Według danych Gaz System w 2025 roku operator przesłał na eksport około 2 mld m³ gazu, a ponad 99 proc. tego wolumenu trafiło do Ukrainy. To wynik przesyłu przez jego system, obejmujący dostawy różnych uczestników rynku, a nie wyłącznie sprzedaż Orlenu. Skala pokazuje jednak, że nasza infrastruktura stała się ważnym szlakiem zaopatrzenia sąsiada. Teraz Orlen i Naftogaz rozważają kolejne dostawy LNG na początek 2027 roku. Dostawy pomagają sąsiadowi przygotować się do zimy, a polskim firmom dają szansę na biznes. Sprzedawca otrzymuje zapłatę za gaz, a operator infrastruktury pobiera opłaty za obsługę dostaw. Polska może zarabiać dzięki dostępowi do morza i gazociągom. Nie oznacza to jednak automatycznie wielkich zysków ani niższych rachunków w naszych domach. Najnowsze porozumienie otwiera drogę do dostaw, ale według komunikatu Orlenu ich możliwość będzie dopiero analizowana.
NA TERAZ
| SKALA | Około 2 mld m³ eksportu w 2025 roku. Ponad 99 proc. trafiło do Ukrainy. |
| NOWY RUCH | 21 września Orlen poinformował o porozumieniach z Naftogazem dotyczących dalszej współpracy. |
| PLAN | Spółki przeanalizują dostawy trzech ładunków LNG w pierwszym kwartale 2027 roku. |
| PIENIĄDZE | Ceny nowych dostaw i oczekiwany zysk nie zostały ujawnione w komunikatach spółek. |
Za dostarczony gaz wystawia się fakturę
Pomoc Ukrainie i sprzedaż gazu mogą iść w parze. Orlen już przy umowie z 21 listopada 2025 roku wyraźnie wskazywał, że transakcja z Naftogazem odbywa się na warunkach rynkowych. Tamten kontrakt obejmował 300 mln m³ amerykańskiego gazu na pierwszy kwartał 2026 roku. Spółka odpowiadała za pozyskanie i dostarczenie surowca. Ukraina kupowała gaz na podstawie umowy handlowej, z obowiązkiem zapłaty za dostawę. Jednocześnie sama liczba metrów sześciennych nie mówi, ile zarobił sprzedawca. Najpierw trzeba zapłacić za zakup, fracht, zamianę LNG w gaz i przesył. Dopiero po uwzględnieniu kosztów można rozmawiać o wyniku takiej transakcji.
Trzy ładunki, ale jeszcze nie gotowy kontrakt
21 września 2026 roku Orlen poinformował o dwóch porozumieniach z Grupą Naftogaz, podpisanych podczas szczytu Carpathian Eight Summit. Dotyczą one LNG oraz produktów naftowych. Dla rynku gazu najważniejszy jest plan przeanalizowania dostaw trzech ładunków w pierwszym kwartale przyszłego roku. Właśnie wtedy zimowe zapotrzebowanie może być szczególnie wysokie. Trzeba jednak oddzielić deklarację współpracy od ostatecznych zamówień. Polski koncern pisze o sprawdzeniu możliwości dostaw. Naftogaz wskazuje, że dodatkowy gaz pomoże zaspokoić potrzeby Ukrainy, jeśli okaże się konieczny. Żadna ze stron nie podała ceny ani dokładnego wolumenu tego gazu. Nie ma więc podstaw, aby wyliczać wartość nowej sprzedaży lub ogłaszać już zysk.
Źródło wypowiedzi lub danych: Orlen o porozumieniach z Naftogazem
Na tej trasie zarabia więcej niż jedna firma
Jak działa ten biznes? Sprzedawca organizuje zakup surowca i jego dostawę do odbiorcy. Terminal pobiera opłaty za obsługę LNG, a operator sieci za udostępnienie infrastruktury przesyłowej. Gaz System i Orlen wykonują więc różne zadania. Pierwszy zarządza gazociągami i terminalem, drugi handluje gazem. Własne złoża nie są warunkiem każdej takiej sprzedaży. Można kupić surowiec za granicą i dostarczyć go dalej, korzystając z odpowiedniej infrastruktury. Dla Polski szansą są zatem zarówno transakcje handlowe, jak i obsługa przepływu przez nasz kraj. Pieniądze trafiają więc do uczestników całego łańcucha dostaw, zgodnie z zawartymi umowami i stawkami za usługi.
Polska ma dostęp do gazu z kilku kierunków
Polska ma własne wydobycie gazu. Orlen eksploatuje krajowe złoża i uruchamia kolejne odwierty. Równocześnie sprowadzamy surowiec z zagranicy, co pozwala korzystać z różnych źródeł dostaw. Terminal LNG w Świnoujściu ma po rozbudowie zdolność regazyfikacji 8,3 mld m³ rocznie. Baltic Pipe umożliwia przesył do Polski do 10 mld m³ gazu rocznie ze strony duńskiej, połączonej z norweskimi złożami. To techniczne możliwości infrastruktury. Część tych zdolności służy zaspokajaniu krajowego zapotrzebowania, więc ich suma nie jest rezerwą przeznaczoną na eksport. Z tej samej sieci korzystają przecież polskie gospodarstwa domowe, ciepłownie, elektrownie oraz zakłady przemysłowe, które również potrzebują surowca.
