Polska wydała przez dziewięć miesięcy o 172,2 mld zł więcej, niż zebrała do budżetu państwa. To kwota, która robi wrażenie, ale w najnowszych danych jest także mniej oczywista wiadomość: rok wcześniej dziura była jeszcze większa. Ministerstwo Finansów opublikowało 15 października szacunek wykonania budżetu od stycznia do września 2026 roku. Dochody wzrosły, wydatki ogółem lekko spadły, a łączny deficyt budżetowy zmniejszył się o około 29 mld zł. Jednocześnie więcej pieniędzy pochłaniała obsługa wcześniejszego zadłużenia. Wydatki wyraźnie rosły też w części związanej z ZUS i ochroną zdrowia. Co właściwie kryje się za tym rachunkiem? Dlaczego podatek od dochodów osób fizycznych może wyglądać w państwowej tabeli jak ujemny dochód? I dlaczego mniejszy deficyt nie oznacza automatycznie, że państwo zaczęło wydawać mniej na wszystkie swoje zadania?
NA TERAZ
| DEFICYT | Po wrześniu niedobór wyniósł 172,2 mld zł, wobec 201,4 mld zł rok wcześniej. |
| WPŁYWY I WYDATKI | Budżet zebrał 438,8 mld zł i wydał 611,0 mld zł. |
| ROCZNY LIMIT | Wykorzystano 63,4 proc. dopuszczalnego deficytu zapisanego na cały rok. |
| STATUS DANYCH | Ministerstwo Finansów przedstawiło szacunek, a nie końcowe rozliczenie roku. |
Na każde 100 zł wpływów przypadało niemal 140 zł wydatków
Skalę problemu najlepiej widać po sprowadzeniu państwowego rachunku do prostych, zrozumiałych proporcji. Z opublikowanych kwot wynika, że na każde 100 zł dochodów przypadało około 139 zł wydatków. Brakującą część trzeba finansować z innych źródeł, przede wszystkim przez zaciąganie zobowiązań i zarządzanie dostępnymi środkami. Nie jest to informacja, że pieniądze zniknęły albo że ktoś nie zapłacił rachunku. Deficyt opisuje różnicę między wpływami a wydatkami w określonym czasie. W tym przypadku chodzi o dziewięć miesięcy i budżet państwa. Sama kwota nie pokazuje całego zadłużenia kraju ani łącznego wyniku wszystkich instytucji sektora publicznego.
Dziura zmalała, choć wciąż pozostaje ogromna
Porównanie z poprzednim rokiem zmienia wymowę samego nagłówka. Po wrześniu 2025 roku deficyt wynosił 201,4 mld zł. Obecnie jest niższy o około 29,2 mld zł, czyli mniej więcej 14,5 proc. To własne obliczenie na podstawie zaokrąglonych danych resortu. Poprawę tworzą dwa ruchy jednocześnie: wyższe dochody oraz nieco mniejsze wydatki ogółem. Te drugie obniżyły się z 617,0 do 611,0 mld zł. Nie można jednak z tego wyciągnąć wniosku, że każda instytucja zacisnęła pasa. W wielu częściach budżetu wydano więcej, natomiast całkowity wynik obniżyły między innymi różnice w rozliczaniu wcześniejszych programów pomocowych.
Największa pozycja to ZUS, lecz nie cały rachunek za emerytury
W zestawieniu części budżetowych największa kwota przypada na Zakład Ubezpieczeń Społecznych: 145,3 mld zł. Dalej są obrona narodowa z 70,9 mld zł oraz obsługa długu Skarbu Państwa z 55,2 mld zł. Za nimi znalazły się między innymi subwencje dla samorządów i budżety wojewodów. Nazwy tych części trzeba czytać uważnie. Pozycja ZUS nie jest sumą wszystkich wypłaconych w Polsce emerytur, podobnie jak część obrona narodowa nie wyczerpuje całego finansowania bezpieczeństwa. To administracyjny podział konkretnego budżetu. Pozwala zobaczyć, dokąd kierowano duże transfery, ale nie zastępuje pełnego zestawienia kosztów poszczególnych usług państwa dla obywateli.
Sam rachunek za dług przekroczył 55 mld zł
Na obsługę długu Skarbu Państwa przeznaczono więcej niż na wykazaną w komunikacie część zdrowie, która pochłonęła 38,9 mld zł. To porównanie dwóch części budżetu, a nie wszystkich wydatków zdrowotnych z pełnym kosztem finansów publicznych. Pokazuje jednak wagę zobowiązań zaciągniętych wcześniej. Obsługa długu kosztowała o 9,5 mld zł więcej niż rok wcześniej. Resort wiąże zmianę z większym obsługiwanym zadłużeniem, sytuacją na krajowym rynku finansowym oraz kalendarzem płatności. Dług działa więc także po zakończeniu programu, na który pożyczono pieniądze. W kolejnych budżetach trzeba nadal znajdować środki na jego obsługę, obok finansowania bieżących zadań.
