Ponowne zatrzymanie ukraińskiego nurka podejrzewanego o udział w wysadzeniu gazociągów Nord Stream uruchomiło polityczny spór między Warszawą a Moskwą. Donald Tusk podtrzymał opinię, że Niemcy nie powinny ścigać osób działających po napaści na ich kraj i przypomniał, że Polska od początku ostrzegała przed rosyjskim projektem. Władimir Putin odpowiedział, że stanowisko polskiego rządu wynika z kalkulacji gospodarczej oraz utraconych wpływów z tranzytu gazu. Żadna z tych wypowiedzi nie rozstrzyga jednak, kto odpowiada za eksplozje. Zatrzymany Wołodymyr Żurawlow pozostaje podejrzanym, a nie skazanym. Polski sąd wcześniej odmówił wykonania Europejskiego Nakazu Aresztowania, lecz go nie uniewinnił. W Chorwacji nadal trwa procedura dotycząca przekazania mężczyzny Niemcom i na 25 sierpnia 2026 roku nie zapadła w niej prawomocna decyzja. Nie ma więc podstaw, by którekolwiek z politycznych stanowisk traktować jako opis przesądzonego stanu prawnego.
NA TERAZ
| ZATRZYMANIE | Chorwacka policja zatrzymała podejrzanego 19 sierpnia 2026 roku. |
| STATUS | Mężczyzna jest podejrzanym i nie zapadł wobec niego wyrok. |
| POLSKA | Sąd odmówił wykonania nakazu, ale nie uniewinnił zatrzymanego. |
| CHORWACJA | Nie ma jeszcze prawomocnej decyzji o przekazaniu Niemcom. |
Zatrzymanie w Puli
Chorwacka policja zatrzymała Wołodymyra Żurawlowa 19 sierpnia 2026 roku w nadmorskiej Puli. Niemiecka prokuratura federalna przedstawia go w komunikatach jako Vladimira Z. Podstawą działania był Europejski Nakaz Aresztowania wydany przez sędziego Federalnego Trybunału Sprawiedliwości 3 czerwca 2024 roku. Dzień po zatrzymaniu chorwacki sędzia zastosował wobec mężczyzny areszt na czas postępowania dotyczącego przekazania go Niemcom. Obrona zapowiedziała zaskarżenie tej decyzji. Samo zatrzymanie nie oznacza potwierdzenia zarzutów. Do chwili zakończenia procedury i ewentualnego procesu mężczyzna korzysta z domniemania niewinności, podobnie jak każdy podejrzany w postępowaniu karnym. Sprawa pozostaje nadal na etapie przygotowawczym. Termin dalszego posiedzenia nie został jeszcze publicznie wskazany.
Źródło wypowiedzi lub danych: AP, zatrzymanie i procedura przekazania podejrzanego
Zarzuty niemieckich śledczych
Według niemieckiej prokuratury Żurawlow jest wyszkolonym nurkiem i miał należeć do grupy, która we wrześniu 2022 roku umieściła ładunki wybuchowe na Nord Stream 1 oraz Nord Stream 2 w pobliżu duńskiej wyspy Bornholm. Śledczy twierdzą, że uczestnicy operacji wypłynęli z Rostocku jachtem wynajętym od niemieckiej firmy za pośrednictwem osób posługujących się fałszywymi dokumentami. Ładunki eksplodowały 26 września i poważnie uszkodziły oba systemy przesyłowe. Prokuratura podejrzewa mężczyznę o wspólne spowodowanie eksplozji, sabotaż oraz zniszczenie infrastruktury. Są to zarzuty organu ścigania, a nie prawomocne ustalenia sądu. Podejrzany ma prawo kwestionować całą rekonstrukcję. Materiał dowodowy nie został jeszcze oceniony w procesie.
Polska odmówiła wydania
Żurawlow został wcześniej zatrzymany w Polsce we wrześniu 2025 roku na podstawie tego samego niemieckiego nakazu. Sąd Okręgowy w Warszawie 17 października odmówił przekazania go Niemcom i nakazał natychmiastowe zwolnienie z aresztu. Przedmiotem tamtego postępowania nie było ustalenie, czy podejrzany brał udział w wysadzeniu rurociągów. Sąd oceniał wyłącznie, czy czyn opisany przez stronę niemiecką może stanowić podstawę wykonania Europejskiego Nakazu Aresztowania. Nie był to zatem wyrok uniewinniający. Polska prokuratura nie złożyła zażalenia, dlatego decyzja zamknęła krajową procedurę przekazania, lecz nie usunęła niemieckiego nakazu nadal obowiązującego w innych państwach Unii Europejskiej. Ta różnica ma podstawowe znaczenie dla opisu sprawy.
Chorwacja decyduje samodzielnie
Polska odmowa nie wiąże automatycznie sądu w Chorwacji, ponieważ każde państwo wykonujące Europejski Nakaz Aresztowania ocenia przesłanki wskazane w swoim prawie oraz w przepisach unijnych. Po przesłuchaniu Żurawlowa prokuratura w Puli wystąpiła o jego zatrzymanie na czas procedury, a sąd przychylił się do wniosku. Obrońca zapowiedział, że powoła się między innymi na wcześniejszą polską decyzję i zakwestionuje możliwość przekazania klienta. Na 25 sierpnia nie ma prawomocnego rozstrzygnięcia o wydaniu mężczyzny Niemcom. Nie wiadomo też, ile potrwa postępowanie. Dopiero po jego zakończeniu będzie jasne, czy podejrzany ostatecznie stanie przed niemieckim sędzią. Sąd chorwacki podejmie własną ocenę przedstawionych przesłanek.
