newsy

SZPITALNY VIP SYSTEM

Czas czytania: 3 min.

Afera lekarska w Warszawie. 1,6 mln zł, SOR i szpitalna ścieżka VIP

W centrum sprawy jest Dawid Kacprzyk, lekarz w trakcie specjalizacji, który w oświadczeniu majątkowym za 2025 r. wykazał ponad 1,5 mln zł dochodu z działalności gospodarczej. Wątpliwości dotyczą jego roli przy SOR, skali godzin, obecności na dyżurach oraz doniesień o szybszej ścieżce badań dla osób z kręgu Koalicji Obywatelskiej. Szpital Południowy wypowiedział mu umowy, a sprawą zajmują się kontrolerzy i samorząd lekarski.

NA TERAZ

WYDARZENIELekarz w trakcie specjalizacji znalazł się w centrum afery po ujawnieniu ponad 1,5 mln zł dochodu z działalności gospodarczej za 2025 r.
GODZINYSzpital tłumaczył, że w analizowanym okresie wypracował 3976 godzin, czyli średnio około 331 godzin miesięcznie.
KONTROLESprawę badają NFZ i miasto, NIL złożyła zawiadomienie dotyczące podejrzenia opuszczania dyżuru, a szpital wypowiedział lekarzowi umowy.
STAWKAW tle są publiczne pieniądze, obsada SOR, kolejki pacjentów, polityczne powiązania i zapowiedź liczenia wynagrodzeń medyków po numerze PESEL.

Milionowy dochód otworzył większą sprawę

Pierwszym zapalnikiem była kwota. W oświadczeniu majątkowym za 2025 r. Kacprzyk wykazał ponad 1,5 mln zł dochodu z działalności gospodarczej. Szpital podawał, że lekarz miał wypracować 3976 godzin, czyli średnio około 331 godzin miesięcznie.

Sama wysoka kwota nie przesądza jeszcze o nieprawidłowościach. Problem zaczyna się wtedy, gdy obok pieniędzy pojawia się pytanie o realną obecność na dyżurach, kontrolę godzin i odpowiedzialność za organizację pracy w szpitalu finansowanym ze wspólnych środków.

Najbardziej kłuje funkcja przy SOR

Najpoważniejsze wątpliwości dotyczą roli Kacprzyka przy SOR i tego, czy osoba w trakcie specjalizacji mogła wykonywać zadania przypisywane koordynatorowi oddziału. Ten wątek jest przedmiotem kontroli, więc trzeba mówić o ustaleniach i podejrzeniach, a nie o wyroku.

Jeżeli procedury zawiodły w tak wrażliwym miejscu jak SOR, sprawa nie dotyczy tylko jednego kontraktu. Dotyczy nadzoru, wymagań formalnych i tego, kto naprawdę sprawdza obsadę dyżurów.

Druga odsłona to ścieżka VIP

Drugi wątek dotyczy doniesień o szybszej ścieżce badań dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin. Według medialnych opisów wybrane osoby miały być przyjmowane po kilkunastu minutach, gdy inni pacjenci czekali po kilka godzin.

To społecznie najostrzejszy fragment afery. Pacjenci mogą zaakceptować wysokie wynagrodzenia lekarzy, jeśli idą za nimi kompetencje i praca. Znacznie trudniej zaakceptować publiczny szpital, który wygląda jak miejsce z osobną ścieżką dla politycznych znajomych.

Rząd chce liczyć zarobki po PESEL

Po wybuchu sprawy rząd przyjął projekt umożliwiający zbieranie danych o wynagrodzeniach medyków w powiązaniu z numerem PESEL. Cel jest prosty: państwo ma widzieć, kto i ile zarabia równolegle w kilku miejscach.

To może pomóc uporządkować kontrakty, ale wywoła też opór części środowiska. Lekarze mogą obawiać się, że jawność będzie pierwszym krokiem do odgórnego ograniczania stawek.

Najkrócej: To nie jest tylko historia o lekarzu z milionowym dochodem. To test, czy państwo potrafi sprawdzić publiczny szpital, kontrakty, kolejki i polityczne ścieżki zanim pacjenci stracą resztki zaufania do systemu.

Spis treści

Zobacz również

CHAT CONTROL 1.0 WRACA

Limit płatności gotówkowych dla firm. Kiedy wydatek wypada z kosztów?

CHINY PIERWSZE Z MEDYCZNYM BCI