Polska szkoła wchodzi w nowy rok z niemal 12 tysiącami etatów do obsadzenia i zapowiedzią ogólnopolskiej manifestacji nauczycieli. Według danych MEN przekazanych 20 sierpnia w bazach kuratoriów znajdowało się 17 308 wolnych stanowisk, odpowiadających 11 732 etatom. Resort zastrzega, że wakacyjny ruch kadrowy podnosi liczbę publikowanych ofert, dlatego dopiero po rozpoczęciu zajęć będzie wiadomo, ile braków naprawdę pozostało. ZNP podtrzymuje jednak zapowiedź protestu. 31 sierpnia o godzinie 11.00 nauczyciele mają zebrać się przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Związek domaga się podwyżki o 15 procent jako pierwszego kroku oraz trwałego powiązania pensji ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce. Obowiązująca od stycznia stawka zasadnicza początkującego nauczyciela z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym wynosi 5 308 zł brutto, tylko 502 zł więcej niż płaca minimalna. To mocny sygnał problemu, ale nie jego pełny obraz.
NA TERAZ
| OFERTY | MEN wykazało 17 308 wolnych stanowisk w bazach kuratoriów. |
| ETATY | Ogłoszenia odpowiadały 11 732 pełnym etatom. |
| PROTEST | Manifestacja ZNP odbędzie się 31 sierpnia o godzinie 11.00 przed KPRM. |
| STAWKA | Zasadnicza pensja początkującego magistra wynosi 5 308 zł brutto. |
Liczba, która alarmuje
Przed rozpoczęciem roku szkolnego 2026/2027 MEN przekazało, że w bazach kuratoriów widniało 17 308 wolnych stanowisk pracy. Po przeliczeniu wymiaru godzin daje to 11 732 etaty. To właśnie ta druga liczba uzasadnia sformułowanie o prawie 12 tysiącach wakatów. Nie oznacza jednak, że brakuje tylu konkretnych nauczycieli. Część ogłoszeń dotyczy fragmentu etatu, część może być publikowana równolegle przez kilka placówek, a część znika po zakończeniu rekrutacji. Skala jest duża, lecz trzeba ją czytać jako fotografię rynku pracy wykonaną 20 sierpnia, a nie ostateczny bilans kadrowy szkół po pierwszym dzwonku. Dynamika rekrutacji wciąż może zmienić ten obraz. Poziom nie przesądza jeszcze o kryzysie.
Źródło wypowiedzi lub danych: Dane MEN o ofertach pracy
Wakacyjna sezonowość
MEN przypomina, że wakacje są okresem intensywnego ruchu kadrowego. Nauczyciele zmieniają placówki, dyrektorzy dzielą godziny, a arkusze organizacyjne są korygowane niemal do początku września. Dlatego liczba ofert zwykle rośnie w lipcu i sierpniu, po czym wyraźnie spada. 29 lipca 2026 roku resort wykazywał 15 729 ofert odpowiadających 10 895 etatom. Trzy tygodnie później wartości były już wyższe. Nie wolno z tego automatycznie wyciągać wniosku, że system utracił kolejny tysiąc nauczycieli. Rzetelna ocena będzie możliwa dopiero po rozpoczęciu zajęć, gdy szkoły zamkną rekrutacje i pokażą rzeczywiście nieobsadzone godziny w całym kraju. Sezonowość nie usuwa jednak całego ryzyka.
Kogo szukają szkoły
Struktura ogłoszeń pokazuje, gdzie napięcie jest największe. Najwięcej ofert dotyczy wychowania przedszkolnego, 1 919 stanowisk. Dalej są nauczyciele współorganizujący kształcenie uczniów z niepełnosprawnościami, 1 649 ofert, psychologowie, 1 149, oraz matematycy, 1 019. Szkoły szukają również polonistów, anglistów i nauczycieli przedmiotów zawodowych. To ważniejsze niż sama suma, ponieważ braki specjalistów potrafią dezorganizować pomoc konkretnym dzieciom nawet wtedy, gdy ogólna obsada placówki wygląda poprawnie. Jednocześnie lista kuratorium opisuje popyt dyrektorów w danym momencie. Nie potwierdza jeszcze, że wszystkie te stanowiska pozostaną wolne po rozpoczęciu zajęć. Największe ryzyko ujawni się we wrześniu. Dlatego lista nadal wymaga dalszego uważnego śledzenia.
