Lwowska Rada Obwodowa 20 października 2026 roku ogłosiła 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza. Regionalna uchwała błyskawicznie wywołała spór wykraczający poza samorząd. Polska zaprotestowała, a MSZ Ukrainy nazwało decyzję szkodliwą dla wysiłków na rzecz poprawy wzajemnych relacji. Warszawa informuje również o zapewnieniu współpracowników Wołodymyra Zełenskiego, że uchwała nie wejdzie w życie. To istotna deklaracja, ale nadal nie potwierdzenie jej formalnego uchylenia. Po wniosku Radosława Sikorskiego inicjator pomysłu, Swiatosław Szeremeta, został już objęty pięcioletnim zakazem wjazdu i pobytu w strefie Schengen. Tymczasem polskie miasta partnerskie Lwowa rozważają własne odpowiedzi. Spór dotyczy pamięci o ofiarach zbrodni UPA oraz wiarygodności deklaracji o odbudowie współpracy Polski i Ukrainy.
NA TERAZ
| DECYZJA | Rada obwodowa przyjęła uchwałę 20 października 2026 roku. |
| OBSZAR | Upamiętnienie ma dotyczyć obwodu lwowskiego w 2027 roku. |
| REAKCJA | MSZ Ukrainy skrytykowało decyzję regionalnych radnych. |
| STATUS | Jest zapewnienie o niewejściu w życie; formalnego uchylenia nie potwierdzono. |
Regionalna decyzja, ogólnokrajowy problem
Uchwałę przyjęto we wtorek, 20 października, podczas plenarnego posiedzenia Lwowskiej Rady Obwodowej. To odpowiednik polskiego sejmiku wojewódzkiego, a nie rada miasta ani parlament Ukrainy. Obchody mają objąć region lwowski. Ich uzasadnieniem są przypadające w 2027 roku 120. rocznice urodzin Szuchewycza i Olżycza oraz 85. rocznica powstania UPA. Władze regionu zapowiadały wydarzenia upamiętniające, edukacyjne, naukowe i kulturalne. Ta skala tłumaczy, dlaczego sprawa wywołała reakcję polskich władz: chodzi o plan oficjalnych obchodów, a nie wyłącznie prywatną wypowiedź jednego deputowanego. Samorządowa ranga decyzji nie ograniczyła jej politycznego oddziaływania.
Dlaczego nazwisko Szuchewycza wywołuje sprzeciw
Instytut Pamięci Narodowej opisuje Romana Szuchewycza jako ukraińskiego działacza nacjonalistycznego i naczelnego dowódcę UPA. Według oficjalnego biogramu objął główne dowództwo w sierpniu 1943 roku, gdy formacja dokonywała masowych mordów na Polakach i Żydach. Wcześniej był jednym z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz zastępcą dowódcy batalionu Nachtigall w służbie niemieckiej. Ten kontekst jest podstawą polskiego sprzeciwu wobec publicznego honorowania jego postaci. W dyskusji o uchwale nie chodzi więc jedynie o odmienne narodowe symbole. Upamiętnienie dotyka odpowiedzialności dowódczej w okresie masowych zbrodni oraz pamięci o zamordowanych cywilach.
Kijów zabrał głos i krytykuje radnych
MSZ Ukrainy 21 października nazwało decyzję kontrproduktywną dla działań służących rozwojowi relacji z Polską. Resort wskazał na trwającą rosyjską agresję i zagrożenia bezpieczeństwa obu państw. Podkreślił również, że radni nie konsultowali decyzji z dyplomatami ani innymi organami centralnymi. Ministerstwo przypomniało o wyborczym charakterze ich mandatów i braku podporządkowania prezydentowi, rządowi czy parlamentowi. Jednocześnie zaznaczyło, że regionalne decyzje polityczne nie powinny szkodzić interesom narodowym Ukrainy, bezpieczeństwu ani integracji europejskiej. Zaapelowało do Polski o unikanie gwałtownych kroków utrudniających normalizację. Publiczna reakcja Kijowa jest więc potwierdzona, choć nie oznacza odwołania uchwały.
Jest zakaz wjazdu dla inicjatora obchodów
Polska odpowiedź objęła także konkretnego polityka. Radosław Sikorski poinformował 21 października o podpisaniu wniosku dotyczącego Swiatosława Szeremety, inicjatora obchodów. Później tego samego dnia szef MSWiA Marcin Kierwiński przekazał, że radny został wpisany do rejestru osób niepożądanych. Zakaz wjazdu i pobytu obejmuje państwa strefy Schengen przez pięć lat, do 20 października 2031 roku. Sprawa wyszła więc poza etap zapowiedzi dyplomatycznych. Decyzję dotyczącą Szeremety trzeba jednak oddzielić od dalszego losu uchwały. Ograniczenie jego możliwości podróżowania samo nie odwołuje regionalnych obchodów i nie jest potwierdzeniem ich zablokowania przez władze Ukrainy.
