NEWSY

30 TYS. DOLARÓW ZA POŻAR. CELEM POLSKA FABRYKA DRONÓW

Nawet 30 tys. dolarów i obietnica białoruskiego orderu za podpalenie polskiej fabryki dronów. Taką propozycję usłyszał dziennikarz Vot Tak, który pod przykrywką osoby szukającej pracy wszedł w kontakt z werbownikiem na Telegramie. Rozmówca używał pseudonimu Joker, a jako cel wskazał zakład Flytronic w Gliwicach. Oferta zaczęła się od znacznie mniejszej kwoty za podpalenie samochodów z ukraińskimi tablicami. Później rozmowa objęła firmę należącą do Grupy WB, której sprzęt wykorzystuje ukraińska armia. Ujawniony materiał pokazuje próbę pozyskania wykonawcy, nie dokonane podpalenie tego zakładu. Nie dowodzi też osobistego udziału Alaksandra Łukaszenki. Pokazuje natomiast, jak zwykłe ogłoszenie o zarobku może prowadzić do propozycji uderzenia w przemysł obronny. Stawką dla zakładu byłyby urządzenia, produkcja i bezpieczeństwo ludzi, a dla zleceniodawcy także możliwość nagłośnienia ataku na polskim terytorium.

NA TERAZ

CELWerbownik wskazał zakład Flytronic w Gliwicach.
OFERTAObiecywał od 20 do 30 tys. dolarów i odznaczenie.
ZASTRZEŻENIEW rozmowie uczestniczył dziennikarz pod przykryciem.
STATUSUjawniono próbę werbunku, nie wykonanie ataku na fabrykę.

Praca z Telegrama zmieniła się w zlecenie podpalenia

Punktem wejścia był białoruski czat na Telegramie. Reporter Vot Tak występował jako Białorusin mieszkający w Warszawie i szukający zarobku. Po drugiej stronie odezwał się Joker. Początkowa propozycja dotyczyła podpalania aut z ukraińskimi numerami rejestracyjnymi, za tysiąc dolarów od samochodu. Gdy dziennikarz nie zainteresował się takim zadaniem, pojawił się cel przemysłowy oraz wielokrotnie wyższa stawka. W relacji opisano przedział od 20 do 30 tys. dolarów. Rozmowa przestała przypominać szukanie dorywczego zajęcia: werbownik wskazywał konkretną firmę i oczekiwał udokumentowania przestępstwa. To właśnie przebieg kontaktu, zapisany przez redakcję, stanowi podstawę ujawnionej w połowie października historii.

Dlaczego na celowniku znalazł się Flytronic

Flytronic z Gliwic projektuje i produkuje bezzałogowe systemy powietrzne. Sama spółka powstała 1 lutego 2008 roku. Od grudnia 2009 roku jej większościowym udziałowcem jest WB Electronics. W Grupie WB firma pełni funkcję centrum technologicznego systemów bezzałogowych. Stoi za rozpoznawczym FlyEye, wykorzystywanym między innymi przez ukraińskie siły zbrojne do obserwacji pola walki i korygowania ognia artylerii. Maszyny trafiły również do polskiej armii i Straży Granicznej. Kompetencje Flytronic obejmują projektowanie platform latających, systemów sterowania, transmisji danych i głowic obserwacyjnych. Za gotowym dronem stoi więc zarówno produkcja, jak i zaplecze inżynierskie. Uderzenie w taki zakład mogłoby zagrozić dostawom sprzętu wykorzystywanego przez żołnierzy.

Order od Łukaszenki pojawił się w obietnicy

Joker próbował przekonywać rozmówcę także nagrodą wykraczającą poza pieniądze. Zapowiadał odznaczenie na Białorusi, możliwy order oraz powoływał się na dobre relacje z Łukaszenką. To mocny szczegół tej historii, ale jego znaczenie ma granice. Wypowiedź pokazuje argument użyty podczas werbowania wykonawcy. Sama nie potwierdza, że białoruski przywódca wiedział o rozmowie albo zatwierdził akcję. Podobnie rosyjski numer przypisany do konta jest ustaleniem dotyczącym kontaktu, nie pełną identyfikacją człowieka po drugiej stronie. Reporter ujawnił sposób składania propozycji. Ustalenie faktycznego zaplecza, przepływu pieniędzy i odpowiedzialności konkretnych osób wymaga materiału szerszego niż deklaracje anonimowego werbownika z komunikatora.

Jeden pseudonim, ogłoszenia w kilku krajach

Według ustaleń reporterów Joker publikował oferty także poza Polską. W ciągu miesiąca na około 122 czatach pojawiło się co najmniej 160 ogłoszeń oferujących proste, dobrze płatne zajęcia. Wskazywano Bułgarię, Rumunię, Polskę i Słowację. Kontakt prowadziło konto zarejestrowane na rosyjski numer z obwodu saratowskiego. W rozmowie dotyczącej Gliwic werbownik przesłał również nagrania otoczenia zakładu. Jak relacjonuje Vot Tak, teren przy ogrodzeniu filmowała wcześniej nieznana kobieta. Oferta otrzymana przez reportera dotyczyła więc konkretnego obiektu, którego otoczenie ktoś wcześniej oglądał. Dziennikarska prowokacja odsłoniła jednocześnie poszukiwanie chętnych w wielu krajach i przygotowania wokół pojedynczego celu polskiego przemysłu obronnego.

