Amerykańskie wojsko przygotowało warianty nowych uderzeń na Iran, w których może pojawić się MOAB, nazywana „matką wszystkich bomb”. Takie ustalenia CNN opublikował 15 października. Nazwa brzmi jak zapowiedź rozstrzygającego ciosu, ale właśnie tutaj zaczyna się problem. Ogromna eksplozja nad ziemią i zniszczenie instalacji ukrytej głęboko w skale to dwa różne zadania. Ta bomba powstała przede wszystkim z myślą o pierwszym z nich. Do jej użycia potrzebny jest też duży samolot transportowy, który trzeba bezpiecznie doprowadzić w rejon operacji. Samo posiadanie potężnego ładunku nie rozwiązuje więc wszystkich wojskowych trudności. Na razie mowa o planach na wypadek decyzji Donalda Trumpa o wznowieniu działań bojowych. Nie ogłoszono ani rozkazu zrzucenia MOAB, ani terminu takiego ataku. Jej największą słabością jest to, czego spektakularna eksplozja nie potrafi dosięgnąć.
NA TERAZ
| CO UJAWNIONO | 15 października CNN opisał warianty nowych uderzeń na Iran. |
| JAKA BROŃ | MOAB jest bombą konwencjonalną. Nie zawiera ładunku jądrowego. |
| SKALA KONSTRUKCJI | Około 9,8 tony masy i ponad 9 metrów długości. |
| ZNANY PRECEDENS | Pierwsze użycie bojowe nastąpiło 13 kwietnia 2017 roku w Afganistanie. |
Plan jest na stole. Decyzja jeszcze nie zapadła
Według źródeł wojskowych CNN przygotowania obejmują możliwość wznowienia działań przed wyborami do Kongresu lub po nich. Biały Dom odpowiedział stacji, że prezydent zachowuje wszystkie opcje. Taka odpowiedź potwierdza szerokie pole manewru, ale nie wskazuje wybranego scenariusza. Dowództwo może przygotowywać kilka sposobów wykonania tego samego zadania, zanim politycy zdecydują, czy w ogóle je zlecić. Dlatego znaczenie doniesienia polega na pojawieniu się konkretnej broni w wojskowych rozważaniach. Nie należy jeszcze odczytywać go jako odliczania do eksplozji. W dostępnej relacji nie ma również listy celów zatwierdzonych dla MOAB, liczby planowanych zrzutów ani opisu ostatecznej konfiguracji operacji przeciwko Iranowi.
Źródło wypowiedzi lub danych: CNN Newsource: doniesienia z 15 października
Cienka obudowa i ogromna fala uderzeniowa
Pełna nazwa MOAB to Massive Ordnance Air Blast. Konstrukcja wykorzystuje około 8,5 tony materiału wybuchowego, zamkniętego w stosunkowo cienkiej aluminiowej obudowie. Nie chodzi o to, żeby korpus przebił kolejne warstwy skały. Ma przede wszystkim umożliwić powstanie rozległej fali uderzeniowej przy powierzchni. To odmienna logika niż w bombie, która najpierw musi wytrzymać uderzenie w grunt, a dopiero później eksplodować. W praktyce sama ilość materiału wybuchowego opowiada zaledwie część historii. Liczą się także miejsce detonacji, budowa celu oraz sposób przekazania energii. Potężny wybuch w niewłaściwym miejscu może pozostawić najważniejsze elementy infrastruktury poza zasięgiem skutecznego oddziaływania.
MOAB i MOP. Podobne skróty, inne zadania
W dyskusjach o irańskich obiektach łatwo pomylić MOAB z MOP, czyli Massive Ordnance Penetrator. Druga z tych konstrukcji powstała właśnie do zwalczania umocnionych instalacji pod ziemią. Jej masa wynosi około 13,6 tony, więc określanie MOAB jako najcięższej amerykańskiej bomby wprowadza w błąd. W przypadku penetratora duże znaczenie ma wytrzymałość korpusu, pozwalającego dotrzeć do celu przed detonacją. W MOAB priorytetem jest rozległe działanie wybuchu przy powierzchni. Nie są to dwie kolejne wersje tego samego rozwiązania. Zamiana jednej na drugą nie polega na prostym zwiększeniu siły. Wojsko musi dobrać mechanizm rażenia do konkretnego problemu, który zamierza rozwiązać.
Wielka bomba potrzebuje wielkiego transportowca
Równie nietypowy jest sposób dostarczenia MOAB. Ładunek przewozi transportowiec rodziny C 130, w tym wykorzystywana do takich zadań odmiana MC 130. Bomba spoczywa na specjalnej platformie. Spadochron wyciąga zestaw przez tylną rampę, następnie broń oddziela się od podstawy i kieruje ku celowi z pomocą układu nawigacyjnego oraz rozkładanych powierzchni sterujących. Ten opis pokazuje, dlaczego operacja wymaga czegoś więcej niż wyboru współrzędnych. Duży samolot musi znaleźć się w odpowiednim rejonie i wykonać zrzut w zaplanowanych warunkach. Zagrożenie ze strony obrony przeciwlotniczej staje się więc częścią oceny wykonalności misji. Rozmiar bomby narzuca ograniczenia całemu sposobowi jej użycia.
