Polska zwróciła się do Komisji Europejskiej o nałożenie na Metę kary w wysokości 250 mln euro, czyli około miliarda złotych. Powodem są oszukańcze reklamy publikowane na Facebooku i Instagramie oraz sposób reagowania platformy na zgłoszenia. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski powołał się na test CERT Polska obejmujący 122 reklamy uznane za oszustwa. Według przedstawionych danych Meta usunęła tylko 10 z nich, 106 pozostawiła, a w 6 przypadkach nie odpowiedziała. Mocny tytuł nie oznacza jednak, że kara została już nałożona albo że pieniądze trafią do polskiego budżetu. To formalny wniosek władz w Warszawie, a decyzja należy do Komisji Europejskiej. Meta odrzuca zarzut bierności, wskazuje na własne systemy ochrony i zapowiada w Polsce dodatkową weryfikację reklamodawców usług finansowych. To najostrzejsze dotąd wystąpienie polskiego rządu wobec koncernu w tej konkretnej sprawie.
NA TERAZ
| WNIOSEK | Polska chce, aby Komisja Europejska nałożyła na Metę 250 mln euro kary. |
| TEST | CERT Polska sprawdził 122 reklamy sklasyfikowane jako oszukańcze. |
| REAKCJA | Meta usunęła 10 reklam, 106 pozostawiła, a na 6 zgłoszeń nie odpowiedziała. |
| STATUS | Komisja Europejska nie podjęła jeszcze decyzji o nałożeniu kary. |
Polska wysłała wniosek do Brukseli
Krzysztof Gawkowski poinformował 27 sierpnia, że dzień wcześniej skierował pismo do Komisji Europejskiej. Zażądał w nim kary w wysokości 250 mln euro dla spółki Meta, właściciela Facebooka i Instagrama. Minister argumentował, że dotychczasowe działania platformy nie chronią użytkowników dostatecznie skutecznie, a przychody z reklam mają wygrywać z bezpieczeństwem odbiorców. Wezwał także firmę do natychmiastowego wprowadzenia skuteczniejszych narzędzi usuwających oszustwa, fałszywe reklamy oraz promocję nielegalnych aplikacji. Nie jest to jednak decyzja administracyjna nakładająca sankcję. Polska występuje do organu Unii, który dopiero oceni przedstawione argumenty i materiały, a następnie wybierze kolejne możliwe kroki formalnej procedury przed podjęciem ostatecznej decyzji.
Źródło wypowiedzi lub danych: Reuters o polskim wniosku i wynikach testu CERT Polska
Test pokazał skalę problemu
Podstawą polskiego wystąpienia był test przeprowadzony przez CERT Polska, krajowy zespół reagowania na incydenty cyberbezpieczeństwa. Specjaliści wskazali 122 reklamy, które zaklasyfikowali jako oszukańcze, i zgłosili je Mecie. Według danych przedstawionych przez ministra platforma zdecydowała, że nie usunie 106 materiałów, czyli 86,8 procent wszystkich zgłoszeń. Usunięto 10 reklam, a w 6 przypadkach nie udzielono odpowiedzi. Te wyniki opisują konkretną próbę, a nie wszystkie reklamy wyświetlane w Polsce. Pokazują jednak, dlaczego rząd uznał dotychczasowy system zgłoszeń za nieskuteczny. Meta nie przedstawiła publicznie własnej analizy każdego ze 122 przypadków wskazanych w tym teście ani własnej oceny skali problemu.
Dlaczego mowa o miliardzie
Kwota 250 mln euro została przedstawiona przez Gawkowskiego jako sankcja, która przy skali działalności Mety i szkodach ponoszonych przez użytkowników mogłaby być realna oraz odstraszająca. W przeliczeniu to około miliarda złotych, stąd mocne sformułowanie użyte w tytule. Nie jest to jednak odszkodowanie dla poszkodowanych, roszczenie Rafała Brzoski ani pieniądze już zasądzone na rzecz Polski. Minister zaproponował wysokość kary w liście do Komisji Europejskiej. Komisja może zbadać sprawę, poprosić o dodatkowe dane i wybrać własny sposób działania. Na 30 sierpnia nie ogłoszono decyzji o wszczęciu odrębnego postępowania na podstawie polskiego wniosku ani o wymierzeniu żądanej sankcji. Komisja musi ocenić materiały oraz stanowisko koncernu.
Brzoska wcześniej pozwał Metę
Spór ma także osobisty wymiar. Rafał Brzoska pozwał Metę w 2024 roku po tym, jak na Facebooku i Instagramie pojawiały się fałszywe reklamy wykorzystujące jego twarz oraz nieprawdziwe informacje dotyczące jego żony. Wiosną 2026 roku warszawski sąd apelacyjny na etapie zabezpieczenia przyjął, że Meta może odpowiadać za funkcjonowanie systemu reklamowego. Firma argumentowała, że nie odpowiada za oszukańcze działania użytkowników. Orzeczenie zwiększyło presję na koncern, ale nie jest to ta sama sprawa co obecny wniosek ministra do Komisji Europejskiej. Żądane 250 mln euro nie stanowi odszkodowania dla Brzoski. To postulowana sankcja publiczna związana z szerszym problemem fałszywych reklam i skutków dla użytkowników.