Źródło wypowiedzi lub danych: Ministerstwo Finansów o dochodach, wydatkach i deficycie po wrześniu
Więcej pieniędzy z podatków nie wystarczyło na zamknięcie luki
Dochody podatkowe wyniosły 389,2 mld zł. Największym źródłem pozostawał VAT, a wyraźny wzrost odnotowano w CIT, czyli podatku od dochodów firm. Wpływy z tego podatku zwiększyły się o 30,3 proc. Ministerstwo wskazuje między innymi na wyższą stawkę dla banków oraz korzystniejsze roczne rozliczenia. Takich zmian nie należy automatycznie traktować jako dowodu, że cała gospodarka urosła o podobny procent. Wpływy podatkowe zależą również od przepisów, zwrotów i terminów rozliczeń. Firma może wpłacić więcej po zmianie stawki, nawet jeśli jej działalność nie rozwinęła się w takim samym tempie. Państwowa kasa odczuwa obydwa efekty.
Ujemny PIT nie oznacza, że Polacy przestali płacić podatek
W tabeli budżetu państwa dochód z PIT jest ujemny i wynosi 7,1 mld zł poniżej zera. Brzmi to osobliwie, dopóki nie uwzględnimy pieniędzy przekazywanych samorządom. Całkowite wpływy z PIT, obejmujące budżet państwa oraz samorządy, sięgnęły 156,8 mld zł i wzrosły o 11,9 proc. Jednocześnie samorządom przekazano 163,9 mld zł udziałów. Na przepływy wpływał kalendarz rat, w tym podwójne kwoty przypisane do stycznia i lutego. Ujemny zapis opisuje zatem wynik rozliczenia centralnej części systemu. Nie dowodzi, że pracownicy odzyskali więcej całego podatku, niż zapłacili, ani że podatek dochodowy przestał przynosić publiczne wpływy.
Roczny limit to nie prognoza prostego mnożenia
Ustawa budżetowa przewiduje około 271,7 mld zł dopuszczalnego deficytu. Wynik po wrześniu wykorzystuje 63,4 proc. tej kwoty, choć kalendarzowo upłynęły już trzy czwarte roku. Taka relacja nie daje jednak pewności, że grudniowy rezultat okaże się odpowiednio niższy od planu. Dochody i płatności nie rozkładają się równo na dwanaście miesięcy. Znaczenie mają rozliczenia podatków, przekazywanie dotacji i terminy finansowania poszczególnych zadań. Roczny limit nie jest również kwotą, którą trzeba koniecznie wydać. Ostateczny niedobór może być mniejszy, a jego wysokość pokaże dopiero rozliczenie całego okresu. Wrześniowy szacunek pozwala ocenić przebieg realizacji planu, bez przesądzania finału.
Źródło wypowiedzi lub danych: Oficjalne dane i wykres wykonania budżetu za dziewięć miesięcy
Mniejszy deficyt nie zamyka rachunku za państwo
Budżet państwa jest ważną częścią finansów publicznych, lecz poza nim działają także samorządy, fundusze i inne instytucje. Dlatego jego deficytu nie wolno podawać jako pełnego wyniku całego sektora ani utożsamiać z przyrostem długu jeden do jednego. Państwo musi również odnawiać wcześniej zaciągnięte zobowiązania, gdy przychodzi termin ich wykupu. Rozmiar finansowania potrzebnego w danym roku może więc znacznie przekraczać samą bieżącą dziurę. Dla odbiorcy najważniejsze są dwa oddzielne pytania: ile dziś brakuje między dochodami i wydatkami oraz ile kosztuje obsługa zobowiązań. Wrześniowe dane przynoszą poprawę pierwszej liczby i wzrost drugiej. To bardziej złożony obraz niż samo hasło o oszczędnościach.
| NAJKRÓCEJ Po dziewięciu miesiącach budżet państwa miał 172,2 mld zł deficytu. Niedobór jest mniejszy niż rok wcześniej, ponieważ dochody wzrosły, a wydatki ogółem lekko spadły. Jednocześnie więcej kosztowała obsługa długu i część zadań społecznych. Ujemny PIT w centralnej tabeli wynika z rozliczeń z samorządami, a nie z zaniku podatku od dochodów osób fizycznych. To nadal szacunek wykonania budżetu, nie końcowy bilans całych finansów publicznych. Prawdziwe napięcie w tych danych polega na czymś innym: poprawa bieżącego wyniku nie usuwa kosztów wcześniejszego zadłużenia. Rachunek za pożyczone wcześniej pieniądze trzeba regulować również wtedy, gdy nowa dziura jest mniejsza. |