newsy

TRUMP KOCHA INFLACJĘ

Czas czytania: 4 min.

Inflacja w USA skoczyła do 4,2 proc. Trump mówi: „kocham inflację”

Inflacja w USA przyspieszyła w maju do 4,2 proc. rok do roku, najmocniej od 2023 r., a głównym paliwem skoku były ceny energii i benzyny. W tym samym momencie Donald Trump odpowiedział na pytanie o drożyznę słowami, które Demokraci mogą puszczać w kampanii bez końca: „kocham inflację”.

NA TERAZ

CPIBLS podał, że CPI-U wzrósł w maju o 4,2 proc. rok do roku i 0,5 proc. miesiąc do miesiąca.
PALIWAEnergia była droższa o 23,5 proc. rok do roku, a benzyna o 40,5 proc. W maju benzyna podrożała o 7 proc.
FEDPreferowany przez Fed PCE był w kwietniu na poziomie 3,8 proc. rok do roku, a najnowszy PPI pokazał dalszą presję cenową po stronie producentów.
POLITYKATrump próbował tłumaczyć inflację wojną i ropą, ale sam cytat stał się gotowym paliwem wyborczym dla przeciwników.

Jedno zdanie, które Demokraci mogą puszczać w kółko

Politycznie to zdanie jest materiałem na spot wyborczy. Prezydent, który wrócił do Białego Domu z obietnicą walki z kosztami życia, słyszy pytanie o najwyższą inflację od trzech lat i odpowiada, że kocha inflację. Dla przeciwników to prezent. Dla Białego Domu to problem komunikacyjny.

To właśnie odróżnia zwykły odczyt makro od mocnego newsa. Dane są ważne, ale obraz polityczny jest jeszcze mocniejszy: miliony Amerykanów patrzą na ceny paliw, a prezydent daje opozycji frazę, którą można powtarzać bez komentarza.

Inflacja wróciła przez bak i rachunek za energię

BLS podał, że indeks CPI-U wzrósł w maju o 4,2 proc. rok do roku. Reuters i AP wskazują, że to najwyższy odczyt od 2023 r. Najważniejszy zapalnik jest oczywisty: energia.

W maju indeks energii wzrósł o 3,9 proc. miesiąc do miesiąca, a benzyna o 7 proc. W ujęciu rocznym energia była droższa o 23,5 proc., a benzyna aż o 40,5 proc. To liczby, które nie zostają w tabelce. One jadą z kierowcą na stację, trafiają do kosztów transportu i wracają w cenach towarów.

CPI boli ludzi, PCE trzyma Fed

Fed formalnie większą wagę przykłada do PCE, a nie do CPI. Problem w tym, że PCE też nie wygląda dobrze. BEA podała, że w kwietniu wskaźnik PCE wzrósł o 3,8 proc. rok do roku, a bazowy PCE o 3,3 proc. To nadal wyraźnie powyżej celu banku centralnego.

Dla zwykłego odbiorcy różnica między CPI i PCE jest techniczna. Dla Fedu jest kluczowa. Jeżeli obie miary pokazują, że inflacja utrzymuje się powyżej celu, bank centralny ma mniej przestrzeni do cięcia stóp, nawet jeśli Biały Dom bardzo chciałby tańszego pieniądza.

PPI dzień później dolał kolejnego paliwa

Do tego doszedł najnowszy odczyt cen producentów. Według Reutersa majowy PPI wzrósł o 1,1 proc. miesiąc do miesiąca i 6,5 proc. rok do roku, głównie przez koszty energii. To ważne, bo presja po stronie producentów może z opóźnieniem trafiać do cen konsumenckich.

Innymi słowy: CPI pokazał ból przy kasie, a PPI pokazał, że firmy też dostają wyższe rachunki. Jeżeli nie będą w stanie ich wziąć na siebie, część kosztów trafi dalej do klientów.

Trump tłumaczy Ormuz, wyborca widzi paragon

Trump próbował oprawić inflację w narrację bezpieczeństwa narodowego. Według mediów tłumaczył, że wojna, ropa i działania USA wobec Iranu mogły zapobiec jeszcze gorszemu scenariuszowi na rynku energii. To może być logiczne z perspektywy Białego Domu, ale wyborca rozlicza politykę prościej.

Nie patrzy na mapę ryzyka geopolitycznego. Patrzy na paragon, ratę kredytu, czynsz i cenę paliwa. W tym sensie zdanie „kocham inflację” jest wyjątkowo niebezpieczne, bo odkleja prezydenta od doświadczenia ludzi, którzy czują drożyznę codziennie.

Giełda, dolar i złoto: co to zmienia

Dla giełdy wyższa inflacja to problem, bo zmniejsza szanse na szybkie cięcia stóp i podnosi koszt kapitału. Dla dolara może być wsparciem, jeżeli rynek uzna, że Fed dłużej utrzyma restrykcyjne nastawienie. Dla złota sprawa jest bardziej złożona: geopolityka pomaga, ale mocniejszy dolar i wyższe realne stopy mogą ciążyć cenie kruszcu.

Najważniejszy będzie kolejny odczyt energii i komunikat Fedu. Jeżeli ceny paliw zaczną spadać, Biały Dom będzie mówił, że maj był szczytem. Jeżeli nie, zdanie „kocham inflację” wróci w każdym materiale o kosztach życia.

Najkrócej: Inflacja jest politycznie bezlitosna: prezydent może tłumaczyć Ormuz, Iran i bezpieczeństwo narodowe, ale wyborca najpierw sprawdza cenę paliwa, rachunek i koszyk zakupów.

Spis treści

Zobacz również

CHAT CONTROL 1.0 WRACA

Limit płatności gotówkowych dla firm. Kiedy wydatek wypada z kosztów?

CHINY PIERWSZE Z MEDYCZNYM BCI