Sprzęt rzeczywiście trafił na wschód Grenlandii bez wymaganej zgody, ale nie przywiózł go Biały Dom ani armia USA. Pod koniec lipca na teren Nerlerit Inaat przewieziono koparkę oraz kontenery ze spakowanym wyposażeniem obozowym związanym z prywatnym projektem naftowym. Władze Grenlandii udzieliły formalnemu licencjobiorcy mocnego ostrzeżenia i zastrzegły, że dalsze działania logistyczne wymagają wcześniejszego zgłoszenia i zatwierdzenia. Amerykańska Greenland Energy chce sfinansować pierwszy odwiert i uzyskać 50 proc. udziału operacyjnego, lecz nie ma zgody ani na wiercenie, ani na tę zmianę. Firma planowała rozpoczęcie prac jeszcze w 2026 r., jednak urzędnicy oceniają, że wymaganych procedur nie da się zakończyć w tym terminie. Nie ma też dowodu, że sprzęt ma jakiekolwiek zastosowanie wojskowe.
NA TERAZ
| SPRZĘT | Wyposażenie obozowe złożono na terenie Nerlerit Inaat. |
| ZGODA | Transport wykonano bez aktualnych zgód urzędu surowcowego. |
| ODWIERT | Firma nie ma pozwolenia na wiercenie ani wydobycie ropy. |
| TERMIN | Urzędnicy wykluczają zakończenie procedur jeszcze w 2026 r. |
Sprzęt jest na wyspie, ale nie na odwiercie
Pod koniec lipca wyposażenie przewieziono z Tasiilaq do Nerlerit Inaat na wschodzie Grenlandii. Media opisywały koparkę i co najmniej 15 kontenerów, natomiast oficjalny komunikat mówi przede wszystkim o spakowanym sprzęcie obozowym. To mała, choć potrzebna część przyszłej operacji wiertniczej. Materiały złożono na terenie Nerlerit Inaat, gdzie mają być przechowywane na podstawie umowy z Greenland Airports. Nie trafiły na gotowy plac odwiertu w Jameson Land, nie są właściwą wiertnią i nie rozpoczęto żadnych wierceń. Sam transport był jednak problemem, bo licencjobiorca nie miał wymaganych, aktualnych zezwoleń grenlandzkiego urzędu surowcowego.
Źródło wypowiedzi lub danych: Rząd Grenlandii
Stara zgoda wygasła, nowa jest rozpatrywana
We wrześniu 2025 r. sprzęt przewieziono z Dundas w północno-zachodniej Grenlandii do Tasiilaq. Licencjobiorca miał wtedy zgodę na dostarczenie go na teren projektu, lecz pozwolenie wygasło i nie zostało odnowione przed kolejną operacją logistyczną. Wniosek nadal jest rozpatrywany. Właśnie dlatego przeniesienie wyposażenia do Nerlerit Inaat odbyło się bez kompletu wymaganych decyzji. Departament Przemysłu i Surowców wysłał mocne ostrzeżenie i przypomniał, że każdy kolejny transport musi być zgłoszony oraz zaakceptowany z wyprzedzeniem. Sprzęt nie może ruszyć dalej do Jameson Land, dopóki odpowiednie zgody nie zostaną wydane.
Władze pozwoliły kontenerom zostać
Grenlandzki urząd nie nakazał wywozu wyposażenia z Nerlerit Inaat. Uznał, że byłoby to nieproporcjonalne, ponieważ kontenery są bezpiecznie przechowywane i nie rozpoczęto prac w terenie. To łagodniejsza reakcja niż konfiskata, ale nie oznacza cichej zgody na odwiert. Licencjobiorca dostał oficjalną naganę, a materiały mogą pozostać na terenie Nerlerit Inaat do zakończenia procedur. Decyzja pokazuje różnicę między zgodą na samo przechowywanie a pozwoleniem na poszukiwanie ropy. Firma może kompletować dokumenty i przygotowywać logistykę, lecz bez akceptacji władz nie wolno jej wyładować właściwej wiertni ani rozpocząć ingerencji w teren.
Amerykanie finansują, licencja jest brytyjska
Formalnym posiadaczem praw do obszaru Nunap Qeqqa w Jameson Land jest White Flame Energy, spółka należąca do brytyjskiej grupy 80 Mile. Amerykańska Greenland Energy występuje jako inwestor i przyszły operator. Sfinansowanie pierwszego odwiertu za około 40 mln dolarów ma dać jej 50 proc. udziału operacyjnego. Dopiero drugi odwiert za około 20 mln dolarów podniósłby udział do 70 proc., a aktualny program ograniczono do jednego odwiertu. Wejście spółki wymaga zgody władz. Dlatego zdanie, że USA przejmują wyspę, idzie znacznie dalej niż potwierdzone fakty. Mamy prywatną amerykańską spółkę próbującą wejść w istniejący projekt naftowy, a nie operację rządu USA. Nie ma dowodu na polecenie Białego Domu, Pentagonu ani innej amerykańskiej instytucji.