Źródło wypowiedzi lub danych: RMF24 i PAP o pięcioletnim zakazie wjazdu dla Szeremety
Szeremeta działa również przy upamiętnieniach
Szeremeta jest radnym Europejskiej Solidarności, ugrupowania byłego prezydenta Petra Poroszenki. Kieruje komisją kultury, polityki informacyjnej i promocji rady obwodowej. Pełni też funkcję sekretarza ukraińskiej międzyresortowej komisji do spraw upamiętnień. Według depeszy PAP uczestniczył w ostatnich polskich pracach poszukiwawczych i ekshumacyjnych prowadzonych w Ukrainie. Zarządza również przedsiębiorstwem komunalnym Dola, zaangażowanym po stronie ukraińskiej w poszukiwania polskich ofiar w Ugłach na Wołyniu. W 2017 roku otrzymał już zakaz wjazdu do Polski w związku ze wstrzymaniem polskich prac poszukiwawczych. Jego działalność dotyczy więc obszaru od lat obecnego w kontaktach obu państw.
Zapewnienie to jeszcze nie uchylenie
Marcin Bosacki przekazał w środę, że Polska otrzymała od współpracowników prezydenta Zełenskiego zapewnienie o niewejściu uchwały w życie. Wiceszef MSZ relacjonował wcześniej także zniknięcie tekstu ze strony rady, uznając je za pozytywny sygnał. Są to dwa różne zdarzenia: polityczna deklaracja dotycząca przyszłości i zmiana zawartości strony internetowej. Żadne samo nie stanowi dokumentu odwołującego wcześniejsze głosowanie. Po zapewnieniach przekazanych Polsce nadal nie przedstawiono dokumentu potwierdzającego formalne uchylenie. Odpowiedź na pytanie o skuteczne zablokowanie obchodów pozostaje więc otwarta. Jej podstawą muszą być dalsze konkretne działania, a nie wyłącznie zmiana sposobu komunikowania sprawy.
Źródło wypowiedzi lub danych: PAP o stanowisku MSZ Ukrainy i zapewnieniu przekazanym Polsce
Spór przenosi się na partnerstwa miast
Prezydenci Krakowa i Przemyśla zaproponowali, by miejscy radni zajęli się dalszym partnerstwem z Lwowem. W Krakowie przedstawiono możliwość zawieszenia współpracy. W Przemyślu rozważane warianty obejmują zawieszenie, rozwiązanie porozumienia albo oficjalne stanowisko potępiające honorowanie sprawców zbrodni. Krytyczne reakcje nadeszły także z Wrocławia i Lublina. Prezydent Lublina zaapelował bezpośrednio do władz rady obwodowej o wycofanie decyzji. Są to propozycje i apele, a nie dowód, że wszystkie wskazane miasta już zerwały partnerstwa. Warto też rozdzielić instytucje: adresatem części odpowiedzi jest miasto Lwów, chociaż kontrowersyjną uchwałę przyjął organ regionalny.
Tusk wskazuje koszt dla relacji z Europą
Donald Tusk ocenił, że działanie radnych szkodzi Ukrainie i utrudnia pracę jej przyjaciołom. Premier ostrzegł, że przeciwnicy wejścia kraju do Unii Europejskiej otrzymują w ten sposób argument. Zaznaczył jednocześnie, że za tę konkretną decyzję nie odpowiada Zełenski. To ważne rozróżnienie między autorstwem uchwały a oczekiwaniem reakcji najwyższych władz centralnych. Na 21 października bilans sprawy obejmuje przyjętą decyzję regionu, publiczną krytykę obu dyplomacji i zapowiedź jej zatrzymania. O politycznym wygaszeniu konfliktu przesądzi dopiero to, czy zapewnienia przyniosą sprawdzalny rezultat przed rozpoczęciem planowanych obchodów w przyszłym roku.
| NAJKRÓCEJ Lwowska Rada Obwodowa ustanowiła 2027 rokiem UPA, Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza. To decyzja regionalnego samorządu, a nie dekret prezydenta Zełenskiego. MSZ Ukrainy skrytykowało uchwałę i wskazało na brak konsultacji z władzami centralnymi. Polska informuje o zapewnieniu, że decyzja nie wejdzie w życie, lecz jej formalnego uchylenia nie potwierdzono. Inicjator pomysłu został już objęty pięcioletnim zakazem wjazdu i pobytu w strefie Schengen, a polskie miasta rozważają reakcję w ramach partnerstw z Lwowem. Spór pokazuje, jak decyzja o obchodach historycznych może utrudnić współpracę dwóch państw. Teraz najważniejsze będą działania potwierdzające lub podważające przekazane Warszawie zapewnienie. |