Stanowisko Donalda Tuska
Po zatrzymaniu w Chorwacji Donald Tusk podtrzymał stanowisko przedstawiane już podczas polskiej procedury. Premier stwierdził, że Niemcy nie powinny ścigać osób, które podejmowały działania w sytuacji napaści na ich państwo. Dodał, że wstydzić powinni się przede wszystkim ci, którzy zdecydowali o budowie Nord Stream, a nie ci, którzy rurociąg wyłączyli. Tusk przypomniał również wieloletni sprzeciw Polski wobec bezpośredniego połączenia gazowego Rosji z Niemcami. Była to polityczna ocena projektu oraz niemieckiego postępowania. Premier nie przedstawił dowodów dotyczących udziału konkretnego zatrzymanego i nie zastępował w tej sprawie sądu. To opinia bez skutków prawnych. Jego słowa nie zmieniają statusu postępowania karnego.
Odpowiedź Władimira Putina
Władimir Putin odniósł się do wypowiedzi Tuska 23 sierpnia w rozmowie z rosyjskim dziennikarzem Pawłem Zarubinem. Powiedział, że zna polskiego premiera z okresu przygotowań do budowy Nord Stream 2 i rozumie motywy obecnego stanowiska Warszawy. Określił je jako ekonomiczną celowość. Rosyjski prezydent przekonywał, że kolejna trasa dostaw gazu mogła przebiegać przez Polskę, podobnie jak gazociąg Jamał Europa. Ostateczny wybór połączenia biegnącego po dnie Bałtyku miał jego zdaniem ograniczyć polskie wpływy z tranzytu. To twierdzenie Putina o motywach polskiego rządu, nie potwierdzony niezależnie fakt ani ustalenie śledztwa. Nie przedstawił na to dowodów. To część politycznej polemiki wokół projektu energetycznego.
Śledztwo nadal trwa
Niemiecka prokuratura prowadzi równolegle sprawę Serhija K., byłego ukraińskiego oficera oskarżonego o kierowanie grupą podejrzewaną o przeprowadzenie operacji. Został on zatrzymany we Włoszech w 2025 roku, później przekazany Niemcom, a w czerwcu 2026 roku prokuratura skierowała przeciwko niemu akt oskarżenia. Sprawa czeka na rozpoznanie. Także te działania nie przesądzają odpowiedzialności Ukrainy jako państwa. Wołodymyr Zełenski oświadczył 23 sierpnia, że Ukraina oficjalnie nie uczestniczyła w wysadzeniu rurociągów i współpracuje ze śledztwem. Ostateczne ustalenia mogą wynikać dopiero z materiału dowodowego ocenionego przez właściwe sądy. Proces sądowy może dopiero zweryfikować wersję niemieckiej prokuratury. Nie wiadomo, kiedy sąd rozpocznie merytoryczne rozpoznanie oskarżenia.
Spór o znaczenie rurociągu
Wymiana zdań między Tuskiem a Putinem dotyczy szerszego pytania o polityczne znaczenie Nord Stream. Polska przez lata uważała projekt za zagrożenie, ponieważ zwiększał zależność części Europy od rosyjskiego surowca i omijał dotychczasowe państwa tranzytowe. Putin przedstawia ten sprzeciw jako efekt utraconych przychodów. Obie strony opisują więc ten sam projekt przy użyciu całkowicie różnych argumentów. Nie zmienia to statusu postępowania karnego. O winie podejrzanych nie decydują komentarze przywódców, lecz dowody i wyroki. Najbliższy konkretny etap to decyzja chorwackiego sądu dotycząca wykonania niemieckiego nakazu wobec Żurawlowa. Do tego czasu sprawa pozostaje otwarta. Do tego potrzebne są kolejne decyzje procesowe.
Źródło wypowiedzi lub danych: TASS, zapis argumentacji Władimira Putina
| NAJKRÓCEJ Nowy spór zaczął się po zatrzymaniu Wołodymyra Żurawlowa w Chorwacji. Niemiecka prokuratura podejrzewa go o udział w podłożeniu ładunków na gazociągach Nord Stream, ale mężczyzna nie został skazany. Polski sąd w 2025 roku odmówił wykonania Europejskiego Nakazu Aresztowania. Nie był to jednak wyrok uniewinniający. W Chorwacji trwa osobna procedura i nie ma jeszcze prawomocnej decyzji o przekazaniu podejrzanego Niemcom. Tusk przedstawia Nord Stream jako błąd zagrażający bezpieczeństwu Europy. Putin twierdzi, że polskie stanowisko wynika z utraconych korzyści tranzytowych. To polityczne oceny, nie ustalenia sądu ani śledztwa. Decyzje prawne nadal należą do sądów. |