Zakaz nowych licencji nie zamknął starego projektu
Grenlandia przestała wydawać nowe licencje na poszukiwanie ropy w 2021 r., powołując się na koszty środowiskowe i politykę klimatyczną. Decyzja nie unieważniła jednak automatycznie praw przyznanych wcześniej. White Flame zachowała starsze licencje obejmujące część Jameson Land. To pozwala prowadzić projekt przez kolejne etapy administracyjne, ale nie daje wolnej ręki. Każdy transport, badanie i odwiert wymaga osobnych zgód, dokumentacji środowiskowej oraz konsultacji społecznych. Planowane lokalizacje odwiertów mogą znajdować się w obrębie obszarów chronionych konwencją Ramsar. Ważna licencja otwiera więc drzwi do procedury, lecz nie jest pozwoleniem na natychmiastowe wiercenie lub wydobycie.
Odwiert w 2026 roku jest już nierealny
Greenland Energy zapowiadała transport około 300 kontenerów i rozpoczęcie wiercenia jesienią lub zimą 2026/27. Później ograniczyła pierwszy etap z dwóch odwiertów do jednego. Oficjalna mapa procedury pokazuje jednak, że projekt znajduje się dopiero na pierwszym z jedenastu etapów. Potrzebne są opisy projektu, oceny wpływu na środowisko i społeczeństwo, dwa okresy konsultacji oraz umowa określająca korzyści dla Grenlandii. Szef departamentu Jørgen Hammeken-Holm ocenił, że kompletu pozwoleń nie da się uzyskać w 2026 r. Statek może przypłynąć, ale bez decyzji nie wolno wyładować wiertni ani rozpocząć prac.
Źródło wypowiedzi lub danych: Danwatch
Ropa za bilion dolarów istnieje na papierze
Przedstawiciel Greenland Energy przekonuje inwestorów, że pod Jameson Land może znajdować się ropa warta nawet bilion dolarów. Dokument spółki złożony w SEC podaje wysoki wariant 13,03 mld baryłek nieodkrytych zasobów perspektywicznych, bez korekty o ryzyko. Nie są to potwierdzone rezerwy. Nie wykonano współczesnego odwiertu, który wykazałby komercyjną ilość surowca. Nie znamy też kosztu wydobycia w trudnych warunkach Arktyki, jakości ropy ani części zasobów możliwej do opłacalnego wydobycia. Dlatego nie można mówić o odkrytym bilionie dolarów ani pewnych rezerwach. Pierwszy odwiert miałby dopiero odpowiedzieć, czy geologiczna obietnica ma pokrycie. Nawet pozytywny wynik nie oznacza szybkiego uruchomienia produkcji.
Związki z Trumpem są realne, ale pośrednie
Wokół spółki pojawiają się osoby związane z otoczeniem Donalda Trumpa. Greenland Energy zatrudniła telewizyjnego Dr. Phila do realizacji serii dokumentalnej, a w jej radzie zasiada Carol Craig, założycielka firmy uczestniczącej w pracach związanych z systemem obrony Golden Dome. Inwestor Kenneth Griffin wspierał finansowo republikanów, a specjalny wysłannik Trumpa Jeff Landry publicznie promował wydobycie grenlandzkiej ropy. Te powiązania wyjaśniają polityczne emocje, lecz nie dowodzą kontroli administracji USA nad projektem. Nie ma też dowodu, że przewiezione kontenery służą tarczy rakietowej, armii albo budowie amerykańskiej bazy. Na dziś ich potwierdzonym celem jest przygotowanie projektu naftowego.
| NAJKRÓCEJ Na Grenlandię trafiło wyposażenie związane z prywatnym projektem naftowym, ale nie jest to sprzęt rządu USA, armii ani systemu Golden Dome. Kontenery i koparkę złożono na terenie Nerlerit Inaat bez aktualnych zezwoleń, dlatego formalny licencjobiorca otrzymał mocne ostrzeżenie. Nie rozpoczęto odwiertu, a właściwa wiertnia nie została wyładowana. Amerykańska Greenland Energy chce sfinansować pierwszy odwiert i uzyskać 50 proc. udziału operacyjnego; 70 proc. wymagałoby ukończenia drugiego odwiertu. Projekt potrzebuje kolejnych zgód. Procedura jest dopiero na pierwszym z jedenastu etapów, więc wiercenie w 2026 r. jest nierealne. Nie ma potwierdzonych zasobów ropy wartych bilion dolarów ani dowodu, że administracja Trumpa wykorzystuje projekt do przejmowania wyspy. |