Podwodne F-35 dla Polski. Szwedzi zbudują trzy okręty A26
Polska podpisała ze szwedzkim Saabem umowę na trzy okręty podwodne A26 w programie Orka. Wartość zamówienia to około 47 mld koron szwedzkich, czyli około 4,8 mld dolarów, wraz z pakietem uzbrojenia, szkolenia i wsparcia. To koniec wieloletniego dryfu, ale też zakup, którego pełny efekt zobaczymy dopiero za wiele lat.
NA TERAZ
| WYDARZENIE | Saab otrzymał zamówienie na produkcję i dostawę trzech okrętów podwodnych A26 dla Polski. |
| WARTOŚĆ | Kontrakt odpowiada około 47 mld koron szwedzkich i obejmuje także pakiet uzbrojenia, szkolenia oraz wsparcia. |
| DOSTAWY | Saab zapowiada dostawy etapami, a końcowe dostawy mają przypaść w 2038 roku. |
| STAWKA | Polska odbudowuje zdolności podwodne na Bałtyku po latach opierania się na wysłużonym ORP Orzeł. |
Orka kończy lata prowizorki
Marynarka Wojenna potrzebowała tej decyzji od dawna. Bałtyk jest dziś przestrzenią gazociągów, farm wiatrowych, portów, kabli i rosyjskiej presji. Okręt podwodny nie jest ozdobą floty, tylko narzędziem odstraszania i rozpoznania tam, gdzie przeciwnik ma nie wiedzieć, co go obserwuje.
A26 pasuje do Bałtyku
Szwedzka konstrukcja została zaprojektowana z myślą o działaniach na trudnych, płytkich akwenach. Liczą się skrytość, manewrowość i zdolność operowania blisko przeciwnika. Właśnie dlatego politycy porównują ją do F-35 pod wodą, choć to oczywiście skrót retoryczny, a nie techniczna kopia samolotu.
Kontrakt to nie tylko kadłuby
W cenie jest szerszy pakiet: uzbrojenie, szkolenie, wsparcie i przygotowanie zdolności. To ważne, bo okręt bez ludzi, zaplecza i procedur pozostaje drogim symbolem. Najtrudniejsze będzie więc nie tylko kupić jednostki, ale utrzymać realną gotowość przez dekady.
Największe ryzyko to czas
Pełny efekt programu przyjdzie późno. Do tego czasu Polska musi utrzymać kompetencje podwodniaków i dopilnować przemysłowej części współpracy. Orka jest strategicznie potrzebna, ale nie rozwiąże wszystkich problemów Marynarki z dnia na dzień.
| Najkrócej: A26 to potrzebny skok dla polskiej floty, ale prawdziwym testem będzie nie podpis pod umową, tylko czas dostaw, szkolenie załóg i utrzymanie zdolności. |