NEWSY
Picture of Piotr z zespołu Praktycznie o Pieniądzach
Piotr z zespołu Praktycznie o Pieniądzach

PREZYDENCI KRAKOWA I CZĘSTOCHOWY ODWOŁANI. TERAZ GLIWICE?

Mieszkańcy Częstochowy odwołali prezydenta i całą radę miasta. Kilka miesięcy wcześniej Kraków zakończył prezydenturę Aleksandra Miszalskiego, a teraz w Gliwicach organizatorzy referendum ogłosili zebranie ponad 18 tysięcy podpisów pod wnioskiem dotyczącym Katarzyny Kuczyńskiej-Budki. To mocna seria lokalnych wydarzeń, ale każde miasto jest w innym miejscu procedury. Częstochowa ma rozstrzygający wynik głosowania z 25 października, Kraków pokazał różnicę między odwołaniem prezydenta i rady, a Gliwice czekają na ocenę dokumentów. Łączy je pytanie, kto ma zarządzać miejskim majątkiem, inwestycjami i budżetem. Zebrane podpisy nie oznaczają jednak odwołania, a 97% głosów za zmianą nie jest poparciem 97% wszystkich mieszkańców. W tej historii reguły liczenia decydują o realnej władzy.

NA TERAZ

CZĘSTOCHOWA25 października odwołano prezydenta i radę
FREKWENCJA32,77% w głosowaniu o prezydencie Częstochowy
GLIWICEPonad 18 tys. podpisów według inicjatorów
KRAKÓWPrezydent odwołany, rada pozostała

Częstochowa odwołała prezydenta i radę

W referendum z 25 października za odwołaniem Krzysztofa Matyjaszczyka oddano 49 952 głosy, a przeciw 1 563. Poparcie dla odwołania wyniosło więc około 97% ważnych głosów. W głosowaniu uczestniczyły 51 863 osoby, przy wymaganym minimum 46 625. Referendum dotyczące rady miasta również było ważne i rozstrzygające. Za jej odwołaniem opowiedziało się 49 449 głosujących, czyli około 96,2% osób, które oddały ważny głos. Tu próg wynosił 48 754 uczestników, a osiągnięto 51 844. Oba organy przegrały, ale każdy rozliczano osobno. To ważne, bo prezydent i rada nie mają automatycznie tego samego progu ważności.

Źródło wypowiedzi lub danych: oficjalne wyniki referendum w Częstochowie

Kraków pokazał, że radę trudniej odwołać

W Krakowie 24 maja mieszkańcy odwołali Aleksandra Miszalskiego, lecz rada miasta pozostała na stanowisku. W sprawie prezydenta uczestniczyło 176 228 osób, ponad wymagane 158 555. Za odwołaniem oddano 171 581 głosów. W głosowaniu o radzie ważnych kart było jednak 176 107, podczas gdy do ważności potrzeba było 179 792. Zabrakło 3685 uczestników. Nie pomogło nawet ponad 96% ważnych głosów popierających odwołanie radnych. Ta różnica wyjaśnia, dlaczego bardzo podobna frekwencja jednego dnia mogła oznaczać koniec prezydentury i jednocześnie dalsze działanie rady. O skutku nie decydowała wyłącznie przewaga odpowiedzi na karcie. Każdy próg wynosi trzy piąte liczby osób uczestniczących w wyborze danego organu.

Gliwice są na wcześniejszym etapie

W Gliwicach inicjatorzy chcą odwołania Katarzyny Kuczyńskiej-Budki. Stowarzyszenie GLIWICE2026 ogłosiło zebranie ponad 18 tysięcy podpisów, przy wymaganych 12 716 prawidłowych podpisach. Na stronie inicjatorów 25 października wskazano jako ostatni dzień zbiórki. Powiadomienie o rozpoczęciu inicjatywy trafiło do komisarza wyborczego już 25 sierpnia, co potwierdza delegatura KBW. To jednak nadal inny etap niż w Częstochowie. Złożenie kart nie przesądza ani przeprowadzenia głosowania, ani jego wyniku. Podpisane dokumenty muszą przejść kontrolę. Dopiero spełnienie ustawowych wymagań otwiera drogę do postanowienia o referendum. Ogłoszenie przez organizatorów sukcesu zbiórki nie jest decyzją komisarza.

Źródło wypowiedzi lub danych: inicjator referendum GLIWICE2026

Podpis popiera głosowanie, nie odwołanie

Mieszkaniec podpisujący wniosek popiera przeprowadzenie referendum. Nie oddaje jeszcze głosu za zmianą prezydenta. Takie rozróżnienie ma praktyczne znaczenie: liczby zebranych podpisów nie można przedstawiać jako gotowego wyniku przyszłego głosowania. Weryfikacja dotyczy między innymi uprawnienia do udziału w lokalnym referendum i wymaganych danych na kartach. Ustawa daje komisarzowi do 30 dni od złożenia wniosku na postanowienie o przeprowadzeniu referendum albo jego odrzuceniu. Nadwyżka deklarowana przez organizatorów jest więc zapasem przed kontrolą, a nie gwarancją sukcesu. Po pozytywnym rozstrzygnięciu pozostaje jeszcze zorganizowanie głosowania i przekonanie mieszkańców, by przyszli do urn.