Źródło wypowiedzi lub danych: Gaz System o wynikach i infrastrukturze
Nie każda przepustowość oznacza pewną dostawę
Także połączenie z Ukrainą ma swoje ograniczenia. W opublikowanej przez Gaz System ofercie na okres od lipca do września 2026 roku przewidziano około 300 tys. m³ na godzinę przepustowości ciągłej i tyle samo przerywanej. Ta druga może zostać ograniczona, gdy wymagają tego warunki działania systemu. Przeliczenie całej sumy na dwanaście miesięcy daje około 5,3 mld m³, ale nie tworzy gwarancji takiego rocznego eksportu. Oferta była tymczasowa, a dostępność przesyłu zależy od warunków technicznych i handlowych. Dlatego porównanie tej liczby z eksportem z poprzedniego roku nie wystarczy, aby uznać, że pozostałą część można swobodnie sprzedać.
Kupców na nowe moce trzeba dopiero przekonać
Jest też konkret, który studzi opowieść o nieograniczonym wzroście. W aukcji przeprowadzonej 6 lipca 2026 roku żaden uczestnik rynku nie zarezerwował dodatkowych mocy na połączeniu Polski z Ukrainą. Test ekonomiczny projektu zakończył się przez to negatywnie po obu stronach granicy. Dotyczyło to planowanego zwiększenia przepustowości, a nie korzystania z istniejących gazociągów. Gaz nadal może nimi płynąć. Wynik pokazuje jednak różnicę między zainteresowaniem współpracą a gotowością do podjęcia zobowiązań finansowych na kolejne lata. Nowa infrastruktura potrzebuje klientów, którzy rzeczywiście za nią zapłacą. Sam rosnący eksport z jednego roku nie zastępuje takich rezerwacji i nie przesądza o opłacalności rozbudowy.
Kolejny terminal ma otworzyć nowe możliwości
Gaz System buduje również pływający terminal LNG w Zatoce Gdańskiej. Jednostka ma pozwalać na odbiór i regazyfikację co najmniej 6,1 mld m³ gazu rocznie. Jednostka ma przypłynąć pod koniec 2027 roku, a rozpoczęcie usług regazyfikacji zaplanowano na pierwszy kwartał 2028 roku. Dziś nie można więc doliczać tych możliwości do działającej infrastruktury. Docelowo terminal ma zwiększyć dostęp do dostaw drogą morską dla Polski i regionu. O jego gospodarczym znaczeniu zdecyduje jednak wykorzystanie, a nie sama wielkość. Budowa, utrzymanie i obsługa wymagają pieniędzy. Orlen już w 2023 roku zarezerwował całość oferowanych usług regazyfikacji. O skali dalszej sprzedaży gazu za granicę zdecydują popyt, ceny i możliwości przesyłu.
A co z rachunkami w polskich domach?
Z większego eksportu nie wynika automatycznie tańszy gaz dla polskiej rodziny. Rachunek zależy również od ceny zakupu paliwa, kosztów jego dostarczenia i warunków rozliczenia odbiorcy. Nie da się więc obiecać obniżek tylko dlatego, że sąsiad kupuje surowiec przez nasz kraj. Korzyść może polegać na lepszym wykorzystaniu infrastruktury i rozwoju handlu. Pozostaje pytanie, jak trwały będzie zagraniczny popyt. Naftogaz wskazuje rosyjskie ataki na ukraińskie instalacje wydobywcze jako powód szukania wiarygodnych dostawców. Gdy warunki się zmienią, zmienić mogą się także potrzeby importowe. Żeby utrzymać odbiorców także po odbudowie ukraińskiego wydobycia, polska trasa będzie musiała pozostać konkurencyjna cenowo i zapewniać niezawodne dostawy.
| NAJKRÓCEJ Gaz z Polski płynie do Ukrainy na dużą skalę. W 2025 roku nasz eksport wyniósł około 2 mld m³, z czego ponad 99 proc. trafiło do tego sąsiada. Na sprzedaży surowca i obsłudze dostaw mogą zarabiać różne firmy, lecz skala przepływów nie ujawnia ich zysków. Najnowsze porozumienie Orlenu i Naftogazu dotyczy analizy kolejnych dostaw LNG na początek 2027 roku. To szansa na rozwój biznesu, ale jeszcze nie potwierdzenie finalnego zamówienia. Polska ma infrastrukturę i dostęp do dostawców. Jej przewaga będzie zależeć także od cen, kosztów, dostępności przesyłu oraz tego, czy odbiorcy zechcą kupować gaz tą trasą przez kolejne lata. |