Donald Trump pozostaje prezydentem, ale jego partia straciła kontrolę nad obiema izbami Kongresu. Demokraci wygrali wybory z 3 listopada i odebrali Republikanom mandaty także w stanach, które jeszcze niedawno wyglądały na ich bezpieczne zaplecze. Według rozstrzygnięć ogłoszonych przez amerykańskie redakcje przejęli większość w Izbie Reprezentantów oraz Senacie. To otwiera im drogę do blokowania ustaw, zatrzymywania nominacji i znacznie ostrzejszej kontroli administracji. Nie oznacza jednak automatycznego końca polityki Trumpa ani jego usunięcia z urzędu. Nowy układ sił zacznie działać w styczniu 2027 roku, a ostateczny podział wszystkich mandatów wciąż zależy od kończenia liczenia głosów.
NA TERAZ
| WYNIK | Demokraci zdobyli większość w obu izbach Kongresu według rozstrzygnięć amerykańskich mediów. |
| SKALA | Przejęli także republikańskie mandaty senatorskie w Teksasie, Kansas i Karolinie Południowej. |
| ZMIANA | Nowa większość obejmie mandaty w styczniu 2027 roku. |
| OGRANICZENIE | Trump zachowuje prezydenturę i prawo weta wobec ustaw. |
Obie izby wymknęły się Republikanom
Stawką głosowania były wszystkie 435 miejsc w Izbie Reprezentantów oraz część stuosobowego Senatu. Demokraci potrzebowali stosunkowo niewielkich zdobyczy, bo Republikanie bronili w obu izbach skromnych większości. Wynik poszedł jednak znacznie dalej. Partia Trumpa straciła kontrolę nad całym Kongresem, co zgodnie ogłosiły Reuters i amerykańskie stacje informacyjne. Trzeba przy tym rozróżnić wiarygodne rozstrzygnięcie wyborcze redakcji od formalnego zatwierdzenia wyników. Liczenie może zmieniać końcową liczbę mandatów, choć zwycięzca walki o większość jest już wskazywany.
Padły polityczne twierdze Trumpa
Najbardziej wymowne wyniki przyszły spoza typowych stanów wahających się między obiema partiami. W Teksasie James Talarico pokonał w wyścigu do Senatu Kena Paxtona. W Kansas zwyciężył Adam Hamilton, dając Demokratom pierwszy sukces senatorski w tym stanie od 1932 roku. Karolinę Południową wygrała Annie Andrews. Amerykańskie media relacjonują również przejęcie miejsc republikańskich senatorów w Ohio, Karolinie Północnej i Iowa. Taka mapa porażek pokazuje zasięg fali wyborczej wyraźniej niż samo przekroczenie progu większości. Republikanie tracili tam, gdzie zwykle oczekiwali przewagi.
Wyborcy wystawili rachunek za koszty życia
Reuters wskazuje na niezadowolenie z wojny z Iranem, utrzymujących się wysokich kosztów życia oraz kierunku rządów Trumpa. Demokraci prowadzili kampanię wokół dostępności cenowej i zarzutów dotyczących korupcji. Łączyli rachunki gospodarstw domowych z prezydencką polityką celną oraz kosztami wojny. To opis tematów kampanii i motywacji wyborców, a nie dowód, że każde podrożenie spowodował jeden polityk. Gospodarka okazała się jednak dla Republikanów ciężarem wyborczym. Przekaz o sukcesach administracji nie wystarczył do utrzymania dotychczasowego układu władzy w Waszyngtonie.
Źródło wypowiedzi lub danych: Reuters o zwycięstwie Demokratów i politycznych skutkach wyborów
Budżet staje się narzędziem negocjacji
W amerykańskim systemie Kongres uchwala ustawy oraz decyduje o podatkach i wydatkach federalnych. Dlatego zmiana większości ma znaczenie także dla firm i inwestorów. Biały Dom nie może zakładać, że jego kolejny projekt fiskalny przejdzie dzięki głosom własnej partii. Demokraci zyskają możliwość żądania zmian lub zatrzymywania propozycji, których nie poprą. To zwiększa rolę porozumień między partiami. Sam wynik wyborów nie przesądza jednak, które podatki wzrosną, jakie wydatki zostaną przycięte ani czy konkretny projekt w ogóle trafi pod głosowanie.