Co z podziemną instalacją Pickaxe Mountain?
Osobnym wątkiem pozostają wypowiedzi Trumpa o możliwym uderzeniu w Pickaxe Mountain, obiekt związany z irańskim programem jądrowym w pobliżu Natanz. Reuters opisał jego kolejne słowa 16 października. Nie wynika z nich jednak, że właśnie tam prezydent zdecydował się użyć MOAB. To rozróżnienie ma znaczenie, bo doniesienia o planach użycia bomby i groźby wobec konkretnego obiektu łatwo połączyć w jedną historię. Tymczasem zagrożenie dla wejść do tuneli, infrastruktury na powierzchni i pomieszczeń głęboko w górze wymaga osobnej analizy. Uszkodzenie pierwszego elementu nie dowodzi zniszczenia pozostałych. Bez informacji o zamierzonym celu nie da się przesądzić wyniku uderzenia.
Afganistan pokazał możliwości, ale nie daje gwarancji
MOAB została po raz pierwszy użyta bojowo 13 kwietnia 2017 roku przeciwko pozycjom Państwa Islamskiego w Afganistanie. Ten precedens wyjaśnia, dlaczego broń ponownie przyciąga uwagę. Istnieje rzeczywisty przykład jej zastosowania, a nie wyłącznie nagranie z poligonu. Nie oznacza to jednak, że doświadczenie można przenieść bezpośrednio na każdy irański obiekt. Inne mogą być głębokość instalacji, rodzaj gruntu, rozmieszczenie zabudowy i zagrożenie dla samolotu. Już w 2003 roku bombę przygotowano z myślą o operacji w Iraku, lecz w tamtej wojnie jej nie wykorzystano. Historia pokazuje więc zarówno techniczną gotowość do użycia tej broni, jak i różnicę między przygotowaniem a wykonaniem operacji.
Źródło wypowiedzi lub danych: Air Force Armament Museum: dane i pierwsze użycie MOAB
Zasięg wybuchu to także pytanie o cywilów
CNN zwraca uwagę na ryzyko ofiar cywilnych związane z rozległym działaniem bomby. Nie da się jednak rzetelnie opisać skutków za pomocą jednego uniwersalnego okręgu na mapie. Znaczenie mają ukształtowanie terenu, osłony, rodzaj budynków i miejsce eksplozji. Podawanie stałego promienia całkowitego zniszczenia sugerowałoby precyzję, której bez danych o konkretnym celu po prostu brakuje. Dla oceny takiej operacji ważne jest też to, kto i co znajduje się obok atakowanej infrastruktury. Możliwość wywołania bardzo silnego wybuchu nie odpowiada jeszcze na pytanie o spodziewane straty wśród ludności. Tę część rachunku trzeba wykonać przed podjęciem decyzji o użyciu broni.
Presja wyborcza nie zastępuje celu wojskowego
W relacji CNN pojawia się także polityczne tło: niepopularna wojna oraz presja na Trumpa, żeby doprowadził do jej zakończenia przed wyborami. To kontekst podany przez stację, a nie dowód, że spektakularna eksplozja miałaby służyć wyłącznie kampanii. Najważniejsze pytanie brzmi, jaki rezultat wojskowy miałoby przynieść konkretne uderzenie. Zniszczenie wskazanego obiektu, ograniczenie zdolności przeciwnika i doprowadzenie do zakończenia konfliktu to różne poziomy skuteczności. Pierwszy nie zapewnia automatycznie trzeciego. Dlatego rozmiar eksplozji może zdominować przekaz medialny, podczas gdy o rzeczywistym znaczeniu operacji zdecydują jej następstwa. Właśnie ten etap pozostaje znacznie trudniejszy do przewidzenia niż samo działanie bomby.
| NAJKRÓCEJ MOAB waży około 9,8 tony, z czego około 8,5 tony przypada na materiał wybuchowy. Taka konstrukcja daje ogromną siłę rażenia przy powierzchni, ale nie zapewnia zdolności niszczenia instalacji ukrytych głęboko w skale. Właśnie ta różnica ogranicza znaczenie możliwego użycia bomby w Iranie. Opisane przez CNN przygotowania pozostają scenariuszem na wypadek wznowienia działań, bez ogłoszonego rozkazu wykonania ataku. O skuteczności ewentualnej operacji przesądziłby przede wszystkim dobór celu, możliwość bezpiecznego dostarczenia ładunku i rzeczywiste szkody po eksplozji. Rozległa fala uderzeniowa oznacza przy tym ryzyko dla cywilów. Nawet najbardziej widowiskowy wybuch nie jest więc równoznaczny z militarnym rozstrzygnięciem konfliktu. |