newsy

Nawet 50 zł mniej za pełny bak! Tańsze paliwo wraca tylko na 15 dni

Czas czytania: 7 min.

Od poniedziałku wraca rządowa osłona na stacjach. VAT na benzynę i olej napędowy spada z 23 do 8 proc., a minister energii znów wyznacza cenę maksymalną. Rząd szacuje, że litr będzie kosztował od 90 groszy do ponad złotówki mniej, niż kosztowałby bez programu. Przy 50 litrach daje to nawet około 50 zł różnicy. Tylko że jest haczyk. Nie jest to obietnica, że każda cena widoczna w niedzielę spadnie w poniedziałek dokładnie o złotówkę. Ulga obowiązuje zaledwie od 17 do 31 sierpnia. Nie obejmuje LPG, a akcyza tym razem zostaje bez zmian. Pierwszy limit dla Pb95 wynosi 6,41 zł za litr, dla Pb98 7,20 zł, a dla diesla 7,37 zł. Stacja może sprzedawać taniej. Rachunek za piętnastodniowy program, szacowany na 495 mln zł, bierze na siebie budżet.

NA TERAZ

15 DNIDokładnie od 17 do 31 sierpnia obowiązuje VAT 8 proc. na objęte paliwa.
OK. 50 ZŁTyle może wynieść rządowy szacunek oszczędności przy tankowaniu 50 litrów.
6,41 ZŁTaki jest pierwszy limit ceny litra Pb95; stacja może zejść niżej.
BEZ LPGAutogaz nie dostał tej ulgi, a akcyza pozostaje bez zmian.

Od 17 sierpnia VAT spada do 8 proc.

Rozporządzenie opublikowano 13 sierpnia i weszło w życie tego samego dnia, ale niższa stawka zaczyna działać dopiero 17 sierpnia. Obejmuje benzyny silnikowe, oleje napędowe oraz biokomponenty sprzedawane jako samodzielne paliwa. Nie jest to już projekt ani zapowiedź premiera. Przepisy obowiązują, a datę końcową wpisano wprost: 31 sierpnia. Przy dystrybutorze nie pojawi się osobny państwowy rabat. Niższy VAT ma być już uwzględniony w cenie litra. Równolegle wraca mechanizm ceny maksymalnej, który ma pilnować, żeby podatkowa ulga nie została po drodze zjedzona przez wyższe marże. I właśnie dlatego sam niższy podatek nie jest tu jedynym bezpiecznikiem.

Źródło wypowiedzi lub danych: Dziennik Ustaw, rozporządzenie o stawce VAT 8 proc.

Złotówka mniej? Tu jest najważniejszy haczyk

Rząd mówi o 90 groszach do ponad złotówki oszczędności na litrze. Dla kogoś tankującego 50 litrów brzmi to jak 45 do ponad 50 zł zostawione w portfelu. Tyle że punktem odniesienia nie jest cena z konkretnej stacji w niedzielę 16 sierpnia. To porównanie z hipotetyczną ceną, która obowiązywałaby bez obniżonego VAT i limitu. Jeżeli stacja już wcześniej sprzedawała paliwo taniej, różnica na pylonie może być mniejsza. Kwota z tytułu jest więc realnym rządowym szacunkiem dla pełnego baku, a nie gwarantowanym rabatem wydrukowanym na każdym paragonie. Dwie osoby tankujące tego samego dnia mogą więc zaoszczędzić różne kwoty.

LPG nie dostaje ani grosza ulgi

Tu rozczarują się kierowcy, którzy tankują autogaz. LPG nie znalazło się w tej odsłonie programu, więc stawka i sposób ustalania jego ceny pozostają bez zmian. Nie obniżono też akcyzy na benzynę ani olej napędowy. Wiosną rząd ruszał jednocześnie VAT, akcyzę i limit detaliczny. Teraz wracają tylko dwa elementy: VAT 8 proc. oraz cena maksymalna. Z tego nie wynika, że LPG musi zdrożeć ani że właściciel diesla zobaczy wszędzie identyczną obniżkę. Wiadomo tylko, które paliwa objęto osłoną. Benzyna i diesel wchodzą do programu, autogaz zostaje poza nim. To proste rozróżnienie, ale dla milionów kierowców robi całą różnicę.

Cena maksymalna to sufit, nie cennik

Pierwszy limit obowiązujący 17 sierpnia wynosi 6,41 zł za litr Pb95, 7,20 zł za Pb98 i 7,37 zł za olej napędowy. To nie są ceny, które każda stacja musi wpisać na pylon. To górne pułapy. Sprzedawca może zejść niżej i konkurować o kierowców własną marżą, ale nie może przekroczyć limitu. Ta różnica jest ważna, bo część osób może rano zobaczyć cenę niższą od rządowej i uznać, że program nie działa. Działa. Po prostu wyznacza najwyższą dopuszczalną kwotę, a nie jedną urzędową cenę dla całej Polski. Rząd stawia granicę od góry, resztę nadal ustala rynek.

