newsy

UOKIK STAWIA ZARZUTY INFLUENCEROM

Czas czytania: 3 min.

Prezes UOKiK postawił pierwsze zarzuty dwóm influencerom gamingowym działającym pod markami Wojan i Palion. Urząd podejrzewa, że w treściach oglądanych głównie przez dzieci reklamy własnych produktów były wplatane w rozgrywkę i wzmacniane presją czasu oraz grupy: „kup, zanim zniknie” i „inni już mają”. To nie jest jeszcze decyzja ani kara. Jeżeli zarzuty się potwierdzą, przedsiębiorcom może grozić do 10 proc. obrotu, a osobie zarządzającej Wojan Group dodatkowo do 2 mln zł.

NA TERAZ

WYDARZENIEUOKiK wszczął postępowania i postawił zarzuty dwóm twórcom popularnych kanałów gamingowych dla dzieci.
ZARZUTPrzekaz miał bezpośrednio namawiać do kupowania oraz wykorzystywać ograniczoną dostępność i presję rówieśniczą.
KARAPo potwierdzeniu naruszeń przedsiębiorcom grozi do 10 proc. obrotu, a osobie zarządzającej Wojan Group do 2 mln zł.
STATUSPostępowania trwają. Zarzuty UOKiK nie są prawomocnym rozstrzygnięciem i nie oznaczają jeszcze nałożenia kar.

Gra staje się sklepem

Kanały WojanGames, WojanPlus, wojanteam_pl, Palion Games i Palion Games Plus łączą rozrywkę z ofertą napojów, ubrań, artykułów szkolnych, komiksów i gadżetów. Według UOKiK promocja bywała osią fabuły albo pojawiała się płynnie w trakcie gry. Dziecko mogło więc nie zobaczyć wyraźnej granicy między materiałem rozrywkowym, relacją z idolem i komunikatem handlowym.

Dzieci mają szczególną ochronę

Prawo nie zakazuje reklamowania produktów dla dzieci. Zakazuje jednak bezpośredniego wezwania dziecka do zakupu albo do nakłaniania dorosłego. UOKiK wskazuje trzy elementy: przekaz skierowany do dzieci, bezpośrednie nakierowanie na kupno i wzmocnioną perswazję. Ta ochrona działa mocniej niż wobec dorosłych, ponieważ młodsi odbiorcy gorzej rozpoznają cel komercyjny treści.

Limitowana kolekcja może być legalna, presja nie

Sama informacja, że produkt ma ograniczoną serię, nie musi naruszać prawa. Problem pojawia się, gdy influencer używa autorytetu i języka grupy do wywołania lęku przed pominięciem: „wszyscy już kupili”, „spieszcie się” albo „zniknie i nie wróci”. UOKiK bada również przypisywanie produktom cech takich jak szczęście czy „magiczność”, jeżeli ma to wzmacniać nacisk na dziecko.

Zarzuty to jeszcze nie wyrok

Urząd wszczął postępowania przeciwko przedsiębiorcom, lecz musi wykazać naruszenie w decyzji. Dopiero później możliwe są kary i odwołanie do sądu. Sprawa i tak wyznacza standard dla całego rynku: twórca zarabiający na dziecięcej widowni odpowiada nie tylko za oznaczenie współpracy reklamowej, lecz również za język, kontekst i sposób wywierania presji.

Najkrócej: UOKiK nie zakazał influencerom sprzedaży produktów, lecz kwestionuje bezpośrednią presję kierowaną do dzieci. Kary są możliwe dopiero po potwierdzeniu zarzutów w trwających postępowaniach.

Spis treści

Zobacz również

BUŁGARIA WSTRZYMUJE PAŃSTWOWE DOSTAWY

CHIŃSKI BOLESŁAWIEC?

ROSJA POD CHIŃSKIM CIENIEM