Senat może zatrzymywać nominacje
Druga izba daje nowej większości osobną dźwignię. Senat zatwierdza wielu kandydatów prezydenta na stanowiska w administracji oraz sędziów federalnych, w tym sędziów Sądu Najwyższego, gdy pojawi się wakat. Demokraci będą więc mogli odmawiać zgody na nominacje, których dotychczas bronili Republikanie. Nie oznacza to usunięcia wszystkich już powołanych urzędników. Zmienia przede wszystkim warunki obsadzania stanowisk wymagających senackiej akceptacji. Dla Trumpa utrata tej izby oznacza, że sama decyzja o wskazaniu kandydata może nie wystarczyć do skutecznego przeprowadzenia nominacji.
Prezydent nadal ma prawo weta
Demokratyczna większość nie daje partii swobody przepisania całej polityki państwa. Ustawa uchwalona przez Kongres nadal trafia do prezydenta, który może odmówić jej podpisania. Odrzucenie jego weta wymaga większości dwóch trzecich głosujących w każdej izbie, przy wymaganym kworum. Zwykła przewaga mandatów tego nie zapewnia. Powstaje więc układ, w którym obie strony mogą blokować inicjatywy przeciwnika. Trump zapowiedział akceptację wyniku i gotowość do współpracy, ale przypomniał również o możliwości wetowania ustaw, których nie będzie chciał wprowadzić.
Źródło wypowiedzi lub danych: Euronews o wyniku wyborów i reakcji Donalda Trumpa
Kontrola administracji będzie ostrzejsza
Kongres ma także narzędzia nadzoru nad władzą wykonawczą. Demokraci mogą wykorzystać większości do organizowania przesłuchań, prowadzenia dochodzeń parlamentarnych i żądania wyjaśnień od administracji. Reuters wskazuje, że nowy układ zwiększa ryzyko kontroli obejmujących również otoczenie prezydenta. Rozpoczęcie takiego postępowania nie jest jednak stwierdzeniem winy ani wyrokiem. Z politycznego punktu widzenia dla Białego Domu oznacza więcej czasu poświęcanego na odpowiadanie Kongresowi. Dotychczasowa przewaga Republikanów ograniczała skłonność własnej partii do tak zdecydowanego sprawdzania prezydenckiej administracji.
Nowa większość zacznie działać w styczniu
Wyborcze rozstrzygnięcie nie zmienia składu Kongresu z dnia na dzień. Kadencje nowych senatorów i członków Izby rozpoczynają się w styczniu, zgodnie z konstytucyjnym kalendarzem. Do tego czasu pozostaje obecny skład, kończenie liczenia głosów i formalne procedury zatwierdzania rezultatów. Dla odbiorcy w Polsce najważniejszy wniosek dotyczy sposobu podejmowania decyzji w USA. Prezydent zachowuje urząd i własne kompetencje, ale przy ustawach, pieniądzach federalnych i części nominacji musi liczyć się z politycznym przeciwnikiem. Następne dwa lata będą wymagały znacznie trudniejszych negocjacji.
| NAJKRÓCEJ Demokraci wygrali walkę o obie izby Kongresu, odbierając Republikanom także mandaty w ich dotychczasowych twierdzach. To poważna porażka partii Trumpa, która od stycznia straci parlamentarne zaplecze dla ustaw i nominacji. Prezydent zachowuje jednak urząd oraz prawo weta. Nowa większość zyskuje wpływ na podatki, wydatki i kontrolę administracji, ale nie może dowolnie narzucić każdej decyzji. Ostateczna liczba mandatów pozostaje zależna od zakończenia liczenia i zatwierdzania wyników. |