newsy

AI SZUKA PRĄDU NA ORBICIE

Czas czytania: 3 min.

Rosnące zapotrzebowanie centrów danych na energię kieruje uwagę firm technologicznych na orbitę, ale komercyjne kosmiczne centrum danych jeszcze nie istnieje. Google rozwija badawczy Project Suncatcher, Starcloud testuje pojedynczy prototyp, a SpaceX opisuje koncepcje satelitów obliczeniowych. Potencjał jest realny: w odpowiedniej orbicie panele słoneczne mogą pracować niemal bez przerwy. Bariery są równie realne – starty, promieniowanie, łączność, kosmiczne śmieci i odprowadzanie ciepła w próżni.

NA TERAZ

WYDARZENIEGoogle, startupy kosmiczne i operatorzy rakiet rozwijają koncepcje obliczeń AI na orbitujących satelitach.
LICZBAGoldman Sachs prognozuje wzrost globalnego zapotrzebowania energetycznego centrów danych o nawet 165 proc. do 2030 roku wobec 2023.
ETAPTo badania, demonstratory i plany. Nie działa jeszcze komercyjne, wielkoskalowe orbitalne centrum danych.
RYZYKOEkonomię projektu ograniczają koszty startów, radiatory, awarie na orbicie, promieniowanie, łącza z Ziemią i śmieci kosmiczne.

Energia staje się wąskim gardłem AI

Według Goldman Sachs centra danych zużywają obecnie około 55 GW mocy, z czego AI odpowiada za około 14 proc. Do 2027 roku udział obciążeń AI może wzrosnąć do 27 proc., a popyt całego sektora do końca dekady nawet o 165 proc. Sieci przesyłowe, przyłącza i chłodzenie powstają wolniej niż serwery. Orbita jest więc próbą przeniesienia części problemu tam, gdzie energia słoneczna jest bardziej ciągła.

Orbita daje słońce, ale nie darmowe chłodzenie

Google ocenia, że panel na odpowiedniej orbicie może być do ośmiu razy bardziej produktywny niż na Ziemi. Próżnia nie chłodzi jednak urządzeń za darmo, bo nie ma w niej konwekcji. Ciepło trzeba wypromieniować przez duże radiatory, a ich masa zwiększa koszt startu. Do tego dochodzą bardzo szybkie łącza między satelitami, precyzyjne utrzymywanie formacji oraz przesyłanie wyników na Ziemię.

Prototyp to jeszcze nie centrum danych

Project Suncatcher jest projektem badawczym. Google planuje dwie satelity testowe na początek 2027 roku. Starcloud 1 to pojedynczy demonstrator z procesorem, a nie sieć o mocy porównywalnej z halą serwerową. SpaceX ma przewagę w wynoszeniu ładunków i doświadczeniu Starlinka, lecz jej najbliższy biznes AI nadal znajduje się na Ziemi. Skala gigawatowa pozostaje wizją, nie produktem.

Kosmiczny biznes zależy od tanich startów

Google szacuje, że opłacalność może zbliżyć się do centrów naziemnych dopiero wtedy, gdy koszt wynoszenia spadnie poniżej około 200 dolarów za kilogram, potencjalnie w połowie lat 30. Nawet wtedy trzeba rozwiązać serwis, wymianę sprzętu, bezpieczeństwo i ryzyko kolizji. Orbitalne obliczenia mogą obsłużyć wybrane ciężkie zadania, lecz nie zastąpią szybko infrastruktury naziemnej.

Najkrócej: Kosmiczne centra danych przestały być czystą fantastyką, ale nadal są etapem badań i prototypów. Największe szanse zależą nie od samej energii słonecznej, lecz od tanich startów, skutecznych radiatorów i niezawodnej łączności.

Spis treści

Zobacz również

ZYSK RYANAIRA SPADŁ O 34 PROC.

UMOWA ATOMOWA BEZ NAJOSTRZEJSZYCH ZABEZPIECZEŃ

NAJNIŻSZE EMISJE Z POŻARÓW OD 2003 ROKU