Meta odpowiada własnymi liczbami
Meta przekonuje, że aktywnie zwalcza oszustwa i inwestuje w technologie oraz współpracę z organami ścigania. Firma podała, że od lipca 2025 do czerwca 2026 roku usunęła w Polsce 137 tys. oszukańczych reklam, z czego ponad 88 procent zanim ktokolwiek je zgłosił. Według koncernu od lipca 2024 do czerwca 2026 roku wskaźnik zgłoszeń takich reklam spadł w Polsce o 83 procent. To dane samej spółki i nie odpowiadają bezpośrednio na wynik testu CERT Polska. Pokazują natomiast główną linię obrony Mety: firma twierdzi, że skala prewencyjnego wykrywania rośnie, choć oszuści stale zmieniają metody działania na Facebooku i Instagramie.
Nowe zabezpieczenia dla Polski
Po polskiej krytyce Meta ogłosiła dodatkowe środki ochrony. W Polsce ma zostać uruchomiony ulepszony system sztucznej inteligencji do wykrywania kont podszywających się pod osoby publiczne. Firma zapowiedziała również, że w najbliższych tygodniach obejmie weryfikacją tożsamości wszystkich reklamodawców usług finansowych kierujących reklamy do polskich odbiorców. Dotychczas potwierdzenie tożsamości było wymagane tylko w wybranych sytuacjach, na przykład po wykryciu podejrzanego zachowania konta. Meta twierdzi, że jej technologia ograniczyła liczbę zgłoszeń dotyczących najczęściej wykorzystywanych wizerunków znanych osób o ponad 80 procent. Skuteczność nowych rozwiązań w praktyce będzie można ocenić dopiero po ich pełnym wdrożeniu w kolejnych miesiącach.
Komisja ma teraz ruch
Polski minister nie może sam nałożyć na Metę sankcji w imieniu Unii Europejskiej. Wniosek trafił do Komisji, która nadzoruje największe platformy internetowe i może analizować ich działania. Na obecnym etapie nie wiadomo, czy Bruksela podejmie formalne działania na podstawie polskiego pisma, przyjmie kwotę zaproponowaną przez Warszawę, czy wybierze inne środki. Gawkowski zapowiedział również, że podczas spotkań międzynarodowych będzie zabiegał o wspólne stanowisko europejskich przywódców wobec praktyk Mety. Polityczna presja może więc rosnąć, lecz nie zastępuje procedury dowodowej. Dopóki Komisja nie ogłosi decyzji, miliard złotych pozostaje żądaniem polskiego rządu, a nie prawnie nałożoną i wymagalną karą wobec amerykańskiego koncernu technologicznego.
Co to oznacza dla użytkownika
Dla użytkowników Facebooka i Instagrama najważniejszy będzie nie sam spór o kwotę, lecz szybkość usuwania fałszywych reklam. Oszuści często wykorzystują wizerunki znanych osób, obietnice łatwego zysku oraz fałszywe aplikacje inwestycyjne. Zapowiedziana weryfikacja reklamodawców finansowych może utrudnić tworzenie części takich kampanii, ale nie gwarantuje ich całkowitego zniknięcia. Użytkownik nadal powinien sprawdzać adres strony, unikać instalowania programów z reklamy i nie przekazywać danych logowania ani kodów autoryzacyjnych. Presja polskiego rządu daje Komisji materiał do oceny systemu Mety. Ostateczny efekt będzie zależał od decyzji Brukseli oraz od tego, czy nowe zabezpieczenia rzeczywiście ograniczą liczbę oszustw.
Źródło wypowiedzi lub danych: Meta o nowych zabezpieczeniach i danych dla Polski
| NAJKRÓCEJ Polska poprosiła Komisję Europejską o nałożenie na Metę kary w wysokości 250 mln euro, czyli około miliarda złotych. Podstawą jest test CERT Polska obejmujący 122 oszukańcze reklamy. Według ministra platforma usunęła 10 z nich, 106 pozostawiła, a na 6 zgłoszeń nie odpowiedziała. Kara nie została jednak jeszcze nałożona i nie jest odszkodowaniem dla poszkodowanych. Meta odrzuca zarzut bierności, podaje własne dane o usuwaniu reklam i zapowiada w Polsce ulepszony system wykrywania oszustw oraz weryfikację wszystkich reklamodawców usług finansowych. Decyzja o dalszym postępowaniu należy teraz do Komisji Europejskiej. Na razie trwa spór. |