Pensja tuż nad minimum
Drugim źródłem napięcia są wynagrodzenia. Rozporządzenie obowiązujące z mocą od 1 stycznia 2026 roku ustala minimalną stawkę wynagrodzenia zasadniczego początkującego nauczyciela z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym na 5 308 zł brutto. Nauczyciel mianowany ma stawkę 5 469 zł, a dyplomowany 6 397 zł. Dla porównania ustawowa płaca minimalna wynosi 4 806 zł. Różnica na starcie to więc 502 zł brutto. Trzeba jednak zachować precyzję. Jest to porównanie stawki zasadniczej z płacą minimalną, a nie całkowitych zarobków. Nauczyciel może otrzymywać dodatki, godziny ponadwymiarowe, nagrody i inne składniki swojego wynagrodzenia miesięcznego. Takie porównanie pokazuje skalę presji płacowej.
Piętnaście procent na start
Sednem postulatów ZNP nie jest wyłącznie jednorazowa podwyżka. Związek chce, aby minimalne stawki nauczycieli były trwale powiązane z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce, zamiast zależeć co roku od politycznej decyzji budżetowej. W obywatelskim projekcie wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela dyplomowanego miałoby wynosić co najmniej 100 procent przeciętnej płacy z drugiego kwartału poprzedniego roku, a początkującego co najmniej 81 procent tej wartości. Sławomir Broniarz wskazywał podwyżkę o 15 procent jako możliwy pierwszy etap dochodzenia do nowego modelu, rozłożonego na dwa lub trzy lata. Rząd deklaruje prace nad własnym trwałym mechanizmem, lecz porozumienia jeszcze nie ma. Spór ma więc wyraźnie charakter systemowy.
Nadzwyczajna ścieżka
Gdy szkoła nie może znaleźć kandydata z wymaganymi kwalifikacjami, dyrektor może wystąpić do kuratora o zgodę na zatrudnienie innej osoby. Dane zebrane przez Dziennik Gazetę Prawną z 13 województw mówią o 49 261 wnioskach i 37 873 wydanych zgodach. Tych wartości nie wolno przedstawiać jako liczby zatrudnionych ludzi bez kwalifikacji. Jeden kandydat może pojawić się w więcej niż jednej procedurze, a zgoda nie przesądza, że umowa została podpisana. Zestawienie nie obejmuje też wszystkich województw. Pokazuje jednak, jak często dyrektorzy korzystają z nadzwyczajnej ścieżki, gdy standardowa rekrutacja nie przynosi odpowiedniego rezultatu. To ważne zastrzeżenie dla każdego odbiorcy.
Kadra się starzeje
Problem kadr ma także wymiar demograficzny. Według danych MEN opublikowanych przez PAP w październiku 2025 roku w systemie pracowało 707 655 nauczycieli. Kobiety stanowiły 84 procent tej grupy, a średni wiek całej kadry wynosił 46,3 roku. Wśród kobiet było to 45,9 roku, wśród mężczyzn 48,2 roku. Nie należy nazywać tych liczb stanem na koniec 2025 roku, ponieważ źródło podaje moment publikacji, a nie grudniowy bilans. Rosnący wiek kadry zwiększa jednak ryzyko odejść i pokazuje, dlaczego sama sezonowa poprawa liczby ofert nie rozwiązuje problemu napływu nowych odpowiednio przygotowanych osób do zawodu. Napięcie może z czasem dalej rosnąć.
Manifestacja przed KPRM
31 sierpnia o godzinie 11.00 nauczyciele i pracownicy oświaty mają spotkać się przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie. ZNP przedstawia wydarzenie jako pierwszy etap akcji protestacyjnej i sposób przypomnienia rządzącym o wcześniejszych deklaracjach. To manifestacja, nie ogłoszony strajk szkół. Nie ma więc podstaw, by pisać o automatycznym odwołaniu lekcji albo paraliżu wszystkich placówek. Termin wybrano symbolicznie, dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego. Związek chce skupić uwagę na płacach, warunkach pracy i tempie zmian ustawowych. Dalsze kroki będą zależały od odpowiedzi rządu i przebiegu rozmów po manifestacji w kolejnych dniach września. Spór może trwać także po zakończeniu tego zgromadzenia.
Źródło wypowiedzi lub danych: Manifestacja ZNP
| NAJKRÓCEJ Najważniejsze są dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, 17 308 ofert to nie 17 308 pełnych etatów. Po uwzględnieniu wymiaru godzin MEN mówi o 11 732 etatach, a wakacyjna rotacja sprawia, że ta liczba może szybko spaść we wrześniu. Po drugie, protest zaplanowany na 31 sierpnia jest manifestacją przed KPRM, a nie ogłoszeniem strajku w szkołach. Spór dotyczy jednak realnych napięć: niskiej stawki zasadniczej na początku kariery, braku trwałego mechanizmu płacowego, trudności ze znalezieniem specjalistów oraz starzenia się kadry. Ostateczny test nadejdzie po pierwszym dzwonku, gdy będzie wiadomo, ile godzin nadal nie ma obsady. |