Źródło wypowiedzi lub danych: Money.pl o śledztwie Vot Tak

Zamiast zawodowego szpiega zwykły człowiek

Badacze ICCT przyjrzeli się 172 osobom powiązanym z rosyjskimi działaniami. Około 95 proc. z nich stanowili zwykli obywatele bez formalnych związków z rosyjskimi służbami wywiadowczymi. Najważniejszą motywacją były pieniądze. Autorzy opisują schemat stopniowego podnoszenia stawki: początkowo proste zadania za niewielkie kwoty, później większe wynagrodzenie i poważniejsze przestępstwa. To pozwala wciągać wykonawców w działalność organizatorów. Wśród analizowanych osób byli ludzie bez stabilnego dochodu, osoby zadłużone i wcześniej karane. Obraz samotnego agenta również bywa mylący: około 90 proc. działało z co najmniej jedną inną osobą. Rekrutowanie amatorów może zatem współistnieć z pracą całych grup.

Polska na pierwszym miejscu w zestawieniu badaczy

Raport ICCT z 23 lutego 2026 roku obejmuje 151 przypadków rosyjskich działań w Europie od lutego 2022 do lutego 2026. Na Polskę przypada 31 incydentów, najwięcej w bazie. We Francji odnotowano 20, a na Litwie i w Niemczech po 15. Zestawienie rozszerzono o zdarzenia ujawnione po wcześniejszym badaniu. Część wyszła na jaw dzięki późniejszym ustaleniom śledczych. Autorzy wiążą wybór celów ze wspieraniem Ukrainy. Polska, Francja, Niemcy i Wielka Brytania odpowiadają łącznie za ponad połowę przypadków w bazie. Ochrona dostaw i zaplecza przemysłowego stanowi więc element bezpieczeństwa również poza ukraińskim frontem.

Źródło wypowiedzi lub danych: Raport ICCT o rosyjskich działaniach w Europie

Osobny pożar, straty co najmniej 15 mln zł

Polska branża obronna ma już za sobą pożar objęty osobnym postępowaniem dotyczącym obcego wywiadu. Prokuratura Krajowa 31 sierpnia 2026 roku poinformowała o wszczęciu śledztwa po zniszczeniu pomieszczeń magazynowych WB Electronics w Skarżysku Kamiennej. Podała, że szkoda wynosi co najmniej 15 mln zł. Postępowanie wszczęto w sprawie celowego wywołania ognia i przestępstwa o charakterze terrorystycznym. W dniu publikacji komunikatu nikomu nie przedstawiono zarzutów. Czynności prowadzili prokuratorzy wspólnie z ABW oraz policją. Wskazana wysokość szkód pokazuje, jakie straty może spowodować pożar w zakładzie zbrojeniowym. Poza utratą mienia dla firmy znaczenie mogą mieć czas usuwania zniszczeń i odtwarzanie działalności.

Czy sabotaż może uruchomić reakcję NATO

Nie ma zasady, że działania hybrydowe zawsze pozostają poniżej progu zbrojnej odpowiedzi. NATO wskazuje, że poważne ataki hybrydowe mogą zostać uznane za atak zbrojny, a każdy przypadek wymaga osobnej oceny. Nie oznacza to automatycznego uruchomienia artykułu piątego po każdej próbie podpalenia. Znaczenie mają okoliczności oraz charakter zdarzenia, w tym jego skala i skutki. W historii Flytronic punktem wyjścia pozostaje ujawniony werbunek. Pytania dotyczą tego, kto krył się za pseudonimem, kto zapewniał finansowanie i jak daleko sięgała sieć kontaktów. Ustalenie tych elementów pozwoliłoby przejść od rozmowy z anonimowym zleceniodawcą do odpowiedzialności konkretnych sprawców i organizatorów, zamiast opierać ją na samych obietnicach.

NAJKRÓCEJ  Wystarczyło wejść w kontakt przez Telegram, żeby otrzymać ofertę podpalenia polskiej fabryki dronów. Werbownik obiecywał od 20 do 30 tys. dolarów i białoruskie odznaczenie. Jego rozmówcą był dziennikarz Vot Tak pod przykrywką, a wskazanym celem zakład Flytronic w Gliwicach. Obietnica orderu nie potwierdza osobistego udziału Łukaszenki. Dalsze ustalenia dotyczą zaplecza i organizatorów werbunku. Sprawa pokazuje, jak pieniądze mogą służyć pozyskiwaniu ludzi do uderzenia w dostawców wojskowego sprzętu. To zagrożenie dla produkcji, pracowników i ciągłości dostaw. Materiały z otoczenia fabryki i ogłoszenia publikowane w kilku krajach pokazują, że rozmowa z jednym kandydatem była częścią szerszej aktywności konta.

Udostępnij artykuł

Autor
Picture of Piotr
Piotr

Zespół redakcyjny Praktycznie o Pieniądzach

Spis treści

Zobacz również

POLSKA MA PRZEGONIĆ SZWAJCARIĘ W PKB. CO Z TWOIM PORTFELEM?

„MATKA BOMB” NA IRAN? TA BROŃ MA POWAŻNĄ SŁABOŚĆ

Booking. Ile zostaje z rezerwacji po wydatkach na marketing?

Otwórz konto online i zgarnij do 700 zł za aktywność