Organizatorzy stawiają zarzuty, prezydent czeka

Gliwiccy organizatorzy uzasadniają inicjatywę zastrzeżeniami do zarządzania miastem, inwestycji, przejrzystości i wydawania publicznych pieniędzy. To stanowisko inicjatorów, a nie samo w sobie potwierdzenie naruszenia prawa. Katarzyna Kuczyńska-Budka w odpowiedzi przekazanej redakcji Katowice Dziś zapewniła, że czeka na sprawdzenie podpisów i dalej wykonuje obowiązki. Zwróciła też uwagę na udział osób spoza Gliwic w zbiórce. Sam ten argument nie rozstrzyga ważności kart: znaczenie ma uprawnienie osoby składającej podpis. Spór o sposób prowadzenia akcji i kontrola dokumentów nie mogą zastąpić późniejszej decyzji wyborców. Przyszłego rezultatu nie da się uczciwie odczytać z samych deklaracji obu stron.

Stawką jest zarządzanie miejskimi pieniędzmi

Zmiana samorządowej władzy oznacza możliwość zmiany osób odpowiedzialnych za miejskie decyzje finansowe. Rada uchwala budżet, rozpatruje jego wykonanie i podejmuje uchwały w sprawach podatków oraz opłat w granicach ustaw. Prezydent wykonuje budżet, gospodaruje mieniem komunalnym i kieruje bieżącymi sprawami miasta. Dlatego spór o inwestycje lub priorytety wydatkowe może mieć dla mieszkańców bardzo konkretną stawkę. Samo odwołanie urzędnika nie obniża jednak automatycznie rachunków i nie kończy rozpoczętych kontraktów. Ocenę finansowych skutków trzeba oprzeć na późniejszych decyzjach i dokumentach. Nowa osoba obejmująca władzę otrzymuje realne kompetencje, ale również istniejące zobowiązania oraz ograniczenia prawne.

Zmiana władz nie zamyka urzędu

Po referendum Częstochowa poinformowała mieszkańców, że urząd nadal przyjmuje dokumenty i prowadzi sprawy. Upoważnieni pracownicy zachowują możliwość działania w granicach swoich kompetencji. Polityczne rozstrzygnięcie nie oznacza więc wyłączenia całej administracji. Formalne zakończenie działalności odwołanych organów wiąże się z ogłoszeniem rozstrzygających wyników w wojewódzkim dzienniku urzędowym. Ustawa przewiduje następnie wyznaczenie przez premiera osoby pełniącej funkcje organów do czasu wyboru następców oraz wybory przedterminowe. Po wniesieniu protestu wyborów przedterminowych nie zarządza się do czasu rozstrzygnięcia sprawy. Dla mieszkańca oznacza to dwie równoległe rzeczy: zmianę na szczycie i dalszy obowiązek załatwiania codziennych spraw w działającym urzędzie.

Wysoki wynik nie jest sondażem całego miasta

Niemal jednomyślne poparcie dla odwołania łatwo zamienić w hasło o buncie wszystkich mieszkańców. Wyniki tego nie pokazują. Procent odpowiedzi za odwołaniem oblicza się wśród ważnych głosów, a nie wszystkich uprawnionych. Osoby, które zostały w domu, nie zostawiły na kartach informacji o swoich motywach. Nie można więc dopisać im ani poparcia, ani sprzeciwu. Trzy lokalne historie również nie wystarczą do udowodnienia jednolitego ogólnopolskiego zwrotu politycznego. Pokazują natomiast skuteczność konkretnego narzędzia. Częstochowa i Kraków mają rozstrzygnięcia, a w Gliwicach następnym istotnym faktem będzie formalna ocena wniosku. To ona pozwoli mówić o kolejnym etapie, zamiast wyprzedzać wydarzenia.

NAJKRÓCEJ  Częstochowa odwołała oba organy miasta, Kraków tylko prezydenta, a Gliwice pozostają przy wniosku referendalnym. To trzy różne wyniki działania tej samej procedury. O zmianie władzy decydują prawidłowe dokumenty, odpowiedni udział wyborców i większość ważnych głosów. Liczba podpisów lub głośny polityczny komentarz nie zastępują żadnego z tych warunków.

Udostępnij artykuł

Autor
Picture of Piotr
Piotr

Zespół redakcyjny Praktycznie o Pieniądzach

Spis treści

Zobacz również

TUSK BRONI ZMIAN W TK. NAWROCKI ZWOŁAŁ POLITYKÓW

KACZYŃSKI MÓWI O WYJŚCIU Z UE. TUSK OSTRZEGA PRZED POLEXITEM

NAWROCKI NOCĄ W TK. SPÓR Z TUSKIEM O WŁADZĘ NAD TRYBUNAŁEM