decyzje dowódców spadnie na wykonujących polecenia. To stanowisko organizacji związkowej, a nie wynik kontroli legalności całej operacji. Nie dowodzi samo w sobie popełnienia przestępstwa.

Boroń zapewniał o zgodności z prawem

Komendant główny odpowiedział 1 listopada. Utrzymywał, że działania przy Trybunale były zgodne z przepisami i normami etycznymi. Wyjaśniał, że policja miała chronić osoby w budynku oraz zgromadzonych przed nim ludzi. Według jego stanowiska zadaniem funkcjonariuszy jest ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego, a nie rozstrzyganie sporu o funkcjonowanie TK. Boroń deklarował też wsparcie dla podwładnych wykonujących obowiązki. Takie zapewnienie jest istotnym stanowiskiem przełożonego, ale nie zastępuje ustalenia, jaki konkretnie rozkaz wydano, komu go przekazano i na jakiej podstawie.

Dwie strony inaczej opisują ten sam kordon

Polityczny spór dotyczy między innymi blokowania dostępu do Trybunału. Obóz prezydenta Karola Nawrockiego uznaje działania przy TK za naruszenie porządku konstytucyjnego. Rząd przedstawia obecność policji jako zabezpieczenie instytucji i warunków pracy sędziów. Te oceny są przeciwstawne. Z samego faktu, że funkcjonariusze stali przed wejściem, nie wynika jeszcze odpowiedź na wszystkie pytania o legalność ich czynności. Trzeba ustalić okoliczności każdego zdarzenia. Ani polityczny zarzut, ani ogólna deklaracja komendanta nie powinny zastępować analizy dokumentów, nagrań i poleceń wydanych na miejscu.

Kiedy policjant musi odmówić

Ustawa o Policji wyznacza wyraźną granicę wykonywania rozkazów. Artykuł 58 ustęp 2 nakazuje odmowę, jeżeli wykonanie polecenia łączyłoby się z popełnieniem przestępstwa. Przepis dotyczy nie tylko rozkazu przełożonego, lecz także polecenia prokuratora albo organu administracji. Ustęp 3 przewiduje zameldowanie o takiej odmowie komendantowi głównemu z pominięciem drogi służbowej. Nie chodzi więc o swobodny wybór, czy polecenie odpowiada poglądom funkcjonariusza. Decydujące jest to, czy wykonanie polecenia łączyłoby się z popełnieniem przestępstwa. Ustawa nie uzależnia tego obowiązku od uzyskania rozkazu na piśmie.

Pisemny rozkaz nie usuwa odpowiedzialności

Pisemne potwierdzenie rozkazu może pomóc odtworzyć jego treść i wskazać osobę, która go wydała. Nie zmienia jednak ustawowego obowiązku odmowy wykonania polecenia prowadzącego do przestępstwa. Sam podpis przełożonego nie daje automatycznej ochrony przed odpowiedzialnością. Z drugiej strony artykuł 58 nie ustanawia ogólnego prawa do wstrzymywania każdego rozkazu do czasu otrzymania dokumentu. Ocena dotyczy konkretnego polecenia i okoliczności jego wykonania. Utrwalenie rozkazu oraz ustalenie, czy wolno go wykonać, to dwa odrębne pytania. Dokumentowanie decyzji nie zastępuje tej drugiej oceny.

Źródło wypowiedzi lub danych: Ustawa o Policji, art. 58 oraz zasady odpowiedzialności

Gotowość służb to odrębna sprawa

Osobny wątek dotyczy rozkazu gotowości sił policyjnych od 2 do 8 listopada. Pismo z 29 października było przedstawiane w internecie w kontekście wydarzeń przy TK. Policja potwierdziła jego autentyczność, ale zaprzeczyła takiemu powiązaniu. Wyjaśniała, że chodzi o zagrożenia sabotażem i dywersją. Równolegle Boroń opisał operację służb na północnym wschodzie kraju. Zbieżność terminów nie jest dowodem, że jedna akcja stanowiła przykrywkę dla drugiej. Do takiego wniosku potrzebne byłyby ustalenia dotyczące rzeczywistych zadań, skierowanych sił i łańcucha dowodzenia, a nie sam kalendarz.

Odpowiedź musi dotyczyć konkretnych czynności

W tej sprawie rozdzielenia wymagają trzy kwestie. Pierwsza to legalność poszczególnych działań policji pod Trybunałem. Druga to zasadność zarzutów dyscyplinarnych wobec autora listu. Trzecia obejmuje odpowiedzialność osób wydających i wykonujących rozkazy. Wynik jednego postępowania nie przesądza automatycznie dwóch pozostałych. Dla obywatela najważniejsze są sprawdzalne ustalenia o podstawach interwencji i sposobie traktowania ludzi na miejscu. Dla funkcjonariuszy znaczenie ma jasna informacja o poleceniach oraz granicach ich wykonywania. Publiczne zapewnienia mogą rozpocząć wyjaśnianie tych pytań, ale nie zamykają sprawy.

NAJKRÓCEJ  Po interwencji przy TK spór wszedł także do samej policji. Jacek Łukasik, autor listu do Marka Boronia, usłyszał dwa zarzuty dyscyplinarne dotyczące etyki zawodowej. Nie został zawieszony i nie ma prawomocnego rozstrzygnięcia. Komendant utrzymuje, że akcja była legalna, a związkowcy zgłaszają wątpliwości. Ustawa nakazuje odmowę wykonania rozkazu prowadzącego do przestępstwa. Pisemne potwierdzenie polecenia nie znosi tej granicy. Odpowiedź na pytania o odpowiedzialność wymaga zbadania konkretnych czynności oraz dokumentów.

Udostępnij artykuł

Autor
Picture of Piotr
Piotr

Zespół redakcyjny Praktycznie o Pieniądzach

Spis treści

Zobacz również

DEMOKRACI ROZBILI REPUBLIKANÓW. TRUMP TRACI KONGRES

TUSK PODPISAŁ W SPRAWIE NBP. TERAZ RUCH NAWROCKIEGO

KAS WYKRYŁA PONAD 120 MLD ZŁ NIEPRAWIDŁOWOŚCI