Źródło wypowiedzi lub danych: Monitor Polski, maksymalne ceny na 17 sierpnia

Jeden limit nie wystarczy na całe 15 dni

Minister energii wylicza limit na podstawie średnich cen hurtowych pięciu największych uczestników rynku. Do tego dochodzą akcyza, opłata paliwowa, 30 groszy kosztów operacyjnych na litr oraz VAT. Nowa kwota jest ogłaszana w dni robocze i zaczyna obowiązywać następnego dnia. W weekend działa ostatni ogłoszony limit aż do kolejnej aktualizacji. To oznacza, że 6,41 zł za Pb95 i 7,37 zł za diesel nie są stawkami zamrożonymi do końca miesiąca. Rynek może pójść w górę albo w dół, a limit ma poruszać się razem z nim. Kierowca zna mechanizm, ale nie zna jeszcze każdej ceny z kolejnych piętnastu dni.

Po 31 sierpnia kończy się pewność

Program działa dokładnie 15 dni. Jeżeli rząd nie wyda kolejnego rozporządzenia, 1 września wróci VAT 23 proc. i zniknie obecna cena maksymalna. Nie można jednak uczciwie napisać, że paliwo tego dnia na pewno podrożeje o złotówkę. O cenie zdecydują też notowania hurtowe, kurs złotego, marże stacji i ewentualne nowe decyzje polityczne. Na 16 sierpnia przedłużenia nie ogłoszono. Mamy więc prostą sytuację: korzyść od 17 do 31 sierpnia jest potwierdzona, a to, co kierowcy zobaczą na pylonach we wrześniu, pozostaje niewiadomą. To ważne zastrzeżenie, bo dzisiejsza ulga nie daje jeszcze odpowiedzi na wrześniowy rachunek.

Tańszy bak nie jest darmowy

Niższy VAT oznacza mniej pieniędzy z podatków. Ministerstwo Finansów szacuje koszt tej odsłony programu na 495 mln zł. Na dziś płaci za nią budżet państwa, czyli ostatecznie wspólna kasa podatników. Kierowca odczuje ulgę od razu przy dystrybutorze, ale rachunek nie znika. Zostaje przeniesiony z paragonu do finansów publicznych. To ważne, bo program bywa przedstawiany tak, jakby koszt ponosiły koncerny paliwowe. W tej piętnastodniowej odsłonie nie ma takiego mechanizmu. Państwo po prostu rezygnuje z części wpływów, żeby na krótko obniżyć cenę benzyny i diesla. Przy jednym baku ta zamiana jest prawie niewidoczna. W skali kraju koszt jest już konkretny.

Cztery miliardy od koncernów utknęły w Trybunale

Rząd chciał osobno pobrać około 4 mld zł podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Danina miała wynosić 60 proc. podstawy obliczonej z nadwyżki przychodów ponad poziom wynikający z marży z 2025 roku powiększonej o 20 proc. i obejmować okres od marca. Ustawa nie obowiązuje. Prezydent skierował ją 24 lipca do Trybunału Konstytucyjnego w kontroli prewencyjnej, wskazując między innymi ryzyko działania prawa wstecz i przerzucenia kosztu na klientów. To stanowisko prezydenta, a nie rozstrzygnięcie Trybunału. Planowane 4 mld zł nie finansują dziś sierpniowej obniżki. Rząd może wrócić z poprawioną ustawą, ale na 16 sierpnia nie ma nowego uchwalonego rozwiązania.

NAJKRÓCEJ  Od 17 do 31 sierpnia VAT na benzynę, diesel i samodzielne biopaliwa spada z 23 do 8 proc., a stacje znów podlegają cenie maksymalnej. Na pierwszy dzień limit wynosi 6,41 zł za litr Pb95, 7,20 zł za Pb98 i 7,37 zł za diesel. Stacja może sprzedać taniej. Rząd szacuje oszczędność na 90 groszy do ponad złotówki na litrze, czyli nawet około 50 zł przy 50 litrach, ale nie gwarantuje takiego spadku na każdym pylonie. LPG i akcyza pozostają poza zmianą. Program kosztuje budżet 495 mln zł i po 15 dniach wygasa, jeśli nie pojawi się kolejne rozporządzenie.

Spis treści

Zobacz również

456 miliardów w gotówce i 867 miliardów kredytów. Polacy chomikują pieniądze i jednocześnie płacą za nie odsetki

Polacy uciekają w gotówkę! 456mld zł leży pod materacem

Wyciekły dane co drugiego Polaka! Recepty, leki i PESEL-e w rękach hakerów